Od śniadania, poprzez obiad, po kolację – z serów kozich da się zrobić każdy posiłek. Mają specyficzny smak, nie wszyscy go lubią. Choć, jak zauważyłam, chyba w mniejszym stopniu niż dawniej. Może jakieś triki i technologie pomagają go zgubić. A są bardzo zdrowe. Przed wojną artykulik na temat serów kozich w „Kurierze Warszawskim” w roku…
Co z bobu? Sos i sałatki
Bób opisywałam już nie raz. Bo lubię. Jak i lato, kiedy się go kupuje, gotuje (niektórzy smażą!) i je. Bogaty w mikroelementy, w tym fosfor, może pomóc „ruszyć głową” i uporządkować swoje myśli. To żart. Krótko: to warzywo jest bardzo dobrym źródłem białka, ma dużo błonnika, jest źródłem kwasu foliowego i innych witamin z grupy…
Sardynki z toskańską sałatką
Zdarzyło mi się kupić mrożone sardynki. To rarytas. Ich obieranie (były z głowami i wnętrznościami) zajmuje wprawdzie sporo czasu, ale nie żałowałam tego poranka. Ości i łuski odchodziły łatwo. Początkowo miałam opiec te rybki (z jakimś ziołowym farszem) albo usmażyć na patelni grillowej. Tak mogę zarobić następnym razem. Był upał, nie chciało mi się podnosić…
Zimne mięsa na gorące dni
Ostatnio było jarsko, czyli bez mięsa. Ograniczamy jego spożywanie, ale nie całkiem z niego rezygnujemy. Na kolację latem (u mnie był to tradycyjnie organizowany wieczór wyborczy), zwłaszcza gdy chcemy, aby była bardziej uroczysta od codziennej, proponuję półmisek cienko pokrojonych zimnych mięs. W polskiej kuchni mają one bogate tradycje. Głównie się kojarzą z Wielkanocą. Mięsiwa i…
Nowe wersje znanych potraw
Ryba po grecku, gołąbki z kapusty, placuszki z twarogu – znacie? Znamy! Każdy zna. Kto gotuje, sam wie, jak przygotować te potrawy zgodnie z przepisami podanymi przez mamę lub zapamiętanymi z jakiejś „Kuchni polskiej”. Kto sam nie gotuje, ma chociaż jakieś wyobrażenie, jak powinny wyglądać i smakować te niewymyślne dania. Są składnikiem polskiej kuchni domowej….
Pizza najprostsza
Kiedy zapoznałam się z pizzą? W siermiężnych latach 80. Nauczyła mnie jej przyrządzania przyjaciółka, która prowadziła gospodarstwo singielki zdecydowanie bez gotowania. Z tych singli, co to umieją jedynie parzyć herbatę. Ale przyrządzanie pizzy przejęła od kogoś, kto wrócił z Zachodu. Fakt, że chude ciasto drożdżowe na wodzie przyrządzi dziecko, a, po obłożeniu kilkoma składnikami, wystarczy…
Z kuchni tajskiej do polskiej
Uświadomiłam sobie, że lato blisko! Tylko że świat przed urlopowiczami się zamknął. Oczywiście za sprawą paskudnego wirusa. Podróże zagraniczne ograniczamy lub w ogóle z nich rezygnujemy. No to choć pogotujmy po wakacyjnemu. Niektórzy ukochali plaże Tajlandii, jej kulturę, przemiłych podobno ludzi. Ja tam nigdy nie byłam, ale słyszałam zachwycone relacje bywalców. Zachwycali się także tajską…
Czarnuszka – do czego pasuje?
Przed laty, jeszcze w szalonych latach 90. (wybuchła wolność!), gdy pojawiało się wiele nowych produktów w PRL-u niedostępnych, wypatrzyłam czarnuszkę na bazarze. Oczywiście do razu kupiłam, chociaż wtedy nie bardzo wiedziałam, czym jest. Powiedziała mi Mama: czarnuszką posypywano dawniej pieczywo. Można było posypywać chleb lub bułki makiem albo kminkiem, ale można było i czarnuszką. Jej…
Makaron plus tarta. I włoskie kotlety
Najprostsze obiady niekiedy bywają najsmaczniejsze. Nie wysilimy się, a wszyscy, nawet domowe niejadki, będą zadowoleni. Na początek makaron. W kuchni włoskie primo piatto to początek obiadu (chyba że podajemy antipasti, czyli przystawki). Może to być makaron albo ryż. U nas danie z makaronem będzie zarazem… głównym. Potem podamy już tylko deser – kawałek kruchego placka…
Dla dzieci – dzisiaj i dawniej
Raz chociaż niech uczczę w blogu Dzień Dziecka. Dzieci mają różne upodobania, niektórym trudno dogodzić, ale może znajdą w moim obiadowy menu choć jedno danie, które spałaszują z apetytem? Ten apetyt to marzenia (i udręka) wielu rodziców. A wcale nie trzeba się tak przejmować. Dzieci na ogół jedzą dokładnie to, co im jest potrzebne. A…
Z cukinii po domowemu
Wiem, wiem, cukinię jemy raczej latem niż wiosną. Ale świat stoi na głowie, cukinię lubię, gdy więc zobaczyłam nie za duże, zgrabne sztuki – kupiłam. Z dwóch cukinii były dwa obiady, a raczej obiad i kolacyjka z „odmrożoną” z kwarantanny przyjaciółką. Cukinia przed wojną była w naszym kraju nieobecna. Z dyniowatych, oprócz samej dyni, nazywanej…
Łosoś na dzień pierwszy i drugi
Awaria świata każe nam siedzieć po domach. Awaria komputera nie pozwalała mi pisać bloga. Ale przecież, siedząc w domu, gotowałam, zapisywałam, zapamiętywałam. Po trochu podzielę się tymi moimi kulinarnymi wspomnieniami z aresztu domowego, będącego, oczywiście, następstwem koronawirusa. Jednego mi brak najbardziej: spotkań z przyjaciółmi. Miłych kolacyjek pełnych rozmów i skomponowanych z przyjemnością dań. Teraz tylko…