Pani Ć. czyta Dumasa, ja czytam panią Ć.

Alexandre Dumas był nie tylko autorem „Trzech muszkieterów” z przyległościami, ale i „Wielkiego słownika kulinarnego”, który ukazał się po jego śmierci, w roku 1872. Tworzył nie tylko powieści, ale i potrawy. Sam je przyrządzał. Jest znany jako twórca postaci hrabiego Monte Christo, ale i sosu do przyprawiania sałaty, przyrządzanego z żółtek jaj ugotowanych na twardo, rozcieranych z oliwą, a następnie z anchois i ziołami, a na końcu wymieszanego z pokrojonymi drobniutko korniszonami i białkami jaj. W sztuce Françillon, wystawionej po raz pierwszy w Comedie Française, dał przepis na sałatę ziemniaczaną, która dotarła do Lucyny Ćwierczakiewiczowej. A przez nią do mnie.

Ponieważ u mnie dzisiaj dzień szósty sałatek, niech będzie sałatka, co się zowie, a nie żadna surówka. Oto podana przez Lucynę Ćwierczakiewiczową

Sałata z kartofli podług Dumasa

Odparzyć 10 obranych kartofli średnich i ugotować w rosole w całości. Po ugotowaniu pokrajać w plasterki i póki gorące posolić, popieprzyć, wlać dobrej oliwy najmniej trzy łyżki i łyżkę winnego octu bardzo mocnego. Oddzielnie ugotować jeden duży holenderski seler w łupinie, obrać od czysta, poszatkować cienko, dalej posiekać drobniutko dużo szczypiorku i odrobinę pietruszki. Wymieszać z kartoflami. Dolać kieliszek białego wina francuskiego i zostawić w spokoju, aby się sałata zmacerowała z godzinę lub dwie. Zamiast szczypiorku można użyć cebuli białej hiszpańskiej, sprzedawanej w składach delikatesów, którą cieniutko poszatkować biorąc jedną małą na tę proporcję, ale wtedy dolać oliwy łyżkę lub więcej. Dumas każe dodać do tej sałaty 6 gotowanych ostryg.

 

Chętnie bym dodała ostrygi, ale ich nie mam (pewnie mogą być i mule, ale też ich brak). Ziemniaków nie gotowałam w rosole, lecz gotowałam na parze. Niestety, w szybkowarze, nieco więc się rozgotowały, przed czym przestrzegam. Razem z nimi gotowałam małego selera. Ponadto nie siekam zieleniny drobno. Sól wzięłam grubą, morską, dałam też sporo pieprzu. W sztuce teatralnej autor mówi, że najważniejsze jest pół szklanki dobrego wina, najlepiej Château Yquem. W naszej piwniczce go brak. Dałam więc Chardonnay z naszej ukochanej Langwedocji. To wszystko. Sałatka stygnie, robiłam ją, z gotowaniem w szybkowarze i z końcowym zdjęciem, z kwadrans.

Ponieważ przepis krótki, dodaję odchudzającą instrukcję z IKC z roku, bodajże, 1933. Przed weekendem jak znalazł:

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s