Więcej warzyw (1)

dnia

Już w domu, po powrocie od lekarki, która przyjmowała go po raz pierwszy, St. przeczytał jej zalecenia. Nie rozmawiała z nim o diecie, nie pytała o nawyki żywieniowe, niemniej napisała: więcej warzyw! W naszym wypadku można było tylko spytać: jeszcze więcej? Jeżeli tak, proszę bardzo.

Najpierw nieco teorii, a raczej prostej prasowej zachęty do tego, aby po warzywa sięgać. Zachęta pochodzi z roku 1961 i zmieścił ją warszawski ilustrowany tygodnik – „Stolica”. Bardzo cenny, zgromadził masę cennych zdjęć i informacji o Warszawie, jej odbudowie i dniu codziennym! Z notki o warzywach nie wyczytamy, dlaczego warto nie sięgać, ale dowiemy się lub sobie przypomnimy, gdzie można było je kupować i jakie. Oczywiście w roku 1961.

 

Dzisiaj mamy większy wybór warzyw. Ale czy są lepsze? Warzywa i owoce trafiają do naszych sklepów z całego świata. Nie łudźmy się, często i na sympatycznych tradycyjnych bazarach sprzedawcy mają w skrzynkach te same dobra, które oferują hipermarkety. Choć zdarzają się wyjątki i. oczywiście, możemy szukać nowalijek ze swojskich upraw. Muszą kosztować więcej; czy są zdrowsze, czy smaczniejsze? Kto ma czas, może się pokusić o porównywanie. Mój zestaw warzyw do duszenia – takie i są szybkie do przyrządzenia, i smaczne – zmienia się w zależności od zawartości lodówki. Dzisiaj miałam cebulę, czosnek i selera naciowego (stali dyżurni), młode bakłażany, a więc smukłe, nie pękate, okrągłe cukinie (taki gatunek), samotną marchewkę i coś do przyprawienia oraz nadania ostatniego szlifu temu zestawowi.

 

Warzywa z patelni po mojemu

cebula

seler naciowy

marchew

bakłażan

okrągła cukinia

papryczka zielona chili

oliwa

natka pietruszki

czosnek

rozmaryn

pieprz młotkowany z kolendrą

sól morska w płatkach z papryką chipotle

pomidory krojone z kartonika

Cebulę obrać, pokroić w półplasterki. Papryczkę chili umyć, drobno posiekać. 2 łodygi selera naciowego obrać z włókien, pokroić w plasterki. Oliwę rozgrzać na patelni, dodać cebulę, łodygi selera i papryczki, zmniejszyć ogień, poddusić.

Bakłażany i cukinie umyć, wytrzeć, pokroić w cząstki mniej więcej jednakowe. Marchewkę oczyścić, pokroić w plasterki. Dolać do patelni nieco oliwy, dołożyć przygotowane warzywa. Dusić od czasu do czasu mieszając (można pod przykryciem, wtedy skróci się czas duszenia, ale warzywa mogą rozmięknąć, czego lepiej uniknąć). Pod koniec doprawić pomidorami z kartonika.

 

Dla nadania ostatecznego szlifu posiekać natkę i rozmaryn z czosnkiem i pieprzem z kolendrą.

 

Dodać do warzyw i poddusić jeszcze kilka minut, nie za długo. Podawać gorące, skropione oliwą, posypane solą.

Oliwy w tej potrawie nie żałujemy. Podkreśla warzywny smak, no i jest zdrowym tłuszczem. O czym wiedziano także w latach 60. ub. wieku, w czasach uspołecznionego handlu pod skrzydłami PRL-u. Pamiętam z mojego domu smukłą buteleczkę oliwy nicejskiej (taka nazwa była na etykiecie). Nie była tania, używano ją z szacunkiem, rozważnie, niekiedy kręcąc z niej majonez. Ale jak widać, na rynek rzucano także oliwę hiszpańską. Z notki w „Stolicy” dowiemy się, ile kosztowała. Zwróćmy uwagę na błąd językowy w ostatnim zdaniu.

