Marchewkowe są pyszne!

dnia

Co? Muffiny. Znam wiele osób, które deklarują niechęć do muffinek. Głównie dlatego, że są suche. Otóż te, które upiekłam, tej cechy nie mają. Są ponadto ciekawe w smaku i chyba jednak bardziej wartościowe od tych wypiekanych zazwyczaj. Mają w sobie, obok mąki i cukru (a wymieniam najmniej „zdrowe” składniki), także marchewkę.

Przestudiowałam kilka przepisów na muffiny z marchwią, ale w końcu zrobiłam je po swojemu. Udały się znakomicie. Uwaga! Mogą być ciekawą alternatywą dla świątecznych pierników. Ciemne ciasto, delikatny korzenny smak – powinny każdemu zasmakować. Dzieciom smakowały.

Gdy będziemy gościli na świątecznym śniadaniu rodzinę, upieczmy takie muffiny. Podanym do kawy mało kto się oprze. A dzieciakom – babeczki prawie wszystkie kochają – uda się przemycić porcję marchewki. Można w nich regulować cukier, aby nie były zbyt słodkie; a może zastąpić go miodem?

Muffiny marchewkowe

duża marchew (2 szklanki)

2 szklanki mąki (dałam orkiszową, ale może być inna pszenna, w tym razowa)

pół szklanki ciemnego cukru (1 szklanka)

szczypta soli

1 łyżeczka proszku do pieczenia (1,5)

1 łyżeczka sody kuchennej (0,5)

do wyboru: cynamon, goździki, ziele angielskie lub gałka muszkatołowa, imbir, kardamon

ew. łyżeczka ekstraktu wanilii

3 jaja (4 małe)

ok. 1/2 szklanki kefiru (w przepisach nie było)

bakalie

masło wielkości orzecha włoskiego lub 2 łyżki oleju (pół szklanki)

Marchew ścieramy na drobnej tarce. Mieszamy składniki płynne, ale bez kefiru. Mieszamy składniki sypkie, łączymy z płynnymi i z marchwią. Dolewamy tyle kefiru, aby uzyskać ciasto dość elastyczne i nie za rzadkie. Mieszamy z bakaliami. Pieczemy 20 minut w 180 st. C.

Nie podaję proporcji przypraw korzennych: nie powinno ich być zbyt dużo. Uważajmy zwłaszcza na goździki, ich intensywny aromat potrafi zabić inne smaki. Nie trzeba przy tym dawać wszystkich korzeni jednocześnie, ale wybrać swój ich zestaw.

Do wyrobionego ciasta dodałam rodzynki. Można dać i inne bakalie: pokrojone suszone morele lub śliwki, skórkę pomarańczową, orzechy lub migdały. Nie za dużo tych bakalii, aby ciasto urosło. W środek kilku babeczek wcisnęłam dodatkowo po kostce marshmallows. Efekt był niezły, ale i bez nich ciastka miały dość słodyczy. Gotowe muffiny można podać same albo posypane cukrem pudrem, albo polane lukrem. Na lukier można nałożyć bakalie: skórkę pomarańczową, płatki migdałów, orzechy lub rodzynki. Dekoracja zależy tylko od nas.

W nawiasie dałam proporcje wyczytane w innych przepisach. Moje muffiny robiłam właściwie „na oko”. Udały się, jak widać, nieźle. I takie ciasta lubię!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s