Aperitif na specjalne okazje

dnia

Świętujemy rocznicę lub radosne wydarzenie, witamy specjalnie miłych gości, a może po prostu chcemy spędzić niepowtarzalny wieczór? Przygotujmy więc niepowtarzalny aperitif. Na przykład Kir Royal.

„Larousse gastronomique” pod hasłem Kir daje krótką notkę, iż „jest to aperitif składający się z likieru z czarnej porzeczki (crème de cassis) i białego wina burgundzkiego (głównie z winogron aligoté)”. Nazwa wzięła się od nazwiska Feliksa Kir, księdza, bardzo popularnego i wieloletniego mera Dijon oraz deputowanego do Zgromadzenia Narodowego. To wprost niesamowicie barwna postać, znana m.in. z bliskich kontaktów z… Nikitą Chruszczowem (na jego zaproszenie pojechał do Moskwy!). Na posiedzenia parlamentu przynosił w torbie butelkę burgunda i cassisu. Oczywiście nie tylko po to, aby na nie patrzeć.

Dzisiaj nazwa Kir należy do jednej z kompanii wytwarzających likier cassis (chodzi o to, aby Kir był tylko z likieru ich wyrobu; mają na to papier podpisany przez pana Kira). Nie sprawdzałam, czy do niej należy butelka przywieziona przez nas z Francji. Nie wiem więc, czy nie popełniamy jakiegoś przestępstwa, delektując się aperitifem pod tą nazwą. Nazywam go więc na wszelki wypadek Domowy Kiér Królewski, ze staropolskim e pochylonym (nie czytało się go). Do tego prawdziwego Kir Royale, nie domowego, zamiast burgunda bierze się szampana. A my, w miejsce szampana, zadaliśmy sobie wytrawne alzackie wino musujące: Crémant d’Alsace.

Odkryliśmy je kilka lat temu. Będąc w Miluzie odwiedziliśmy któryś z hipermarketów. Gdy staliśmy w stoisku z winami obok półki musujących, podeszła do nas bardzo mocno starsza pani, drobniutka i elegancka, pokazała na butelki Cremanta i powiedziała: „Warto kupić, jest lepszy od szampana”. Kupiliśmy i, gdy tylko możemy, kupujemy nadal. A pojawiło się i w naszych sklepach. Starsza pani miała rację z jego oceną. Do naszego domowego aperitifu przygotowaliśmy więc likier z czarnej porzeczki i schłodzone wino musujące:

 

Do wysmukłego kieliszka do szampana wlewa się likier, dopełnia „bąbelkami”. Proporcje aperitifu, zwłaszcza w wersji domowej, są dowolne. Likier jest bardzo słodki, co warto mieć na uwadze:

 

Do kieliszka z aperitifem wrzuciłam malinę, drugą ozdobiłam brzeg kieliszka. Maliny do tego aperitifu pasują, moim zdaniem, znacznie lepiej niż jeżyny, które często widzę na zdjęciach Kiru Royal. Teraz są mrożone, co akurat nie szkodzi. Miseczkę z malinami można postawić na stole. Znikną na pewno!

 

Dopełnię jeszcze informację o aperitifie. Istnieje jego wersja z winem czerwonym w miejsce białego, ma wdzięczną nazwę „communard”. Kir Communard – może kiedyś go spróbujemy.

Co podać na zakończenie pięknego wieczoru? Nie każdy chce przed nocą pić kawę. Jest na to rada. Znalazłam ją w „Ilustrowanym Kuryerze Codziennym” z roku 1913. A więc sprzed stu lat, Podaję w ówczesnej pisowni:

 

Od pewnego czasu coraz więcej wzmaga się w Paryżu „bankructwo” czarnej kawy! Dzisiaj nie należy już więcej do warunków dobrego tonu, aby koniecznie wypić po jedzeniu filiżankę „czarnej” . We wszystkich prawie wykwintniejszych domach, gospodynie starają się zastąpić ją herbatą lub nawet innemi ingrediencyami. W wielu miejscach, na zakończenie uczty czy biesiady, a w ogóle przyjęcia, podają nawet napoje lecznicze, co uchodzi za ostatni wykwint mody. Winne temu ustawiczna pogoń za nowością i oryginalnością i staranie wprowadzenia w uczty możliwie jaknajwięcej [!] odmiany. Pewną, chociaż stosunkowo niezbyt wielką rolę odgrywa w tem także i hygiena. Ten ostatni wzgląd wywołał także dekadencyę wina i uczty bezalkoholowe.

Te względy wpłynęły na modę podawania obecnie u stołu napojów leczniczych, które przyrządza się w dziesiątkach odmian. Najzwyklejsze z nich, to: herbata lipowa lub bratkowa, doskonałe środki dla uspokojenia nerwów, żołądka i pobudzenia snu. Również podaje się wyciąg z fiołków, zaprawiony dla smaku kwiatem pomarańczowym.

Bardziej „pobudzające” są napoje cytrynowe i miętowe, a te ostatnio zwłaszcza, posiadają wielu amatorów. Oprócz wymienionych powyżej, często napotkać można bezalkoholowe nalewki borówczane, nadzwyczaj podobno skutecznie działające na cyrkulacyę krwi, eukaliptusowe, skuteczne przy zaziębieniach i katarze.

Wielkiem wzięciem cieszą, się również napoje, będące mieszaniną kilkunastu innych, tak, że trudno im nawet nadać zdecydowaną, a uzasadnioną nazwę. Możliwą i miłą w smaku mieszaninę tworzy kombinacya kwiatu lipowego i mięty, lub kwiatu pomarańczowego i rozmarynu. Do wymogów mody należy także, aby wszystkie rośliny, użyte do wyrobu napojów, pochodziły z własnego ogrodu gospodarza i były owocem kultury pani lub córki domu.

Kto chce, może ususzyć własne zioła, uprawiane na parapecie kuchennym. Ale na szczęście wybór herbat owocowych i ziołowych jest dzisiaj potężny. A kto nam zabroni do zaparzonego z torebki naparu lipy lub melisy (działa lekko nasennie) dorzucić świeżą gałązkę rozmarynu z własnej doniczki?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s