Jak podać warzywa? Nigdy się nie znudzą, bo można je podawać z bardzo różnymi dodatkami. Nie mówiąc o tym, że składniki warzyw z patelni można komponować dowolnie: dodać cebulę lub nie, pomidory dać świeże lub w ogóle z nich zrezygnować, dodać pokrojony seler korzeniowy, dorzucić oliwki, pieprz zastąpić papryką itd., itp.

Moje propozycje podania warzyw są trzy – na początek! W jednej z miseczek dodałam parówki (nigdy nie kupujemy najtańszych!) albo inne kiełbaski. Można je ugotować oddzielnie albo poddusić z warzywami. Druga z miseczek zawiera warzywa plus włoskie pierożki. Jest ich teraz spora rozmaitość: są suszone i schłodzone, nadziewane prosciutto lub serem ricotta np. ze szpinakiem lub suszonymi pomidorami i wiele innych, o różnych kształtach i smakach. A warzywa kochają różne dodatki, w tym – sery. Toteż trzecia miseczka to duszone warzywa po prostu posypane tartym serem gruyère. Może to także być któryś z serów włoskich. Na przykład pecorino. Można go ostatnio znaleźć w wersji rzymskiej (romano), z Sardynii (sardo), z Toskanii (toscano). Bardzo lubię ich smaki, każdy jest naprawdę inny.

W PRL-u wszystkie sery w zasadzie miały jeden smak. Smak sera żółtego. Jakkolwiek, przyznam, zdarzało się kupić ser o jakimś szczególnym wyrazie. Na przykład znakomity był polski odpowiednik roqueforta – rokpol. Ale pojawił się, o ile się nie mylę, w latach 70. Na razie pozostańmy przy 60., przy tygodniku „Stolica” i jego szalejącymi reporterami odnotowującym z zachwytem wzbogacanie rynku czymś wyrastającym ponad stan zwykłych niedoborów. Były lata tzw. małej stabilizacji. Ludziom miało się żyć lepiej. I się żyło. Na przykład pojawiły się zagraniczne sery. Kochano wtedy określenie „z importu”. Oznaczało jakąś szczególną jakość, choć zagraniczne specjały często bywały gorsze od nazywanych „krajowymi”, bo zwykle kupowano najtańsze. (Nawiasem, śmieszny wyraz znalazło to w filmie „Małżeństwo z rozsądku”, co ukazuje tam w filmowej kreacji nieodżałowany Bogumił Kobiela).

Nazwa wymienionego sera sowieckiego pochodziła od nazwy miejscowości Sowieck. Gdy dowiemy, że dawniej była to Tylża, czyli Tilsit, wszystko stanie się jasne. Ten ser znaliśmy przez lata pod nazwą tylżycki. Jego oryginalna nazwa z Prus Wschodnich to tilsiter. Ten półtwardy, dojrzewający ser podpuszczkowy wytwarzany jest z mleka krowiego. Nazwę przejął od słynnej potem z układów z Napoleonem Tylży, miasta położonego nad Niemnem. Przed wojną litewskiego. Dzisiaj – wciąż, do roku 1946, pod nazwą Sowieck – znajduje się w okręgu kaliningradzkim. Przed wiekami sprowadzono tam holenderskich osadników, podobno należących do mennonitów (odłamu anabaptystów) i to oni zaczęli wyrabiać ten ser, oczywiście na sposób holenderski. Dojrzewa dwa–cztery miesiące. W smaku powinien być dość ostry, mieć charakterystyczny zapach, oczka liczne, ale niewielkie i nieregularne. A właśnie jako „ser tylżycki” należał do niesławnej pamięci żółtych serów PRL-u, jednakowych w smaku, choć z nazwy różnych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s