Wiersz na październik

Kto zna mój blog, ten wie, że wszystkim miesiącom tego roku, od lutego począwszy, towarzyszą wiersze Jarosława Iwaszkiewicza z tomu „Krągły rok”. Na jeden miesiąc – jeden wiersz. Jeżeli napotykam w nich odniesienia, ogólnie mówiąc, kulinarne, to je odnotowuję. Ale nie zawsze są. W październiku nie ma. Bo mija już nam październik. W pełnej krasie,…

Dieta Kalinowa

No i znowu dieta, i to ze strony bardzo niespodziewanej. Zmogłam tomiszcze o Kalinie Jędrusik (ponad 600 stron), aktorce, którą lubiłam za sprawą kilku ról i kilku piosenek. Tylko postać z filmiku „Lekarstwo na miłość” wystarczy, aby ją bardzo polubić; to perełka wśród komedii z lat 60. (XX, XX wieku…). Książka tyleż ciekawa, co nużąca…

Znowu dieta: wariant jesienny

Do mojej kolekcji cudownych sposobów na odchudzanie, wyszukanych w starych gazetach, dokładam kolejny. To dieta Jadwigi Smosarskiej, gwiazdy przedwojennego kina. Pani przystojnej i eleganckiej także w późniejszym czasie życia (zdjęcia do porównania). Jej propozycje na zachowanie szczupłej sylwetki w roku 1968 opisał tygodnik „Stolica”. Jest to rodzaj nie tylko diety, ale wręcz kuracji, którą pani…

Kuchnia wojenna

Oblężenie Warszawy w roku 1939 było tragedią. Nieprzygotowani do wojny ludzie, bezprzykładnie barbarzyńsko bombardowani, musieli przecież jednak żyć. Miasto z jego wszystkimi mieszkańcami, oprócz tego, że było bronione ramię w ramię przez żołnierzy i cywilów, było przecież zamieszkałe. Mieszkańcy musieli nie tylko ratować życie, ale i… jeść. Oto garść okołojedzeniowych notek z gazet wychodzących w…

Lek na całe zło: klops

Kto dzisiaj zmókł i przemarzł – mnie się udało – ten doceni zaproponowaną potrawę. Jest to także jedzenie będące dobrym lekarstwem na porażkę zawodową, na tzw. złamane serce (czy ktoś jeszcze dzisiaj przeżywa ten nieszczęsny stan?…), na zwykłe jesienne zmęczenie. Po prostu: tolek na całe zło. A to tylko klops. Domowy kawałek mielonego mięsa, zagniecionego…

Menu z wieczoru wyborczego

Taki mamy zwyczaj, że u nas w domu organizujemy wieczór wyborczy. Czekamy z miłymi gośćmi, tymi samymi od lat, na pierwsze dane, emocjonujemy się, cieszymy lub smucimy. Tak było i wczoraj. Oczywiście emocjom towarzyszyła kolacja. W tym roku wymyśliłam menu, które miało nie absorbować gospodyni (mnie) ani zanadto nie pochłaniać uwagi gościom. Sięgali więc po gotowe…

Zupa optymistyczna przedwyborcza

Kupiłam tak gdzieś z 70 deka. Pięknej, pomarańczowej dyni. Zupa z dyni jest pyszna i jakoś tak… radosna. Jak ją ugotować? Jest to zawsze bardzo proste. Idea taka: rozgotować, rozgnieść, doprawić. Trwa to krótko. Zupa z dyni była znana dobrze w kuchni staropolskiej. Dynia, nazywana banią (tak mówiła moja babcia!), należy wszak do warzyw u…

Spaghetti z PRL-u

W kwestiach kulinarnych tygodnik „Stolica”, jak się wydaje, postępował stale za „Przekrojem”. W roku 1962 donosił: W sklepach spożywczych pokazał się ostatnio makaron w formie bardzo długich nitek. Wyprodukował go nasz przemysł spożywczy według specjalnej włoskiej receptury – pod nazwą „Spaghetti”. Gotuje się go tak, jak każdy inny makaron, to znaczy: wrzuca się go do…

Dieta z roku 1958

Rok 1958. W jednym z grudniowych numerów tygodnia „Stolica”tytuł przyciągający wzrok: Jedz tłusto –będziesz szczupła. Jak widać, adresatem ma być warszawianka. Która chce sięodchudzić. Najpierw znalazłam dietę w tygodniku „Przekrój”. Ale„Stolica” nie gorsza. Jej redaktor, podpisujący się „Tadeusz”, zapowiada, że rozpoczyna świętą wojnę z dietą-cud z „Przekroju”. Zdradza, że jadł (ale nie określa, czy na…

Szybko, prosto i przyjemnie na obiad

Znowu danie proste, szybkie i przyjemne. A gdy sobie pozwolimy na kieliszek chłodnego białego wina – wytworne. Wino może być o bukiecie z tych mocniejszych, np. Pinot gris. Lekko rozmrażamy któreś z gotowych mrożonych ciast francuskich (po wypróbowaniu dostępnych w sklepach, mam swoje ulubione; warto takie sobie dobrać). Wykładamy nim okrągłą formę do tarty (robię…

Na słodko, nawet surówka

Od jesieni nie ma odwrotu. Pogoda na szczęście piękna. Tylko ranki i wieczory chłodne. W mieszkaniu też zimnawo. Rozgrzejmy się! Proponuję knedle. Mogą być daniem obiadowym, wtedy podajemy ich 4–5 na porcję, w zależności od apetytu. Mogą być deserem, czyli uzupełniającym obiad słodkim akcentem. Kalorycznym, nie oszukujmy się, ale jakże smacznym. Taki deser jadłam w…

Duża ryba pieczona w całości

Uszczęśliwiono was kiedyś dużą rybą? Z zakupów St. przyniósł dwukilowego łososia. Trzeba było się wziąć do roboty. Ponieważ był to łosoś z głową i łuskami (na szczęście wypatroszony), zaczęłam od obcięcia wzmiankowanej głowy. Ucięłam także ogon i wszystkie płetwy (z wyjątkiem grzbietowej, aby ryba się jakoś trzymała podczas tzw. obróbki cieplnej). Wyjęłam także, ostrożnieoddzielając od…