Ciasteczka bardzo francuskie

Przychodzi ochota na deser? W sobotę lub niedzielę łatwiej niż w tygodniu upiec coś małego, lekkiego, ciekawego. Ciasto albo ciasteczka. Zamiast kupowanć, zaprośmy lub zagońmy dzieci czy wnuki do kuchni i razem z nimi upieczmy smakołyki. Niech będą ciasteczka.

Dawniej, gdy nie było jeszcze hipermarketów oferujących setki kolorowych opakowań z gotowymi słodkościami, a do cukierni udawano się tylko przy wyjątkowych okazjach, w domu pieczono je często. Począwszy do tych najprostszych, ale bardzo lubianych – z kruchego ciasta, po cukiernicze wymyślności. Były to różne makaroniki czy marcepany z migdałów, całuski czyli merengi z pianki bezowej, puszyste herbatniki – alberty, rozmaite sucharki czy biszkopciki, precelki i paluszki, „łuki” czy rurki, wreszcie cały dział szczególnych ciastek wypiekanych w dawnych czasach w żelaznych formach – wafle i andruty. Wymieniłam niektóre tylko „ciastka do herbaty” spisane w „Kuchni uniwersalnej” przez Marię Monatową.

Każda kucharka miała zestaw takich smakołyków do przyrządzenia szybkiego lub dłuższego, bardziej pracochłonnego. Na przykład u Aliny Gniewkowskiej, która wszak wydała swą „Współczesną kuchnię domową” w trudnym roku 1917 w Kijowie są: sucharki papieskie, biszkopty, ptysie, anyżki, badyjanki, magdalenki, tutki z francuskiego ciasta, chrust, figas (ciastka obkładane śliwkami węgierkami, nazywanymi węgierskimi, lub jabłkami), babki śmietankowe, ciastka z „Herkulo”, czyli z płatków owsianych, ciastka amoniakowe (nazywane później pieszczotliwie amoniaczkami), pierniki muzealne i pierniczki „Gwałtu, goście jadą!”… a wymieniam też tylko niektóre.

Wspólne robienie ciasteczek idzie szybko i integruje rodzinę, wyrabianie ich samotne – relaksuje. Ma więc zawsze zalety. A takie ciasteczka zwykle mogą być długo przechowywane, zwłaszcza gdy się je umieści w szczelnym opakowaniu. Po jednym można je podawać na deser po obiedzie lub do popołudniowej herbaty, można jew zestawie śniadaniowym  zabierać do pracy lub szkoły. Wreszcie mogą być oryginalnym prezentem, gdy idziemy z wizytą jako goście. Wystarczy je pięknie zapakować.

No dobrze. Po takim wstępie nic nie pozostaje, jak podać przepis na niedzielne ciasteczka. Na przykład na magdalenki, słynne francuskie ciasteczka opisane przez Marcela Prousta. Są bardzo proste w przygotowaniu i szybko się pieką. Podaję je w wiernie zacytowanym przepisie pani Gniewkowskiej, łącznie z dziwną interpunkcją.

Magdalenki

Osiem żółtek utrzeć do białości z 200 gr. (pół funtem) cukru, dodać 200 gr. (pół funta) przesianej mąki, 130 gr. (1/3 funta) roztopionego świeżutkiego letniego masła, wlać kieliszek „chartreuse”, (w razie, gdyby likieru nie było, wlać kieliszek araku lub wódki pomarańczowej). Ucierać to niezbyt długo. masa napełniać trzy czwarte foremek, masłem wysmarowanych.

Kluczem przy wyrobie każdych ciasteczek są proporcje mąki i tłuszczu do jajek oraz ilość cukru (tę najczęściej, bez szkody dla wypieku, można zmniejszyć). Nieco inne proporcje na magdalenki podaje „Larousse gastronomique”. A zamiast kieliszka alkoholu dodaje skórkę startą z niepryskanych cytryn. Upiekłam ciasteczka z tego przepisu, podam więc jego proporcje.

Magdalenki
Madeleines

4 jajka

20 dag cukru

skórka starta z dwóch cytryn

20 dag masła

22,5 dag mąki pszennej

Jajka utrzeć  z cukrem, do białości. Wetrzeć mąkę, roztopione i wystudzone masło oraz skórkę z cytryny. Ciasto  na godzinę odstawić w chłodne miejsce.

Nakładać do foremek wysmarowanych masłem lub silikonowych. Piec w temperaturze 190 st. C przez 10–12 minut.

Przepis podaje, że z podanych składników można wykonać 36 charakterystycznych ciasteczek, dzięki specjalnym foremkom prążkowanym jak muszelki. Ale chyba bardzo małe te foremki z przepisu. Do moich foremek wlałam ciasto na 18 magdalenek. Ciastem napełniłam także cztery papierowe foremki do babeczek czy muffinów. Wlałam do każdej połowę ciasta, włożyłam łyżeczkę nutelli i przykryłam znowu ciastem. Piekłam razem z magdalenkami. Babeczki z czekoladowym nadzieniem były pierwsza klasa!

A dla porównania trzeci przepis na magdalenki. Pochodzi z tygodnika „Bluszcz” z roku 1899. Jest dziwny!

Dwie i pół szklanki wody i funt masła razem zagotować i do tego wsypać powoli półtora funta maki, na ogniu ciągle mieszając aż się mąka wyrobi. Wtedy po jednemu wbić 10 całych jaj nie przestając mieszać i trzymając rondel na ogniu. Następnie ciasto zdjąć z ognia wyrobić, to jest dobrze wybić łyżką i postawić w zimnem miejscu na 5 godzin. Po tym czasie z tak przygotowanego ciasta robić obwarzaneczki jakiej kto chce formy, utrzeć je w cukrze, ułożyć na blasze mąką wysypanej i wstawić w wolny piec na pół godziny lub trzy kwadranse. Po upieczeniu obsypać je z wierzchu pudrem i podać do kawy, herbaty lub za leguminę z jakim sokiem. Obwarzanki te są wyborne i dają się długo przechowywać.

Wszystko ładnie, wszystko pięknie, tylko że redaktor (redaktorka?) nie podaje przepisu na magdalenki, lecz opisuje ciasto ptysiowe i obwarzanki z takiego ciasta. Wtedy z „Bluszczem” już zdaje się nie współpracowała Lucyna Ćwierczakiewiczowa, tak więc to nie ona odpowiada za ewidentne wprowadzenie czytelniczek w błąd. Ponieważ była osobą złośliwą i zawsze rąbiącą prawdę, swoją prawdę, musiała ją ucieszyć taka zmyłka tygodnika, z którym właśnie zerwała współpracę, czy raczej z nią zerwano. W tym czasie żyła w atmosferze skandalu. W prasie i w „całej Warszawie” była bowiem powszechnie piętnowana za zniesławiające opisanie swoich współpracowniczek czy wychowanek. Potem małą rubrykę kulinarną, aż do śmierci w roku 1901, prowadziła w „Tygodniku Mód i Powieści”, konkurującym z „Bluszczem”. Tam magdalenek nie znalazłam. Nie ma ich też w „Jednych praktycznych przepisach…” pani Lucyny. Tak więc zmyłka „Bluszczu” raczej nie od niej pochodzi. I nigdy nie została sprostowana.

Magdalenki lekko posypałam cukrem pudrem. Można je podać z kremem czekoladowym lub orzechowym albo dżemem czy konfiturą. Same są też pyszne. Jedzone z  kawą czy herbatą rozpływają się jak Proustowski czas.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s