Warzywne dodatki lub danka samodzielne

dnia

Gdy podałam przepis na klasyczny pieczony schab, obiecałam pokazać, z jakimi warzywami będzie smakował. Zadbałam o to, żeby to nie była kapusta całkiem klasyczna. Wprawdzie kapustę też można przyprawiać na różne ciekawe sposoby – i to takie, o których nasze babcie nie słyszały – ale uznajmy, że jednak schab z kapustą to banał. A przy tym każde z podanych dań: sałatek, surówek czy warzyw duszonych (tak, tak, tyle ich będzie!), można podać jako samodzielne. Ze szklanką jogurtu, kefiru czy maślanki oraz pieczywem razowym czy świeżą bagietką pełnoziarnistą będą świetnym obiadem dla tych, którzy chcą zgubić kilka kilogramów.

Na początek proponuję buraki. Niby też poczciwe. A jednak, podane inaczej niż zwykle, mogą nabrać nieoczekiwanej kulinarnej urody. To jest ciekawego smaku. Na początek nibyswojskie buraczki duszone. A jednak inne niż te zwykle podawane.

Do wszystkich propozycji używam buraków pieczonych (najzdrowsze!) lub gotowanych. Przyrządzanie i jednych, i drugich trwa długo, lecz nie wymaga wielkich umiejętności. Wystarczy zachować na nich skórkę. Od pewnego czasu można jednak znaleźć i kupić buraki gotowe do użycia, wygodnie opakowane w torebkę próżniowo zamkniętą. To wielka wyręka. Kupuję ich zapas. Bo warto je spożywać często. Są warzywem bardzo zdrowym. Regulującym trawienie, dzięki zawartości antocyjanów mającym właściwości zapobiegające rakowaceniu komórek; są bogate w kwas foliowy oraz mikroelementy. Podobno skutecznie wspomagają walkę z nadciśnieniem i chorobami krwi. Buraczki (tak polskie warzywo!) powinny być częstym składnikiem diety – i maluchów, i osób starszych. No, właściwie każdego.

Buraki duszone z rodzynkami po mojemu

buraki ugotowane lub upieczone

zasmażka z pół łyżki mąki pszennej i pół łyżki masła klarowanego

pół szklanki czerwonego wina

sól

łyżka ciemnego cukru z trzciny

ocet balsamiczny

garść rodzynków

Rodzynki umyć, obsuszyć, zalać czerwonym winem, odstawić.

Buraczki zetrzeć na tarce lub w robocie kuchennym. Na patelni zasmażyć masło z mąką aż się zazłoci. Dorzucić buraki. Zalać winem na sitku scedzonym z rodzynków. Wymieszać na ogniu. Gdyby były za gęste, dolać trochę wody. Doprawić do smaku solą i cukrem (można go dać pół porcji) oraz octem balsamico. Przed podaniem dodać rodzynki, wymieszać, poddusić trzy minuty.

Te buraczki podajemy na ciepło. Ale jeżeli nie chcemy niczego podgrzewać, możemy sporządzić z buraczków sałatkę. Mam dwa pomysły, nieco różniące się smakiem, ale w każdym wypadku pachnące innymi świeżymi ziołami.

Buraczki na zimno z tymiankiem po mojemu

buraczki ugotowane lub upieczone

mała cebula lub szalotka

świeży tymianek

kapary w occie

musztarda tzw. starofrancuska z Dijon (z ziarnami gorczycy)

ocet balsamiczny lub z czerwonego wina

olej arachidowy lub słonecznikowy

sól, pieprz czarny, cukier

Buraki pokroić w kostkę. Do słoika z zakrętką wlać olej i ocet w proporcji 3:1, dodać łyżeczkę lub dwie musztardy, pół łyżeczki cukru, szczyptę soli oraz cebulę, pokrojoną w drobną kostkę, i posiekane kapary. Słoik zakręcić, energicznie potrząsając połączyć składniki w winegret. Spróbować, a jeżeli potrzeba, doprawić do smaku. Kostki buraków polać sosem, posypać listkami tymianku.

Do takiej sałatki kto chce, może dodać jakieś orzechy. Zamiast tymianku może dać natkę, ale wtedy smak nie będzie już tak intrygujący.

Druga sałatka pachnie i smakuje inaczej, choć robi się ją podobnie. Jak widać, buraczki są cierpliwie i pogodne – czują się dobrze w każdym towarzystwie.

Buraczki na zimno z bazylią po mojemu

buraczki ugotowane lub upieczone

2 cebule dymki

oliwa extra virgine

ocet balsamiczny

świeża bazylia

sumak

sól, pieprz

Buraczki pokroić w kostkę. Skropić je oliwą i octem. Cebulki pokroić w krążki, nałożyć je na buraczki, posypać sumakiem i solą, skropić oliwą i octem. Wszystko posypać porwanymi w rękach listkami bazylii, dodanymi tuż przed podaniem.

