41. wpis

Alina Kwapisz-Kulińska – 06/04/2011 3:00

Najokrutniejszy miesiąc to kwiecień. Wywodzi
z nieżywej ziemi łodygi bzu, miesza
Pamięć i pożądanie, podnieca
gnuśne korzenie sypiąc ciepły deszcz.
Zima nas otulała i kryła
Ziemię śniegiem łaskawym

Tak Czesław Miłosz wstąpił na „Ziemię jałową” T. S. Eliota. Pracował nad jego wierszami w mrokach okupacji. Fragmenty ukazały się już w roku 1945 w wydawanym w Krakowie „Dzienniku Polskim”. Oczywiście tłumaczenie Miłosza znał Jarosław Iwaszkiewicz, gdy tworzył swój wiersz o kwietniu, umieszczony w wydanym w roku 1967 tomiku „Krągły rok”. Kwietniowy utwór zatytułował zresztą, aby nie było wątpliwości, „Okrutny miesiąc”.

Nim ziemia odtajała
spod śniegu to się wynurza

ani listek ani kwiatek ani trawka

brwi twoje
i twoje rzęsy

pociemniałe kwiaty krokusu
pachnące szafranem

wiosenne Dziady
świętego Jura

skowronek dzwoni
jak czerwona pisanka
o obnażone twoje zęby

ani jadła ani napoju
i tak nie zostawisz
mnie w pokoju

słowa moje marne ziarno
łzy moje gorzkie poidło
pieniste piwo
soków brzozowych
gardła twojego nie przepłucze

śnieg stopnieje zapachami

a ciebie nie ma

Smutny ten kwiecień obu poetów. Jak listopad. Dostrzegają topos: obecną we wszystkich kulturach całość, która wyznacza i opisuje człowieczy los: narodziny i życie – umieranie i śmierć. Wiosna to czas odrodzenia, ale i myślenia o zmarłych. Bo my z nich. Topniejący śnieg uzmysławia to mocno, wywołując wiosenną melancholię. Spod niego wyłania się tak nowe istnienie, jak i to, które odeszło.

Wiosenne święta, niegdyś bardziej niż dzisiaj, łączyły jedno z drugim. O symbolice jaja nie ma się co rozpisywać. Malowane kraszanki czy pisanki znoszono na groby zmarłych. Tak robiono na Wschodzie, skąd poeta pochodził, czyli na Kijowszczyźnie. Tradycja malowania jaj nie przeminęła. W ukraińskiej Kołomyi zbudowano muzeum pisanek (w kształcie jaja), w którym można obejrzeć eksponaty z całej Ukrainy. Czerwone pisanki do dzisiaj w niektórych krajach, np. na Bałkanach, są przy wiosennych świętach niezbędne. Można upatrywać w nich symbolu krwi, można sięgać głębiej, do starożytnej Grecji i świata zmarłych.

A to już ma związek z krokusem, pachnącym szafranem. Krokusy to jedne z kwiatów Hadesu. Zarazem to jedne z pierwszych wiosną kwiatów. Zrywała je Persefona, gdy Hades ją porwał. Łączą Tam i Tu. Pachną szafranem, bo właśnie z ich pręcików wyrabia się tę cenną przyprawę. Otrzymuje się ją niełatwo i w małych ilościach. Kwiaty odmiany Crocus sativus zbiera się ręcznie. Do wyprodukowania kilograma szafranu potrzeba dwustu tysięcy kwiatów. Z hektara corocznie uzyskuje się około dwadzieścia kilo szafranu. Szafranem pachną nie tyle krokusy, ile wielkanocne baby. Kawałek żółtej dzięki przyprawie baby, o korzennym smaku, zanoszono tak w koszyczku do kościoła, ze święconką, jak i, ze znacznie starszą niż chrześcijańska tradycją, na grób Drogiego Zmarłego.

Takim był dla Iwaszkiewicza Jerzy Mikłucho-Makłaj, zwany Jurą, przyjaciel lub wręcz ukochany. W „Książce moich wspomnień” nazywa go frapującą postacią, poświęcając mu sporo miejsca. Opisuje tam dokładnie swoją fascynację tym człowiekiem, którego już nigdy nie miał spotkać i który miał mu towarzyszyć w długiej wędrówce życie. Człowiek sam i ślad po nim zaginął. Cała jego rodzina została wymordowana i nie wiem, czy jest ktoś na świecie, kto tego niepospolitego chłopca jeszcze pamięta – pisał poeta w roku 1942. Jura zginął zabity przez chłopów w swej posiadłości w roku 1918. Poeta wiąże z tą znajomością wiele rozmów budujących jego światopogląd oraz ważne dla siebie wydarzenie. Jak pisze, 25 kwietnia 1911 szedł do niego, aby z nim zerwać, przekonany jednocześnie, że popełni samobójstwo. Kwietniowy nastrój… kwietniowe imieniny Jerzego musiały poecie co roku przypominać ten szczególny nastrój towarzyszący młodzieńczym myślom o śmierci. Nie miejsce tu na rozpatrywanie symboliki imienia Jerzego, dość wspomnieć, że w Bułgarii ma on swoje specjalne święto Georgiowden.

Cóż, pozostaje jeszcze brzoza. Sok z brzozy zbiera się wczesną wiosną, gdy tylko soki ruszają w drzewie. Pozyskuje się go bez szkody dla drzewa, gdy się zadba, aby jego skaleczenie opatrzyć we właściwy sposób. Tradycja zbierania soku także pochodzi ze wschodu. W Rosji, na Białorusi i Ukrainie jest sprzedawany w postaci bezbarwnego, lekko słodkawego napoju. Jest bardzo zdrowy, m.in. dla wszystkich wiosennych kuracji oczyszczających organizm. Ostatnio można go kupić i u nas. Może poeta wyczuł, że wypicie soku brzozowego jest jak wypicie wody z Lety, z „dobrej wody, [która] zwie się Letą”, jak pisał udręczony Heine. Pozwala świadomości zapomnieć. Choć zarazem ból nieobecności, w nieświadomości, i tak pozostanie na zawsze. Przychodząc jesienią i wiosną.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s