Każdy, kto samodzielnie piecze ciasta, a nie ich unika lub poprzestaje na kupnych, ma pewnie wypróbowany przepis na własną szarlotkę. Nawiasem, legumina o nazwie „charlotte” wcale nie jest naszym ciastem z jabłkami. A jabłecznik, jak niektórzy mówią, to też nie ciasto, ale przecież napój. To do wyjaśnienia kiedyś, w wolnym czasie.
Na razie poczytajmy, dlaczego warto jeść jabłka, a przynajmniej, co na ten temat pisano w roku 1935 na łamach „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”. Tekst, jak zwykle, podaję w przedwojennej ortografii (na zdjęciu go ilustrującym obok jabłek są także dwie gruszki, uważane wówczas za „mniej zdrowe”, ale ma to pewne uzasadnienie, o czym niżej):

Surowe, dojrzałe, złocistego koloru jabłko, jest jednym z najzdrowszych owoców, jakie znamy. Fakt ten potwierdzić mogą lekarze wszystkich krajów. Poza tem zaś, co równie ciekawe, zdrowotna wartość surowego jabłka znana jest medycynie ludowej od setek lat. W Angliji np. uważają, że najlepszym sposobem uchronienia się przed chorobami jest spożywanie, codziennie wieczorem, przed udaniem się na spoczynek, surowego jabłka. Podobne przysłowia ludowe spotykamy i w innych krajach. Nowoczesna medycyna zaś potwierdziła całkowicie te stare wierzenia i dziś z surowych jabłek sporządzają fabryki farmaceutyczno-chemiczne najskuteczniejsze lekarstwa przeciw chorobom jelit dla niemowląt, dzieci i osób dorosłych.
Jabłko zawiera dużo soli fosforowych niezbędnych dla naszych komórek nerwowych. Działa również pobudzająco na czynność wątroby. Zawiera substancje przeciwgnilne i pobudzające trawienie. Pobudza czynność nerek i przyczynia się w ten sposób do oczyszczenia krwi. Bardzo ważne jest również mechaniczne oczyszczanie zębów i dziąseł w czasie gryzienia surowego jabłka: jest to jeden z najlepszych sposobów czyszczenia zębów, przestrzeni międzyzębowych i dziąseł. Osoby, które cierpią na niemiły zapach z ust, zdołały napewno [tak pisano] zauważyć, że bezpośrednio po spożyciu jabłka znika na pewien czas ten niemiły zapach.
Jabłko surowe jest znacznie zdrowsze od gotowanego lub pieczonego. Zwłaszcza dla dzieci jabłka są bardzo zdrowe. Każde dziecko powinno spożywać codziennie wieczorem […] surowe, obrane z łupin jabłko. Spożywać je należy powoli, rozgryzając je doskonale i miażdżąc dokładnie w jamie ustnej. Jabłko spożyte szybko i niedostatecznie rozgryzione wywołać może zaburzenia w trawieniu, a nawet przejściowe bóle w jamie brzusznej.
Bezpośrednio po spożyciu jabłka nie należy pić znaczniejszej ilości wody – można natomiast w razie pragnienia wypić łyk lub parę łyków wody. Pamiętajmy o tem, że jabłka surowe są tylko wówczas zdrowe, jeżeli są całkiem dojrzałe, żółtego, czerwonego, bronzowego [tak było prawidłowo] albo złocistego koloru. Zielonych jabłek natomiast nie należy pod żadnym warunkiem spożywać na surowo, są one bowiem w stanie trudno strawne, zwłaszcza wówczas, gdy spożyje się je w większej ilości. Zielone jabłka nadają się natomiast doskonale do kompotów.
Z tym myciem zębów jabłkiem to szkodliwy przesąd. Cukry atakują zęby przez całą noc, a resztki jabłek są pożywką dla bakterii. Źródłem nieprzyjemnego zapachu z ust może być choroba, z tym objawem zgłośmy się do lekarza, a nie leczmy jabłkami. „Zielone” jabłka z tekstu to owoce niedojrzałe. Nie znano jeszcze wówczas odmian z zieloną skórką. Poza tym można się zgodzić: jabłka to samo zdrowie. A umiar jest pożądany w jedzeniu każdego produktu.
Chociaż autor tekstu (zwracam uwagę na jego pseudomedyczny język, dzisiaj autorzy takich porad często także je tak wygłaszają) poważa jedynie jabłka surowe, opiszę dzisiaj te pieczone. I to z dodatkiem ciasta. Wśród moich przepisów ręcznie wpisanych w zeszyt w roku 1986, znalazłam ten na ciekawą szarlotkę. Jak pamiętam, zawsze chciałam ją upiec. No i po blisko trzydziestu latach do tego doszło:
Szarlotka w dwóch ciastach
Na spód: 7,5 dag masła, 7,5 dag cukru pudru, 1 jajko
Na środek: 1,25 kg jabłek, 7,5 dag szatkowanych orzechów laskowych, 50 g rodzynków, skórka i sok z 1 cytryny, 1 łyżeczka imbiru, 1 łyżeczka cynamonu
Na wierzch: 3 jajka, aromat waniliowy lub laska wanilii, po 3 łyżki cukru i mąki, 1 łyżeczka proszku do pieczenia
Na ciasto kruche ze spodu: wymieszać masło z cukrem, wgnieść jajko i mąkę. Pozostawić w lodówce na pół godziny.
Na wypełnienie w środku: jabłka obrać, pokroić w drobne kawałki, zmieszać z opłukanymi w gorącej wodzie rodzynkami, orzechami i przyprawami.
Na ciasto biszkoptowe z wierzchu: ubić białka z 2 łyżkami zimnej wody i cukrem, wmieszać żółtka, mąkę i proszek do pieczenia.
Kruche ciasto z jabłkami (wykleić nim spód i wysoko boki tortownicy) piec 25 minut w 180 st. C; po zalaniu ciastem biszkoptowym dopiekać plus minus 20 minut.
Drobna uwaga: jak widać, obok jabłek miałam dwie gruszki, dopełniły mój wsad owocowy w ciasto. Do owoców dodałam nieco cukru (brązowego), którego nie ma wśród składników, moje jabłka były kwaskowe.

Na koniec, dla tych, którzy często ciasto wyrabiają albo się interesują historią postępu, przykład myśli technicznej z roku 1936. Pozwala nam zastanowić się, jak daleko od tych czasów i ich osiągnięć odeszliśmy w życiu codziennym. A mentalnie? Przy kawałku szarlotki, podanym do kawy lub herbaty, można się nad tym zastanowić.
