Bardzo lubię piosenki przedwojenne. Mniej lub bardziej szmirowate tekstowo – chociaż niektóre słowa pisał Julian Tuwim – ale zwykle muzycznie zachwycające; chyba nie tylko mnie? Zwłaszcza te skomponowane przez Henryka Warsa. Należy do nich ta, którą nuciłam przygotowując skromne danko na wieczorne spotkanie z Przyjaciółmi. Pochodzi z filmu „ABC miłości”, śpiewał ją Kazimierz Krukowski przy udziale Adolfa Dymszy (można obejrzeć i posłuchać w wiadomym serwisie z fragmentami filmów i piosenkami), a słowa do niej – znakomite – napisał Marian Hemar. Fragment kulinarny piosenki brzmi tak:
A potem jadam obiad,
ale skromy, przyznam wręcz:
Szampiter, kawior, śledzik,
( – Po angielsku mówiąc: lencz.)
Nic takiego, nic ciężkiego,
po prostu tralalalala, maleńkie tralalalala.
Ach kolego, nic takiego,
zwyczajnie tralalalalalala!
No więc: drobna przekąska. Moja składała się z sera i owoców. Najlepiej opisze ją przepis:
Ser zapiekany z owocami
dla 4 osób
ser kozi typu camembert
2 gruszki
2 duże śliwki
kilka truskawek
świeżo mielony pieprz
Z gruszek odciąć cztery plastry ze spodu – wyciąć gniazda nasienne, odkroić spód, aby gruszkowe koła można było postawić. Ułożyć na nich plasterek sera, na nim umieścić połówkę śliwki. Przykryć ją drugim plasterkiem sera. Dołożyć z boku pozostałe części gruszek, przybrać truskawkami. Zapiekać 10–15 minut. Podawać posypane świeżo mielonym pieprzem.

Do tej porcji owoców dodałam sałatę. Była to rukola z truskawkami polana oliwą i gęstym octem balsamicznym, osolona, także z pieprzem. Oczywiście, ser nie musi być kozi, nie musi być camembert. Owoce można także dopasować do swoich zapasów i smaku. Pamiętajmy, że każdy ser lubi winogrona i orzechy. Ser można ułożyć na grzankach. Jeżeli ich nie ma – podajmy pieczywo. Do potrawy pasuje chleb pumpernikiel. Ale i bagietka pszenna będzie na temat.
Ale może nie lubicie słodkich owocowych smaków? Sięgam do „Ilustrowanego Kuryera Codziennego” z roku 1939. Redaktorka o inicjałach Sc. Ko. podaje przepisy na przekąski bardziej tradycyjne. Przytoczę je, jak zwykle, nie zmieniając przedwojennej ortografii.

Zwykły sos majonezowy sporządza się z majonezu, który się rozprowadza rosołem, zaprawia octem lub sokiem cytrynowym, troszką soli, cukru i białego pieprzu.
Sos tatarski uzyskamy, jeśli do zwykłego sosu majonezowego dodamy siekanych korniszonów, marynowanych grzybków oraz łyżkę kremskiej musztardy.
Sałatka śledziowa. Oczyszczonego śledzia t. zw. tłustosza, sieka się drobno, dodaje również drobno posiekanych pikli, korniszonów i grzybków, polewa sokiem cytrynowym lub octem i miesza z kilku łyżkami majonezu.
Sałatka ziemniaczana. Do sałatki śledziowej, sporządzonej wedle powyższego przepisu, wkrajać kilka ugotowanych i ostudzonych ziemniaków i dodać małą drobno posiekaną cebulkę. Wymieszaną sałatkę kropi się kilku łyżkami gorącej wody lub rosołu.
Sałatka jarzynowa. Do zwykłego majonezowego dodaje się różnych drobno pokrajanych ugotowanych jarzyn, każdego rodzaju po trosze. Mieszać należy przez dłuższą chwile. Jak głosi stara maksyma: chcesz uzyskać dobrą sałatkę, daj oliwy jak rozrzutnik, octu jak skąpiec, a mieszaj jak szaleniec.
Sałatka śledziowa na grzankach. Pocztowego śledzia i dwie sardelki oczyszcza się z ości i sieka lub miele wraz z dwoma twardemi jajami i małą cebulką, poprzednio sparzoną wrzącą wodą. Do zmielonej masy dodaje się łyżkę francuskiej musztardy, 3–4 łyżek oliwy i szczyptę białego pieprzu. Dobrze wy mieszaną masę nakłada się na grzanki posmarowane masłem i kropi sokiem cytrynowym.
No to chyba wszyscy będą zadowoleni. Amatorzy wina z przekąski serowej, amatorzy wódki (biała zawsze zmrożona!) – ze śledzi. Zwracam uwagę na ich przedwojenną rozmaitość. Jakoś do niej nie wróciliśmy. Śledzie to wciąż śledzie. Nie ma u nas ulików, pocztowych, wspomnianych tłustoszy. Szkoda.
A po drobnej przekąsce? Wróćmy do piosenki i jej wykonawców (słowa w nawiasie wypowiada Adolf Dymsza):

(– A po obiedzie?)
– Po obiedzie teatr, tłum i szał.
Wychodzę, śpiewam. Brawo!
(– Właśnie, mistrzu, ja bym chciał).
– Dyrekcja wpłaca gażę,
jak co dzień na PKO.
(– A potem?)
– Po teatrze… szałów noc.
(– A w nocy co?)
– Nic takiego, nic ważnego,
maleńkie tralalalala, maleńkie tralalalala.
Nic ważnego, nic ważnego,
zwyczajnie tralalalalalala!