Przepis na te szaszłyki, pachnące przyprawami korzennymi, zaczerpnęłam z kupionej u progu tego lata książeczki francuskiej. Danie to w chłodny listopadowy dzień, po wizycie na zaduszkowym cmentarzu, może nas ocieplić i przypomnieć słońce południa. Szaszłyki będą w szczególny sposób aromatyczne dzięki pewnej przyprawie arabskiej. To ras-al-hanout. Składa się z wielu korzeni i ziół. Każdy wytwórca…
Tag: owoce
Teoria jedzenia ze słodkim przykładem
Odkąd pożywienia było tyle, że zaczęło służyć ludzkości już nie tylko nasyceniu głodu, zaczęto się zastanawiać nad skutkami ubocznymi jedzenia. Dlaczego niektórzy po nim czują się źle? Albo dlaczego tak euforycznie dobrze? Skąd się biorą niektóre dolegliwości, a nawet choroby? Dlaczego jedyni tyją, a drudzy wcale nie? Co powoduje, że niektóre potrawy smakują bardziej niż…
Tradycyjna ryba z niebanalną sałatą
Ryba dlatego tradycyjna, że z tradycji się wywodząca. W dawnych polskich książkach kucharskich pojawiają się mało znane gdziekolwiek indziej potrawy nazywane nelsońskimi. Nazwę oczywiście przybrały od imienia Horatio Nelsona, słynnego admirała angielskiego. Jak pisze Tadeusz Żakiej w „Iskier przewodniku sztuki kulinarnej”, zrazy, w ten sposób duszone, były ulubioną potrawą tego pogromcy floty hiszpańskiej i francuskiej,…
Figa bez maku i bez pasternaku
Jeszcze do niedawna świeże figi można było jeść tylko w krajach, gdzie rosną i dojrzewają. W krajach leżących bardziej na północy, jak nasz, mogliśmy jeść tylko figi suszone. Też pyszne. Ale nie tak, jak te świeże. Figowce pochodzą z Azji Mniejszej. Opanowały cały basen Morza Śródziemnego. Wspomina o nich Stary Testament. Dzięki figom suszonym…
Śliwki raz jeszcze
Wartością śliwek jest wysoka zawartość pektyn, które, co cytuje Irena Gumowska, krzewiąca zdrowe odżywianie w latach 60. czy 70. XX wieku, „z punktu widzenia dietetyki bywają cenniejsze od witamin w owocach”. Dodaje jeszcze, że z powodu dużej zawartości witamin B, które „uzdrawiają nerwy”, nazywa się śliwki „owocami rozweselającymi”. Niech będzie. Przy tym stwierdzenie, że regulują trawienie,…
Owoce jesieni
Nie ma rady. Lato już chyba nie wróci. Musimy się cieszyć z jesieni. Na razie nie z tej złotej, tylko szarej, chłodnej i mokrej. Zgodę z pogodą pomogą nam osiągnąć jesienne owoce. Na bazarze ich dostatek wielki. Z tych rodzimych są jabłka, gruszki i królowe sezonu – śliwki. Jeszcze nie czas na smażenie powideł. Na…
Jedzmy dorsze!
Wprawdzie w latach bodajże 50. minionego wieku, gdy dorsze były tanie i mocno zachęcano do ich jedzenia, wymyślono brzydkie dokończenie tytułowego hasła, to dzisiaj mu nie wierzymy. Niesprawiedliwe dla tej smacznej ryby były domniemania, co od niej jest gorsze. Na początek poczytajmy, co w tych słusznie minionych czasach w „Iskier przewodniku sztuki kulinarnej” napisali Maria Lemnis…
Maliny jeszcze są!
Owoce pachnące latem są jeszcze do kupienia i w hipermarketach, i na bazarach. Jeszcze można z nich zrobić sok na zimę (mam już całą baterię butelek, z sokiem z sokownika), likier lub nalewkę, ale przede wszystkim – lekkie desery. Znalazłam takie w starych gazetach. Dzisiaj – galaretki. Krakowski „Ilustrowany Kuryer Codzienny”, najbardziej poczytna gazeta przedwojenna,…
Mięso niepopularne, a sałata mało znana
Tym wciąż mało jedzonym mięsem jest baranina. Zawsze ją lubiłam. W czasach PRL-u w Warszawie było kilka miejsc (oprócz bazarów), gdzie w baraninę można się było zaopatrywać. Znali je amatorzy tego mięsa, wymieniający się, jak konspiratorzy, adresami takich punktów. Bo w normalnych sklepach się go nie uświadczyło. Jedno z takich miejsc mieściło się obok Hali Koszyki. (Nawiasem,…
Co jeszcze można z kurczaka?
W latach 70., jak pamiętam, czyli czasach zwanych „za Gierka”, kurczaki – te z przemysłowych kurników – w przeciwieństwie do mięsa, przez które rozumiano zresztą na ogół wieprzowinę, były powszechnie dostępne. Pojawiły się wtedy w sklepach grille. Kurczaki były dostępne, chociaż działo się to kosztem ich jakości i smaku. Dopiero lata 80. miały i kurczaki…
Deser z muzycznej inspiracji
Bardzo lubię pomarańcze. I kocham muzykę Prokofiewa. Albo na odwrót. Z jej inspiracji powstał deser, który stworzyłam. Nie jest skomplikowany. A przyszedł mi do głowy, gdy na telewizyjnym kanale Mezzo oglądałam spektakl „Miłości do trzech pomarańczy”, pokazywany na festiwalu w Aix-en-Provence. Ta zagadkowa opera powstała w roku 1919. Zamówił ją teatr operowy w Chicago. Tam…
Naleśniki i owoce jako torcik
Dzisiaj czas na deser. Skąd wzięłam ochotę na sierpniowe morele i brzoskwinie, aby go przygotować? Nieoczekiwana inspiracja kulinarna przyszła ze „starej gazety”, którą wertuję. To warszawskie „Nowiny Codzienne”, należące do tego samego wydawcy co narodowa gazeta „ABC”. Były próbą wejścia przez obóz narodowy na rynek warszawskiej popularnej prasy z pismem porannym, lekkiego kalibru, operującym sensacjami….