38. wpis

Alina Kwapisz-Kulińska – 31/03/2011 5:06

Zakupy bywają dobre i złe. Gdy pewien prezes je ostatnio zrobił, zawrzało. Stały się ekscytujące. Mistrzowie sztuki kulinarnej pospołu z gospodyniami domowymi zastanawiali się: co można przyrządzić z tak dobranych produktów. Przypomnijmy je, nie kłócąc się o ich cenę: chleb; filety z piersi kurczaka; ziemniaki; cukier (i to 2 kg!), mąka, 10 jaj. W aktualnym numerze „Polityki” spróbował to wykorzystać mistrz Piotr Adamczewski. W mojej opinii z rezultatem marnym. Zaproponował bowiem placki ziemniaczane, a piersi kurczaka wymienił z sąsiadką na olej do smażenia. Chyba wziął od niej także śmietanę?

Ja wymyśliłam pełne menu:
Zupa z chleba;
Ziemniaki z pieca plus piersi kurczaka z patelni grillowej;
Tarta z jabłkami.

Zakładam, że mamy własną oliwę (staram się zawsze mieć w domu dużą jej butlę, często przywiezioną z wojaży).

Zupa z chleba za Marią Monatową: wszystkie resztki chleba żytniego namoczyć w wodzie i zagotować w smaku z włoszczyzny. Potem je przefasować, jeśli za gęste rozprowadzić resztą smaku, posolić, dać szczyptę gałki muszkatołowej i podprawić 1/4 litrem mleka rozbitego z 3-ma żółtkami. Podaje się tę zupę z grzankami z chleba lub z jajami na twardo.

W naszej wersji smak z włoszczyzny odpada (chyba że sąsiadka się zlituje i nam pożyczy), gotujemy więc na wodzie. Rezygnujemy z podprawiania mlekiem, zamiast tego z części chleba proponuję przygotować grzanki. Zamiast jajek na twardo proponuję jajka w koszulkach ugotowane ostrożnie we wrzącej, osolonej wodzie z octem, po jednym na talerz.

Ziemniaki z pieca są proste: zakładam, że mamy własną oliwę (lub olej). I sól. Najlepiej gruboziarnistą, morską. Ale może być każda. Kroimy ziemniaki ze skórką w ćwiartki, polewamy oliwą, posypujemy solą i wstawiamy do piekarnika. Zaglądamy po 20 minutach, czy zmiękły (pewnie jeszcze nie, ale dobrze, by się nie rozpadły). Warto, jak i zapas oliwy, mieć świeże lub suszone zioła, smak potrawy będzie wytworniejszy.

Kurczak z patelni grillowej: filety kroimy na mniejsze porcje, obtaczamy w oliwie, posypujemy solą i czym tam mamy: pieprzem, papryką, innymi przyprawami. Smażymy po obu stronach na mocno rozgrzanej patelni grillowej. Oczywiście można użyć każdej innej patelni lub zapiec fileciki w piekarniku.

Tarta: z mąki, 2 jajek, cukru oraz wody zagniatamy zwarte ciasto kruche (proporcje: ok. 24 dag mąki, 2 jajka; 24 dag cukru), wykładamy nim foremkę na tartę (polecam silikonową, inną trzeba smarować tłuszczem), na cieście układamy plasterki jabłek (pewnie dwóch); posypujemy cukrem, pieczemy w piekarniku. Gdyby nam zostały białka, ubijamy je na pianę z cukrem i zapiekamy na jabłkach.

Mamy niezły obiad dla czterech osób (na deser możemy doprosić uczynną sąsiadkę) za trzydzieści parę złotych, gdy kupowaliśmy w hipermarkecie, lub pięćdziesiąt parę, gdy poszliśmy pod adres sklepu prezesa.

Aha, pozostanie nam sporo cukru. Po co było go tyle kupować?! Jako lokatę?

Dodaj komentarz