Zielony, trochę zdrowy, trochę nie

Kiedyś, jak wiele warzyw i owoców, był dostępny tylko w sezonie. Czyli wiosną i latem. Dziś jest uprawiany w szklarniach, a może być i sprowadzany z całego świata. Amatorzy mogą więc go jeść i zimą. Czy warto sięgać po szpinak?

O jego właściwościach zdrowotnych w „Iskier przewodniku sztuki kulinarnej”, jako Maria Lemnis i Henry Vitry pisał Tadeusz Żakiej. Przedstawiał go jako jarzynę „bogatą w witaminy i sole mineralne. Zawiera m.in. karoten, witaminy B1, B2, PP, C, E i K, duże ilości żelaza, fosforu, wapnia, jodu i potasu oraz ślady miedzi i kobaltu. Wynikałoby z tego, że szpinak może być skutecznie stosowany w zwalczaniu anemii, iż działa ogóle ożywczo na organizm, że pobudza rozleniwione (siedzącym trybem życia) jelita do większej wydajności pracy, że dzięki działaniu moczopędnemu odciąża p[racę sera, że w pewnym stopniu zapobiega u dzieci krzywicy, że powinien być uwzględniany w dietach odchudzających”. Jest jednak pewne  „ale”. I autor go nie pomija. Szpinak „zawiera kwas szczawiowy, który wiąże zawarty w pokarmie wapń i czyni go nieprzyswajalnym dla organizmu. Ponieważ zaś współczesny człowiek cierpi raczej na niedobór wapnia (głównie z powodu nadmiernego oczyszczania środków spożywczych), częste spożywanie szpinaku może ten niedobór tylko powiększyć. Szczególnie szpinaku powinni obawiać się cierpiący na kamicę nerkową, jako że powstały w wyniku wiązania wapnia przez kwas szczawiowy szczawian wapnia jest budulcem dla bardzo rozpowszechnionego typu kamieni nerkowych”. No tak. Jest więc szpinak zdrowy, ale jedzony w nadmiarze staje się szkodliwy, a „nerkowcy” muszą go z diety wykluczyć. Pozostali zaś niech go od czasu do czasu jedzą. Na przykład teraz, po serii kulinarnych ekscesów, można sięgnąć po zielone liście szpinaku. Pomoże nieco szybciej pozbyć się nadmiaru tego, co wchłonęliśmy z mięs, węglowodanów, tłuszczów.

Przyrządziłam szpinak prosty, połączyłam zaś ze składnikiem, który ma rekompensować owo zabieranie wapnia. Są to migdały.  Pełne wartościowych składników, w tym potasu, wapnia właśnie i magnezu (lek na sterane świętami nerwy!) oraz wartościowego białka. No i pyszne. Podobno ulubione przez królową Jadwigę. Moja szpinakowa propozycja jest prosta, nie wymaga długiego stania przy kuchni. Może być całym daniem, gdy chcemy się pozbyć nadmiaru kilogramów. Może być dodatkiem do ryżu, kaszy, makaronu lub mięsa. Zwrócę uwagę i na to, że szpinaku się nie obgotowuje, jak robiono dawniej. W wodzie nie rozpuszczają się więc jego cenne składniki.

Szpinak z migdałami po mojemu

szpinak, najlepiej młody, tzw. baby

garść migdałów

oliwa

sól, mielona trawka cytrynowa, szczypta cukru

Szpinak umyć, odrzucić liście zwiędle lub zepsute. Odsączyć w suszarce do sałaty lub w serwecie. Olej rozgrzać na patelni, do gorącego wrzucić migdały. Mieszać je, aby się równomiernie zazłociły. Do lekko zrumienionych wrzucić liście szpinaku, szybko mieszać, doprawić. Gdy wszystkie się lekko przesmażą, zdjąć z patelni i od razu podawać.

Taki szpinak będzie smakował i z zimnym mlekiem, i z zimnym białym winem. Można go podawać na omlecie. Cały obiad ze szpinakiem z migdałami, razem z omletem sporządzonym z jaj roztrzepanych z odrobiną mleka lub śmietany, solą i pieprzem, sporządzimy w dwadzieścia minut. Zostanie nam czas na spacer lub szybką przebieżkę po parku. Korzystajmy z tego, że nie ma śniegu, a dzień o minutę jest już dłuższy.

Jako dopełnienie podam wyszperany w „Kobiecie w świecie i w domu”, przedwojennym dwutygodniku dla pań, ukazującym się w Warszawie (redakcja przy ul. Solec), przepis na oryginalną szpinakową zupę. Amatorzy zup i szpinaku powinni być z niej zadowoleni. Zupę pismo proponowało w roku 1937. Oczywiście wiosną, a my możemy ugotować ją zimą. Podaję w pisowni pisma, zwracam uwagę na oczywisty błąd.

Zupa szpinakowa

Do jasnej zasmażki z 5 deka tłuszczu i 6 deka mąki wrzucić łyżkę posiekanej cebulki, pietruszki i pory [!]. Rozlać pół szklanką zimnej wody i rozetrzeć tak, by grudek niebyło. Wlać do tego litr rosołu albo smaku z jarzyny (w tym wypadku ze szpinaku), dać soli i gałki muszkatelowej do smaku i gotować przez pół godziny, przecedzić, dać 10 deka przetartego szpinaku i podawać z malutkimi parówkami albo z grzankami.

Dodam, że do takiej zupy można podać groszek ptysiowy, a zamiast parówek zagotować w niej paseczki szynki; może nam pozostała ze świąt i właśnie schnie w lodówce.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s