O ważeniu i głodówce w roku 1930

dnia

Przytoczony poniżej felieton dotyczy realiów odchudzania się w roku 1930. Jak widać, wywoływało ono wiele emocji. Felieton przypomniał jeden z widoków zapomnianych, który zniknął bezpowrotnie. Z dzieciństwa pamiętam z ulic i parków (Łazienki?) wagi osobowe, z których można było skorzystać w razie nagłej potrzeby skontrolowania swoich gabarytów. Były atrakcją spacerów i cieszyły się sporym wzięciem. Do całkiem niedawna takie urządzenie ważące po wrzuceniu monety stało przy ulicy Świętojańskiej na warszawskim Starym Mieście. (A może jeszcze ta waga stoi? Gdy sprawdzę i będzie, zrobię zdjęcie). Jeszcze dawniej wagi obsługiwał człowiek, inkasujący oczywiście osobiście ową monetę. Wagi z obsługą były siedzące, jak solidne krzesła.

Podpisany inicjałami L.G. autor rozwlekłego nieco felietonu (miał jak widać wiele miejsca i „watował” temat, jak mógł), wypowiada się: a. przeciw ważeniu, b. przeciw głodówkom. Ma wiele racji. I dzisiaj są zwolennicy głodówek, chociaż przeprowadzanych „naukowo”, pod różnymi rygorami i oczywiście przy dobrym stanie zdrowia. Czy mają rację? Co jest ich celem? A jakie są następstwa? Najczęściej to zdaje się efekt jo-jo. Stanowisko felietonisty w zasadzie mi odpowiada. Może z wyjątkiem tezy, aby ważenie pozostawić lekarzowi. Waga łazienkowa jest pożyteczna. Pomaga podjąć niektóre dietetyczne postanowienia, skłonić do spaceru, roweru, koszykówki (prawda?). Zwracam uwagę na ciekawą ortografię przedwojenną.

Żyjemy w epoce radja, samolotów i… wagi osobowej. W miastach i miasteczkach stoją na ulicach, w poczekalniach, na dworcach kolejowych, pięknie polakierowane, sztywne i milczące wagi osobowe, które po wrzuceniu drobnej monety powiadają każdemu ciekawemu, ile waży.

Każdy z nas wie doskonale o tem, ile waży w płaszczu, ile w ubraniu, ile bez ubrania, ile ważył przed tygodniem, ile przed miesiącem, ile przed rokiem, wie prawdopodobnie również, ile waży jego żona, przyjaciółka, przyjaciółka przyjaciółki, brat, ojciec, matka… Żyjemy pod znakiem wagi.

Znam mnóstwo ludzi o kwitnącem zdrowiu, którzy do obiadu nie jadają zupy, by nie przytyć (z zupy!). Wielu ludzi głodzi się tygodniami, a nawet miesiącami, by stracić kilka kg. wagi, chwalą się potem z rozpromienioną miną, że „stracili kilka kilogramów i czują się doskonale”.

Doświadczenie uczy, że z małym wyjątkiem teorje naukowe żyją kilka kilkanaście, czy w rzadkich wypadkach kilkadziesiąt lat, by później uprzejmie ustąpić miejsca następnym, zgoła odmiennym. Przesądy żyją znacznie dłużej. Ale też się zmieniają. Trudno powiedzieć, by pragnienie idealnej budowy ciała i t. zw. normalnej wagi, było przesądem. Przesądem jednak jest mniemanie, że długotrwałą głodówką uzyskamy piękną, chłopięcą linję ciała i kwitnące zdrowie. Jednodniowa głodówka jest, być może, bardzo korzystną dla zdrowia. Tak twierdzą niektórzy lekarze, tak twierdzą starzy higjeniści – to zdają się również potwierdzać pewne badania eksperymentalne na owadach i zwierzętach. Zwłaszcza korzystną jest niezupełna głodówka, lecz tak zwane dnie owocowe lub jarzynowe, wstawione raz na kilka lub kilkanaście dni.

Głodówki, o których mowa, mają tylko wówczas swe znaczenie zdrowotne, o ile bezpośrednio, po takiej jedno, czy ewentualnie dwudniowej głodówce (względnie djecie owocowo-jarzynowej), odżywiamy się intenzywnie, obficiej niż normalnie. Wówczas owa głodówka odgrywa rolę czynnika pobudzającego tak, że w kilka dni potem, wskutek owego pobudzenia i intenzywnego następnie odżywienia, organizm ulega wzmocnieniu.

Z całą pewnością jednak długotrwałe głodzenie się jest dla zdrowia wysoce szkodliwem. Żadna kuracja odtłuszczająca nie jest obojętną dla zdrowia. Każdy z nas czytał zresztą niejednokrotnie o wypadkach śmierci z wyczerpania wśród artystek, które odbywały kurację zeszczuplającą. Wyjaśnienie jest bardzo proste: Każdy organizm rozwija się indywidualnie; nasilenie przemiany materji i odkładanie tkanki tłuszczowej, zależne jest nietylko od ilości dowożonych pokarmów, ale przedewszystkiem od czynności systemu regulującego nasilenie przemiany materji, w pierwszym rzędzie od systemu t.zw. gruczołów o wewnętrznem wydzielaniu.

