Cytrusy bardzo lubię. Jako dodatki do potraw, jako samodzielne dania, jako przetwory. Przed wojną sporo pisano o zdrowotnych właściwościach cytryn, pomarańczy, grejpfrutów. Uważano je za luksusowe, dopiero zdobywały szerszy rynek (jakkolwiek cytryny w Polsce występują na listach zakupów dla dworu króla Jagiełły). Propagowano podawanie cytrusów dzieciom wskazując, że wcale nie są o wiele droższe od słodyczy. A o ile zdrowsze. Pamiętajmy o tym i dziś, gdy mamy do wyboru coraz bogatszy zestaw i cytrusów, i innych owoców egzotycznych.
W IKC-u przeczytałam o bulwersującej cytrynowej kuracji odchudzającej (od razu zaznaczę: tak jak i autor lub autorka notki, stanowczo ją odradzam!). Oto tekst z roku 1930. Dopowiem, że dieta cytrynowa była nawiązaniem do wcześniejszej diety octowej. Elegantki z przełomu wieków XIX i XX, chcąc zachować modną wiotką sylwetkę oraz bladą cerę piły… ocet. Prowadziło to do anemii i sporych kłopotów żołądkowych. Na ten wzór komuś widocznie przyszło do głowy, aby odchudzać się za pomocą cytryn:
![]()
W miesiącu maju przeprowadzają przedstawicielki płci pięknej masowo t. zw. kuracje cytrynowe. Kuracja taka polega na konsumowaniu cytryn w dziennej ilości sięgającej nawet kilkudziesięciu (!) sztuk. Celem tej kuracji jest osiągnięcie pięknej, białej cery, i zeszczuplenie.
Skutkiem natomiast takiej końskiej – bo wymagającej końskich sił – kuracji, jest przesunięcie odczynu chemicznego krwi w kierunku wydatnego zmniejszenia t. zw. rezerwy alkalicznej, oczyli innemi słowy zaburzenie w równowadze chemicznej krwi, co oczywiście odbija się natychmiast na przemianie materji. Pozatem cierpi również błona śluzowa przewodu pokarmowego i procesy trawienne. Cytryny bowiem zawierają duże ilości organicznego kwasu cytrynowego – w tych ilościach kwas ten konsumowany, wpływa wybitnie ujemnie na organizm.
Widoczne objawy zaburzenia przemiany materji, to żółta z odcieniem alabastrowym cera, upadek sił, wyczerpanie, a nawet spadek wagi ciała. Objawy te prowadzą prostą drogą do – łóżka. Nieznaczne natomiast ilości soku cytrynowego, w postaci jednego lub kilku płatków cytryny, dodanych do herbaty, szklanki wody z cukrem, czy jakiejś potrawy – stanowią wartościowy dodatek zawierający wiele cennych substancyj chemicznych, a w pierwszym rzędzie witaminy C.
Za nawet nieco więcej niż umiarkowanym spożywaniem cytryn jestem równie stanowczo! Witamina C jest z organizmu wypłukiwana (rozpuszcza się w wodzie), warto stale ją więc dostarczać. Zwłaszcza teraz, na przednówku. Sprzyja lepszej odporności na tzw. przeziębienia. Jedzmy więc cytrusy. W tym i cytryny.
Od dawna chodziły za mną cytryny w soli. Przetwór znany w krajach arabskich (m.in. Maroko, Tunezja). Wszędzie tam, gdzie warunki pogodowe nakazywały zmyślne konserwowanie żywności. Tam nazywają się lamoun makbouss. Podobno są pysznym dodatkiem do pieczonego drobiu, duszonych mięs, a najlepiej smakują jako przekąska: do świeżego chleba pita skropionego oliwą, do dipów z dodatkiem jogurtu, do oliwek, sałatek itd. Wypróbuję, jak smakują.
Odnalazłam dwa rodzaje takich przetworów z cytryn: są 1. albo tylko przesypywane solą, 2. albo solone, a następnie zalewane olejem lub oliwą. Skórę cytryn zawsze myjemy szczoteczką i osuszamy.
Cytryny w soli
Bierzemy gruboziarnistą morską sól i 8 cytryn: z 3. wyciskamy sok, z 5. robimy przetwór. Dodatki do wyboru, ale suszone: strączki chili, listki laurowe, ziarenka kolendry, kuminu, kopru włoskiego, pieprz ziarnisty, czerwony, zielony, kardamon itd. (Ilość cytryn dowolna, dopasujmy ją do wielkości słoika).
Nacinamy cytryny na ćwiartki lub ósemki tak, aby były od spodu połączone. W środku nacieramy solą. Wstawiamy do słoika, aby były ciasto upchnięte, przesypujemy solą. Sól ma być i na wierzchu. Między cytryny wsuwamy przyprawy. Wlewamy sok z cytryn. Bez przesady, bo pokrojone puszczą jeszcze swój sok (powinny być jednak całkiem przykryte). Słoik trzymamy w chłodnym miejscu. Podobno ma stać miesiąc zanim się dobierzemy do cytryn.
Cytryny z solą w oleju
Bierzemy kilka cytryn i dobry olej lub oliwę łagodną w smaku, ponadto sól, ew. sypką paprykę (można i korzenie jak w 1. przepisie). Owoce kroimy w plastry, układamy na talerzu, przesypujemy solą. Talerz ustawiamy tak, aby sok swobodnie z niego ściekał (można chyba rozłożyć w jakiejś misce, na sitku). Po 24 godzinach cytryny powinny stracić gorycz. Plastry cytryn układamy w słoiku, każdą warstwę przesypujemy papryką, ew. korzeniami. Po zalaniu olejem przetwór odstawiamy na 3 tygodnie w chłodne miejsce.
Sposób na przetwór szybszy: ćwiartki owoców wkładamy w torebce do zamrażalnika, solą posypujemy po wyjęciu i odstawiamy na 2–3 godziny. Układamy w słoju, podobnie traktując przyprawami. Będą gotowe po kilku dniach.