Dwa biszkopty: jasny i ciemny

Nie jestem specjalistką od wypieków – wiele razy już to deklarowałam. Ale co jakiś czas nachodzi mnie ochota na to, by upiec domowe ciasto. Wtedy szukam jakiegoś mało skomplikowanego przepisu i coś wypiekam. Na przykład – proste i przyjemne ciasta biszkoptowe. Oba znalazłam w jednej książeczce: w wydanej w roku 1990 pozycji, zatytułowanej „Ciasta słodkie i wytrawne”, autorstwa Heleny Lipińskiej i Andrzeja Woźniakowskiego.

Pierwszy biszkopt, jasny, piekłam latem, gdy były porzeczki. Po upieczeniu przekroiłam go i przełożyłam bitą śmietaną z porzeczkami. Myślę, że teraz można do niej dodać np. ćwiartki winogron. A może jakieś egzotyczne owoce z puszki? To ciasto, nawet samo, jest smaczne, eleganckie i nie wstyd je podać do niedzielnej popołudniowej herbaty, na którą zaprosiliśmy ulubioną ciocię czy przyjaciół.

Przepis ten i następny podaję wiernie, jako cytat. Pomijam bułkę tartą i tłuszcz do smarowania formy, bo ciasta piekę w foremkach silikonowych lub na papierze do pieczenia.

Biszkopt cytrynowy

Mąka pszenna 34 dag (2 szklanki)

Mąka ziemniaczana 20 dag (3/4szklanki)

Margaryna (masło, Vita) 13 dag (1/2 paczki)

Jaja 4 szt.

Cukier puder 35 dag (1 3/4 szklanki)

Śmietana (9% lub 12%) 25 dag (1 szklanka)

Proszek do pieczenia 30 g (2 łyżeczki)

Cytryna (1 szt.) […]

Skórkę z cytryny zetrzeć na tarce, a sok wycisnąć. Białka ubić na pianę. Mąkę pszenną, ziemniaczaną i proszek do pieczenia wymieszać. Margarynę utrzeć z cukrem, dodając po 1 żółtku oraz wsypując częściami mieszaninę mąk. Na koniec dodać śmietanę, skórkę i sok z cytryny oraz pianę z białek, dokładnie wymieszać. Ciasto przełożyć do średniej wielkości tortownicy lub formy […].

Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec w temperaturze 170 st. C przez 45 minut.

Biszkopt cytrynowy udaje się bez pudła. Jednak radzę białka ubić na końcu, tuż przed dodaniem do całej masy. Po wyjęciu z piekarnika ciasto trzeba zostawić, by wystygło. Dopiero takie można kroić. Na przykład przekroić na dwie warstwy i przełożyć jakimś kremem lub ubitą śmietaną.

Drugi biszkopt z tej samej książki ma kolor ciemny – za sprawą dodanego kakao – i wyrazisty smak. Pasuje do kompotu ze śliwek, który podałam w poprzednim wpisie bloga. Sądzę, że można go także przekroić na warstwy i przełożyć śliwkowymi powidłami. Bo śliwki bardzo pasują do cynamonu, a ten biszkopt jest właśnie cynamonowy. Także ten przepis podaję wiernie, pomijając składniki i proces smarowania formy.

 

Biszkopt cynamonowy

Mąka pszenna (2 1/2 szklanki)

Cukier 20 dag (3/4 szklanki)

Jaja 2 szt.

Mleko świeże 25 dag (1 szklanka)

Margaryna 17 dag (3/4 paczki)

Cynamon 8 g (1/2 łyżeczki

Kakao 4 dag (5 łyżek)

Soda oczyszczona 2 dag (1 łyżka)

Marmolada (dżem) 30 dag […]

Margarynę zmiksować z marmoladą, dodać jaja, cukier oraz stopniowo mleko. Mąkę wymieszać z kakao, cynamonem, sodą, dodać do przygotowanej masy, całość wymieszać. Wyłożyć do […] formy lub tortownicy.

 

Piec w temperaturze 180 st. C przez około 20 minut.

Piekłam dwa razy dłużej niż podaje przepis, bo ciasto wciąż było surowe. Użyłam dżemu śliwkowego. Dodałam mniej cukru. Poza tym wszystko, jak w przepisie. Ciemne ciasto ma charakterek, jest wilgotne i długo zachowuje świeżość. Smakuje troszkę jak piernik. Przełożyłam je dość leciwymi, ale wciąż dobrymi powidłami śliwkowymi smażonymi z czekoladą, które nieoczekiwanie znalazłam w czeluściach szafy.