Sałatki z przygotowanych wcześniej buraczków są bardzo łatwe do przyrządzania. Same buraki można nasączyć winegretem lub tylko oliwą wcześniej, zioła i wszelką inną zieleninę dodajemy zawsze tuż przed postawieniem na stole. Wtedy zachowują świeży wygląd i roztaczają pełnię smaku.

Kolejną wersją buraczków jest botwinka, która właśnie się pojawia w warzywniakach. Można z niej ugotować nie tylko ukochany przez wiele osób (w tym mnie!) barszcz ukraiński czy wręcz wołyński. Ale i sporządzić jarzynkę do mięsa, ryb czy omletu. Podałam ją w oryginalnym połączeniu z młodym szpinakiem. Kto lubi i jedno, i drugie, będzie zachwycony. Danie przyrządza się w mig i bez żadnych specjalnych dodatków.

Botwinka duszna ze szpinakiem po mojemu

pęczek botwinki

20–40 dag szpinaku

oliwa

2 ząbki czosnku

sól i czarny pieprz, ew. pół łyżeczki cukru

sok z połowy cytryny

Botwinkę umyć, dać jej lekko odcieknąć (można zachować nieco wody). Listki okroić w paski, pokroić także łodyżki i małe buraczki (obrać je ze skórki). Szpinak przebrać, umyć, podobnie go opłukać. Oliwę rozgrzać, ale nie za mocno (nie może dymić), wrzucić czosnek. Gdy się zazłoci, wyjąć go. Dorzucić pokrojone łodyżki i buraczki (garstkę zostawić do dekoracji). Po minucie mieszania dodać szpinak, chwilę poddusić, wymieszać, dołożyć listki botwinki. Dusić jeszcze minutę, dwie. Doprawić do smaku solą, pieprzem, cukrem i sokiem z cytryny, spróbować. Podawać posypane odłożonymi łodyżkami botwinki.

Proste, prawda? A na koniec nieoczekiwanie smaczna surówka z białej rzodkwi. Zachowując pewną jej ostrość, dodaniem jabłka łagodzi się ją i przełamuje smak. Warto nauczyć dzieci jeść zdrową rzodkiew. Zwłaszcza teraz, w porze przeziębień i grasujących wirusów. Pomoże z nimi walczyć! Jeżeli zamiast rzodkwi damy rzepę, nic nie szkodzi. Są to warzywa tak podobne, że niektórzy je mylą.

Surówka z rzodkwi i jabłka po mojemu

biała rzodkiew

jabłko

majonez

sok z cytryny

sól, biały pieprz

pół łyżeczki cukru

koperek

Rzodkiew i jabłko umyć, obrać (przy jabłku zostawić skórkę), przygotować do utarcia. Rzodkiew utrzeć na tarce lub w robocie kuchennym. Jabłko razem ze skórą zetrzeć podobnie. Warzywa wymieszać z majonezem, doprawić do smaku (z solą uważać). Podawać posypane koperkiem.

Na zdjęciu widać, że u nas na stole obok surówki z rzodkwi stanęły banalna marchewka i zielona papryka. Jakoś tak jest, że takie surowizny bez żadnych przypraw (no, marchewka z odrobiną oliwy czy oleju, soku z cytryny i soli oraz cukru) dzieci lubią najbardziej. Niech więc jedzą, co lubią, ale nie zamykajmy im horyzontów kulinarnych i uczmy rozpoznawania wciąż nowych smaków. Zwłaszcza warzywnych.

Na koniec zamiast przepisów coś innego ze starej gazety, czyli z „Kuriera Warszawskiego” z roku 1928. Anegdota, oczywiście, kulinarna.

Słynny smakosz francuski, autor „Fizjologii smaku”, Brillat-Savarin, nie znosił rozmów podczas smacznego obiadu.

Pewnego dnia Brillat-Savarin znalazł się na wystawnym obiedzie w towarzystwie grona młodych światowców, rozmawiających z ożywieniem o swych przygodach. Przez dłuższy czas smakosz przysłuchiwał się tym rozmowom w milczeniu, choć irytowały go mocno. Gdy wszakże podano na stół niezwykle smacznego kapłona, zawołał zniecierpliwiony: — Raz przecież zamilknijcie, kochani panowie, bo człowiek wprost nie rozumie, co zajada!

Uśmiechnijmy się! Nie srożmy na siebie, nawet jeżeli tuż przed wyborami politycznie stoimy po przeciwnych stronach. Po solidnej porcji warzyw każdy się robi łagodniejszy. I na pewno dokona właściwego wyboru.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s