Ogromną rolę odgrywa tutaj tryb naszego życia i stan systemu nerwowego. Wszak człowiek ciężko pracujący może jeść „ile wlezie”, a mimo to nie przybierze na wadze. Czasem znów ludzie niewiele pracujący jedzą bardzo dużo, a mimo to są szczupli i nie mogą przytyć. Tak więc napozór prosty sposób, jak zredukowanie ilości pożywienia, nie wywołała na pewno oczekiwanego skutku: zeszczuplenia. W razie zredukowania pokarmu toczy się w organiźmie [tak pisano!] między poszczególnemi tkankami rodzaj walki o pokarm. Laik sądzi, że ofiarą padnie tkanka tłuszczowa – bo o to przecież chodzi. Tymczasem niestety natura nie zawsze słucha naszych rozkazów. Ofiarą pada tkanka najwartościowsza i najbardziej na czynniki niekorzystne, a więc brak pokarmu, wrażliwa: mianowicie tkanka nerwowa.

Człowiek, który odbywa ,,kurację odtłuszczającą”, zatem głodówkę, czuje się po niedługim czasie niezbyt dobrze, staje się drażliwym, nie może dobrze i intenzywnie pracować, zdolność przyjmowania wrażeń staje się mniejsza (co laicy nazywają zazwyczaj „zanikiem” pamięci), nie umie się już skupić, a często rozwija się u niego stan przygnębienia, depresji. Są to wszystko objawy nieprawidłowego funkcjonowania systemu nerwowego skutkiem niedostatecznego odżywiania się. W dalszym ciągu cierpi również mięsień sercowy, bardzo wrażliwy na niedostateczne ilościowo i jakościowo odżywienie.

Nic dziwnego, że w takich przypadkach, pod wpływem zadziałania jakiejś przejściowej szkodliwości, mięsień taki, już osłabiony, odmawia posłuszeństwa – i to wskutek szkodliwości, którą w normalnym „niegłodzonym” stanie byłby z łatwością przetrzymał. To wszystko robimy dla pięknej, modnej linji ciała. Kuracje te odbywają starzy i młodzi, stare i młode. Nie powinniśmy jeść za dużo. To nie ulega żadnej wątpliwości i tutaj niema dyskusji. Znakomitym jednak, danym nam przez naturę miernikiem jest poprostu nasz apetyt. Jedzmy tyle, ile mamy ochotę, resztę zostawmy na talerzu. To jest ogólnie obowiązującą zasadą. Wszelkie wagi osobowe możemy wyrzucić na szmelc, za wyjątkiem kilku, przeznaczonych dla lekarzy. – Mamy przecież na świecie tyle ciekawych i ważnych rzeczy. Przestańmy się interesować naszą wagą, jedzmy tyle, ile nam każe apetyt i nie myślmy o tem, jakbyśmy wyglądali, gdybyśmy ważyli o 10 kg mniej – podobnie, jak nie myślimy o tem, jakbyśmy wyglądali, będąc o 10 cm. niższymi, względnie wyższymi.

Kuracje odtłuszczające, t. zw. głodówki, są bezwzględnie szkodliwe i wywołać mogą wprost katastrofalne skutki. W żadnym razie zaś nie spowodują trwałego zeszczuplenia. Starajmy się żyć higienicznie, dbajmy o codzienny spacer, o higjenę życia umysłowego, nie objadajmy się, jedzmy dużo świeżych owoców i świeżych jarzyn – troskę zaś o „linię” i wagę zostawmy tym nielicznym szczęśliwcom, którzy innych kłopotów na głowie nie mają.

Normalny, higjeniczny tryb życia, a zwłaszcza higjena pracy umysłowej i codzienny, conajmniej godzinny spacer, przyczynią się z całą pewnością lepiej do ustabilizowania indywidualnego wagi ciała, niż najintenzywniejsza głodówka – co najważniejsza zaś, dadzą nam poczucie zdrowia, dobry humor i radość życia – a to jest znacznie ważniejsze niż „linja”…

W zgodzie z dobrym humorem, po porcji wiosennego spaceru, obiad z tych lżejszych. Sałata (rzymska sałata, pomarańcze, cebula czerwona plus oliwa i gęsty ocet cytrynowy, widoczne na zdjęciu) oraz lekkie krewetki z kolendrą, zagrzane w oliwie lub odrobinie masła. Kto ogranicza węglowodany, niech ograniczy ilość bagietki prowansalskiej do jednego ułamania i lampkę chłodnego białego wina do jednej, no, góra dwóch. Bo każdy alkohol to kalorie!

A na koniec, jako bonus, z tego samego numeru ciekawostka historyczna, z historii kulinariow oczywiście:

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s