Alina Kwapisz-Kulińska – 13/04/2011 1:23
Nabyłam drogą kupna, jak mawiają satyrycy, kolejną pozycję kulinarną z przeszłości. To reprint klasycznego dzieła sztuki kulinarnej lat 30-tych ubiegłego wieku. Autorką jest szacowna lwowska gospodyni Maria Disslowa. Urodzona w 1870, zmarła w 1936, należała do grona czołowych autorek książek kucharskich, które przechowały tradycję XVIII i XIX-wiecznej polskiej kuchni szlacheckiej i mieszczańskiej, a także ją modyfikowały dla potrzeb nowoczesności, czyli początków wieku XX. Jest ona autorką należącej do klasyki książki kucharskiej pt. „Jak gotować”. Przejrzała i uzupełniła II wydanie tej pozycji w poznańskim wydawnictwie R. Wegnera „pani Elżbieta”, znana nam już z przedwojennego „Bluszczu” Elżbieta Kiewnarska (przepis na jej galaretki podawałam). Stylowe oryginalne ilustracje i zdjęcia pochodzą z dzieła „Les secretes culinaires” F. Nietlispach, nagrodzonego Złotym Medalem na międzynarodowej wtystawie sztuki kucharskiej w Zurychy 1930 r. Zdjęcia są bardzo ważne dla takich szaleńców jak ja, którzy zechcą się zabawić w przygotowanie przyjęcia w stylu art déco. Może to będzie wielkanocne śniadanie? Może obiad wiosenny lub letni dla przyjaciół? Zobaczymy. Obiecuję, że takie zadanie wypełnię.
Piszą wydawcy (a więc zapewne pani Elżbieta) w przedmowie, tłumacząc wprowadzenie zmian w niektórych pomysłach pani Disslowej: Współczesna kuchnia wykwintna odrzuciła już dawne rzekome eleganckie sposoby ozdabiania półmisków szeregiem niejadalnych dodatków, piętrzeniem podstawek i nadstawek, grożących upadkiem przy pierwszem dotknięciu do takiej piramidy. Piękno podania zasadza się na smakowitem wyglądzie poszczególnych składowych części potrawy, ich estetycznem, możliwie prostem i łatwem do brania z półmiska ułożeniu i poniekąd w uzupełnieniach kolorystycznych – koniecznie jednak jadalnych np. zielone sałatki.
Zwracam uwagę na pisownię oryginału. Oczywiście obecnie, w wieku XXI, trendy podawania potraw znowu się zmieniły. Wejście w estetykę XX-wieczną będzie fajną zabawą dla mnie – gospodyni, kucharki, podającej – i dla moich gości. To, co było ładne, stało się dziwaczne, to, co proste, dla nas zbyt wymyślne! Przyjrzyjmy się jednemu tylko przykładowi podania przekąsek w zimnym bufecie w konwencji wprost z przedwojennych lat trzydziestych