Ponieważ ciasta było dużo i bałam się, że podczas pieczenia wywędruje z formy keksowej, wypełniłam nim także foremki na magdalenki. Piekłam je 7 minut. I był to szczęśliwy pomysł! Te małe ciasteczka, które opisał Marcel Proust, zachowały staroświecki urok.

 

Oba ciasta można dodatkowo przyozdobić. Posypać cukrem pudrem albo polukrować. Biszkopt cytrynowy lukrem jasnym, może dodatkowo z kilkoma kroplami cytryny, a cynamonowy ciemnym lukrem, na przykład kawowym. Albo rozpuszczoną czekoladą stołową. Te zabiegi uznałam za zbędne, to jednak dodatkowy cukier.

Ciasta domowe mają wiele uroku nawet wtedy, gdy nie całkiem się udadzą. Kiedyś uporczywie piekłam tzw. murzynki, w których niezmiennie, mimo starań, występował zakalec. W domu byli jednak jego wielbiciele i gdy wreszcie ciasto upiekło się bez zakalca, uznali je za nieudane.

Kiedy smakują ciasta? Z popołudniową kawa lub herbatą. Kiedyś podawano je ceremonialnie i przyjmowano nimi specjalnie zaproszonych gości. Ale to były czasy przed istnieniem telewizji i komputerów… Ludzie ze sobą rozmawiali! Nalewanie herbaty było jedną z niewielu czynności, które damy wykonywały własnoręcznie, białymi rączkami, bez pomocy służby.

Istniał cały towarzyski rytuał przyjmowana i zabawiania gości. Opisała go pokrótce Lucyna Ćwierczakiewiczowa, autorka słynnych „365 obiadów za 5 złotych”, w mniej znanej publikacji wydanej w roku 1900. Jak podano, książka jest tłumaczeniem z francuskiego, ale autora i tytułu oryginału nie podano. Trudno. Pani Lucyna potrafiła zarabiać i umiejętnie reklamowała swoje dzieła. Gdy wydawała tę pozycję, było za nią już osiemnaście wydań „Obiadów”. Wszystkie dodatkowe publikacje, w tym dorocznie ukazujące się kalendarze, służyły ich promowaniu. Jak widać, było skuteczne!

 

Przy proszonej herbacie – jeżeli liczba gości przechodzi dwanaście osób – lepiej jest podać ją przy stole nakrytym w sali jadalnej, zdobiąc go w środku koszem kwiatów. Przed miejscem gospodyni stawia się taca, na której stoi dzbanek z gorącym pączem, imbryk do herbaty, czekoladniczka, garnczek do mleka, w którem – nie trzeba zapomnieć, aby była surowa śmietanka lub mleko niegotowane. – Szklanki do herbaty i do ponczu ustawią się na dwóch tackach, a jeżeli liczba zaproszonych nie przewyższa dwudziestu – jest daleko zręczniej i dystyngowaniej, jeżeli gospodyni sama wraz z domową młodzieżą usługują; w każdym razie oprócz tego jeden służący w dodatku jest potrzebny.

Suche ciastka podają się wyłącznie do herbaty, brjosze należy rozgrzać w piecu na dziesięć minut przed podaniem, biszkopty, baba, savarin, różne suche ciastka wiedeńskie, w końcu sandviche, kanapki z szynką lub pasztetem. Drobne ciastka zdobią stół; serwetka do herbaty powinna leżeć na talerzyku pod miseczką; maszynka z wodą kipiącą (samowar) szumi i wydaje parę; filiżanki chińskie lub japońskie pomieszane ze szklankami, ubielonemi orszadą lub zakolorowanemi syropem wiśniowym, malinowym lub oranżadą, ożywiającą całe nakrycie swemi barwami. Herbata jest jedną z większych przyjemności stołu.

 

Z uczuciem pisała pani Lucyna, prawda? Nie zapraszamy już co tydzień dwunastu osób na towarzyską herbatkę, ale nawet do tej podanej dla dwojga („Herbatka dla dwojga”, czyli „Tea for Two” – był taki film z Doris Day, z roku 1950…) warto czasami upiec własne ciasto, na przykład biszkopt. Osłodzi jesienne chłody i najbardziej deszczową pogodę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s