Co jadał Franz Kafka? Wiadomo, że nie jadał dużo, współcześnie widzi się w nim anorektyka. Od czasu, gdy mógł decydować o sobie, był wegetarianinem. Było to zupełnie niezrozumiałe dla jego ojca, pochodzącego z rodu rzeźników. W listach do narzeczonej, Felicji, która tak jak i matka martwiła się jego niejedzeniem, meldował tak: Ja jem trzy razy…
Ziemniaki w sałatce
Sałatki są znakomitym obiadem. Można je przygotować rano. Odstawić, a gdy wrócimy z pracy/z zakupów/ze spaceru/biegania lub zajęć z dziećmi, od razu postawić na stół. Dzisiaj klasyka kulinarna: „Sałatka z kartofli”. Przepis wzięłam z „Kuchni koszernej” Rebeki Wolff. Korzystam z reprintu książki wydanej nakładem księgarni Jakóba Klepfisza, Elektoralna no 17. 1904. Jest to, że podam…
Krewetki o smaku cytrynowym
Inne w smaku niż wczorajsze. Może jeszcze szybsze? Wróciliśmy do domu z zakupami, m.in. uzupełnionym zapasem krewetek, na tyle późno, że trzeba było obiad przygotować w mig. Wstawiłam osoloną wodę na spaghetti. Wzięłam delikatne, cytrynowe. Mrożone krewetki przelałam wrzątkiem. Oddzielnie na patelni podgrzałam oliwę, wrzuciłam na nią pokrojoną małą cebulę oraz 3 ząbki czosnku i…
Krewetki i ananas: zgodna para
Szybkie (chyba nawet dla ortodoksów kulinarnych), łatwe (pod warunkiem, że sprawnie się kroi ananasa lub użyje kostek z puszki – świeży jednak znacznie lepszy!), a dla każdego, kto lubi owoce morza, radośnie pyszne. Kupmy do tego danka francuską bagietkę (znakomite pojawiły się ostatnio niedaleko nas, przy ul. Senatorskiej). Ale gdy będzie inne pieczywo, nie będzie…
Ku zabawie, choć mają leczyć
Urok starych książek kucharskich rzuca na kolana. Ta wydana w roku 1838 w Wilnie (przed 174 laty, może Mićkiewiczowska Maryla z niej korzystała…) zauroczyła mnie szczególnie, począwszy od rozbudowanego tytułu, w którym autor (a może raczej wydawca – Józef Zawadzki, którego „nakładem i drukiem” pozycja się ukazała) chciał powiedzieć od razu wszystko. „Rządna Gospodyni we…
Radykalna kuracja – tekst dla odważnych
Lata dwudzieste XX wieku przyniosły modę na szczupłość. „Na garsonkę” – taki wygląd był marzeniem pań młodych, jak i dojrzałych. Robiły, co mogły, aby go osiągnąć. „La garçonne” to była to powieść, potem film; od tego tytułu kobiety nazywały się właśnie chłopczycami. To był styl życia, ale i wygląd – sylwetka szczupłego chłopca. Dla niej…
Pasta na nasz sposób
Kuchnia włoska zdobyła świat nie przypadkiem. Makaron, sztandarowe jej danie, każdy umie ugotować – choć warto przypilnować, aby nie stanął na stole w postaci rozgotowanych kluch. Chodzi nam o ciasto jędrne, doskonale „łykające” sos lub po prostu oliwę z przyprawami. Wrzucając makaron na wrzącą, nieco osoloną (nie za dużo!), wyłącznie orientacyjnie traktuję wypisany na torebce…
Resztki po fałszywym łososiu
… i nie tylko. Po mięsnych obiadach, podczas których podaje się pieczeń, czyli mięso pieczone lub duszone, niekiedy pozostają różne mniejsze lub większe okrawki albo właśnie po prostu resztki. Oczywiście są znakomite jako wędlina. Ale jeżeli tych okrawków pozostanie tyle, że się z nich da podać obiad – warto to wykorzystać. Ja w takim wypadku…
Do zimnego bufetu, coś fałszywego
… na szwedzki stół. Gdy mamy przed sobą przyjęcie karnawałowe, gdy urządzamy jubileusze, urodziny (gratulacje, gratulacje!), imieniny, gdy chcemy podać coś szczególnego, proponuję to coś wybrać z kuchni polskiej. Nazywa się intrygująco fałszywy łosoś z cielęciny pochodzi z książki kucharskiej Marii Monatowej. Już wiele razy o niej pisałam. Przyznam, że chociaż na przepisie wiele razy…
Nie dla psa
Że jest nie dla psa, mówiono dawniej, uważając że ją za produkt lubiany, często jedzony, może nie wykwintny, ale solidnie zaspakajający apetyty. Była nieodzownym składnikiem bigosu (podawano go po staropolsku przed zupą, na początek obiad składającego się potem z pieczeni, drobiu, zwierzyny, pasztetów itd.). Gotowano ją do sutego barszczu. Dziewiętnastowieczny historyk i archeolog Cezary Biernacki…
Zarządzanie ryzykiem
Nie ryzykiem kulinarnym! Czy występują jakiekolwiek wątki kulinarne w filmie, nazwanym u nas dość łopatologicznie „Chciwość”? (Ja nazwałabym go tak, jak dałam w tytule). Otóż kulinariów jest mało, przyznam, ale film tak mi się tak spodobał, że go opiszę. Oryginalny tytuł „Margin Call”, pochodzi z języka speców od finansów. To oni są bohaterami opowiedzianej znakomicie…
Naleśniki bolszewickie
Po świętach, przyjmowaniu gości itp. chyba nie ma takiego, komu by nie pozostały w lodówce jakieś resztki. Stoją, stoją i nie bardzo wiadomo, co z nimi robić. Kawałki pieczeni (z mięsa lub drobiu), sosy (np. boloński, pomidorowy, grzybowy lub biały), kawałki ugotowanych lub duszonych warzyw (np. brokuły, pieczarki) proponuję wykorzystać do nadziania naleśników. Można zawijać…