Z samych białek

Przed każdym kto lubi – albo musi – przygotowywać wielkanocne śniadanie lub obiady, czas wyzwań. Musi się do aspektu kulinarnego świąt przygotować. Kto to lubi, już odczuwa radosne podniecenie i komponuje niebanalne menu, kto nie znosi, lecz musi (bo tradycja… rodzina… wizyta teściowej…), czuje na szyi duszącą pętlę obowiązku. Tak czy siak: starajmy się jak…

Sobotnie fantazje

Gdy jest więcej czasu, może dojść do głosu fantazja. Z takiej fantazji wzięły się urządzane przez nas obiady filmowe. Polegają na tym, że spotykamy się na oglądanie wybranego przez nas filmu, należącego do „naszego kanonu”, nie pokrywającego się niekiedy z tym uznanym, oraz na zjedzenie obiadu do filmu pasującego. Na dzisiaj wybraliśmy stareńką komedię angielską…

Mak: na sen zimowy

Sypie śnieg. Kto nie musi wychodzić, siedzi w domu. A bardzo to umila zapach piekącego się ciasta. Dawno nie było u nas muffinów. Sięgam więc po przepis na makowe. Dostałam go od Bożenki (dziękuję!) i zmodyfikowałam. Oryginalne były bez pomarańczy, kto więc za nimi nie przepada, niech z nich zrezygnuje. Ale ja lubię. Są jak…

Szarlotka filmowa

Udało się znowu być w kinie. Nie tylko obejrzałam film, ale i wyciągnęłam praktyczne wnioski z wątku kulinarnego, który pełni w nim ważną funkcję. To wątek szarlotki, a raczej ciasta z jabłkami i gruszkami. Kto spośród kilkunastu godnych uwagi filmów wybrał ten, na którym i ja byłam, wie o czym mówię. To „Rzeź” Romana Polańskiego….

Zimny bufet przedwojenny

Dokończenie propozycji Marii Disslowej i Elżbiety Kiewanarskiej; dowiemy się z nich, jak przyjmowano gości, co i jak im podawano na przyjęciu typu „zimny bufet”. Tłumaczenie oczywiste i dla nas: Przy licznych wieczornych zebraniach, chociażby nawet środki gospodarzy pozwalały na urządzenie gorącej, siedzącej kolacji, dużo dogodniejszem jest zawsze urządzenie zimnego bufetu. W pełni to zdanie podzielam,…

Karnawałowe przyjęcie à la lata 30.

Na zamówienie Bożenki przedstawię, jak proponowała przyjmować gości Maria Disslowa, autorka popularnej przed wojną książki kucharskiej. Opisywałam ją już tutaj. Ponieważ przygotowała ją do druku poznanianka Elżbieta Kiewnarska (korzystam z reprintu z książki wydanej w roku bodajże 1929), a ona, jako „Pani Elżbieta”, współpracowała z pismem kobiecym „Bluszcz”, właśnie stamtąd znam jej porady, podane też…

Legumina Franza Kafki

Co jadał Franz Kafka? Wiadomo, że nie jadał dużo, współcześnie widzi się w nim anorektyka. Od czasu, gdy mógł decydować o sobie, był wegetarianinem. Było to zupełnie niezrozumiałe dla jego ojca, pochodzącego z rodu rzeźników. W listach do narzeczonej, Felicji, która tak jak i matka martwiła się jego niejedzeniem, meldował tak: Ja jem trzy razy…

Czekoladowy z kokosem, czyli blok nr 2

Blok bardzo silnie czekoladowy, wykonany przed świętami, już zje-dzony. Na Sylwestra postanowiłam wypróbować kolejny pomysł; obiecany zresztą. No i zrobiłam, co obiecałam. To naprawdę szybki wyrób. Można go podać gościom, z którymi powitamy Nowy Rok 2012. Nawet niezbyt wprawni szokolatjerzy sobie z nim poradzą. Zaczerpnęłam pomysł z programu kulinarnego pt. Domowy kucharz. Od poprzedniego bloku ten…

23. wpis

Alina Kwapisz-Kulińska – 27/02/2011 10:15 Chce się niekiedy słodkiego. A innym razem niebanalnego. Oto propozycja na połączenie dwóch tych „chętek”. Mały deser na zakończenie eleganckiego obiadu. Albo wręcz na zakończenie miłego dnia. Warto o nim pomyśleć nawet dzień wcześniej. To crème brûlée. Delikatny śmietanowo-żółtkowy z chrupiącą karmelową skórką. Nie spotkałam dotąd nikogo, kto by go…

22. wpis

Alina Kwapisz-Kulińska – 21/02/2011 11:36 Lubię Iwaszkiewicza. Nieodmiennie. „Sławę i chwałę” czytam co kilka lat, wciąż odnajdując w niej coś nowego. Szkoda, że jej uekranowienia nie były dotąd ani razu udane. A przecież solidny serial, z dobrymi aktorami, mógłby dorównywać klasycznym brytyjskim produkcjom. Poezje też lubię. Jest tomik Iwaszkiewicza pt. „Krągły rok”. Z 1967 (to…