Pod znakiem wiosennych kurcząt

W dawnych czasach w czerwcu powszechnie jadano młody drób. Na stoły trafiały zwłaszcza kurczaki – małe, delikatne, zwykle pieczone, z nadzieniem lub bez niego. Kurczęta były daniem bardzo polskim, chwalili je także cudzoziemcy. Zwłaszcza te nie spotykane gdzie indziej – podawane ze śmietaną i koperkiem. Zacznę więc nie od przepisu, ale od apetycznego opisu takich młodych kurcząt. Gdzie je jedzono w Warszawie?

Adresy i opisy cudownych wprost restauracji można dzisiaj odnaleźć w bibliotece, w zszywkach dawnych numerów „Kuriera Warszawskiego”. Gazeta ukazywała się od roku 1822. Jest kopalnią informacji właśnie z Warszawy (choć nie tylko). Uwielbiam ją czytać.

Choćby taki opis warszawskich restauracji pochodzący z roku 1848. Dwóch żarłoków (wtedy nazywanych gastronomami) z nostalgią wymienia restauracje z czasów jeszcze dawniejszych. I z jakim smakiem!

Ta sama gazeta w którymś z dalszych, już wiosennych, numerów, ukazała także, gdzie i co jedzono w tych przybytkach gastronomii. Ich menu opisano oryginalnie – wierszem. Widać, że popularnością – jak i dzisiaj – cieszyły się ogródki. Obok wymienionych Bielan, znajdowały się także na Woli oraz Saskiej Kępie. Jak zwykle cytat zamieszczam w archaicznej dla nas pisowni oryginału. Ilustruję go winietą gazety.

Wszystkie drzewa coraz bardziej rozwijają się, niezadługo nasze ogrody i ogródki rozzielenia się zupełnie, i wabić nas będą w swoje woniejące, cienia, zaczną się Majowe wycieczki do Bielan, kaskady, Marymontu i innych czarownych zamiejskich gaików. Mnogie gastronomiczne ogródki ockną się z zimowego letargu, i otworzą swoje bramy dla strawnych żołądków, przynęcając je rozlicznemi nowalijkami; powróci życie i ruch do tych spokojnych ustroni, znowu zadzwonią butelki, zabrzęczą talerze, kłęby dymu z cygar i fajek rozbijać się będą o zielone sklepienia drzew, a w pośród tego brzęku i dźwięku, szumu i gwaru, najdobitniej przedzierać się będzie głos usługujących dziewczyn, które przebiegając wszystkie zakręty ogródków, oczekujących gości umieją tak zręcznie pocieszać ulubionem: zaraz Panie!

Gdy tymczasem w kuchni płonie niezwykły ogień, na co patrząc raki szepczą z cicha do siebie, a młode kogutki niemiłosiernie wysoko pieją. Biedne kurczęta! godne politowania raki! ileż to was padnie ofiarą żarłocznych apetytów!

Patrz, w altance w pośród cieni,
Kopa raków się czerwieni,
Szyje grubej tęgie nogi,
Wąsy sterczą jak dwa rogi;
Z łbów się kurzy para ciemna,
Bardzo wonna i przyjemna;
Bo ta para wszystkim znana,
To koperek i śmietana.
Dwaj Panowie jacyś siedli,
I jak gdyby rok nie jedli,
Tak się każdy z nich uwija,
Temu w zębach trzeszczy szyja;
Ten obiera zręcznie nóżki,
Lub wygryza i ssie brzuszki;
nie mówią nic do siebie,
Jak na lekcji lub pogrzebie;
Tylko słychać wśród milczenia,
I mlaskania i trzeszczenia.
A gdy sosu się dobrali,
Jak od pustych skorup wstali.
Owdzie znowu tuż pod bzami,
Stoi półmich z kurczętami,
A kurczaki w rzęd szeroki,
Hardo wzięły się pod boki,
I pod pachą jak dla próbki,
Mają pępki i wątróbki.
Tam znów w lecie pożądana,
Zdala bieli się śmietana;
A śmietana to Mosanie
Co w niej łyżka słupem stanie.
Tu na mniejsze apetyty,
Z cielęcinką butersznity,
Lub do piwa dużej szklanki
Na przegryzkę obwarzanki.
Słowem, wszędzie goście siedzą,
Wszędzie piją, wszędzie jedzą.
Wszędzie pełne ławki, stoły,
Wszędzie słychać gwar wesoły;
A wśród tego gwaru czasem,
Pisną skrzypce z kontrabasem,
A jak nieraz pisną żwawie,
Że podskoczysz aż na ławie,
Że aż uszy zatkniesz sobie,
Że aż w sercu coś poskrobie.

Śliczny opis, prawda? I apetyczny. Raki i kurczaki w tamtych czasach były numerem jeden czerwca. Raków już nie jadamy. Poprzestańmy na kurczętach. Kiedyś już opisywałam te z tradycyjnym polskim nadzieniem (koniecznie z koperkiem), pieczone z wątróbką założoną za skrzydełko, zazwyczaj podawane ze śmietaną. Dzisiaj więc opiszę nieco inne. O smaku papryki. Lubię jej smakiem podkręcać delikatność nieco mało wyrazistego drobiowego mięsa. Podam więc dwa przepisy na kurczaka w papryce. Pierwszego marynuje się w przeddzień podania.

 

Kurczak w jogurcie i warzywach po mojemu

udka kurczaka lub mały kurczak podzielony na osiem części

jogurt bałkański (grecki)

papryka sypka słodka i ostra

oliwa

listki świeżej mięty

słodka papryka żółta, czerwona i zielona

kukurydza (mrożona)

sól

 

Części kurczaka natrzeć papryką słodką, ostrą i solą, a następnie dokładnie wymieszać z jogurtem. Posypać porozrywanymi listkami mięty. Wstawić do lodówki na noc. Wyjąć pół godziny przed pieczeniem. Skropić oliwą. Piec w temperaturze 180 st. C przez pół godziny. Odwracać, aby równomiernie pokryły się sosem spod pieczenia.

 

Papryki oczyścić, pokroić w dość grube paski. Kukurydzę rozmrozić, przekroić na mniejsze kawałki (dobrze się kroi tasakiem). Warzywa dołożyć do kurczaka. Dopiekać 10–15 minut, zależnie od wielkości kawałków.

Do dania można oddzielnie podać świeży zimny jogurt wymieszany z solą i listkami mięty. Taka przymieszka w rodzaju greckiego sosu tzatziki smakuje wybornie także z dodatkiem startego świeżego ogórka i czosnku. Będzie dyskretnym ukłonem w stronę polskich wiosennych i letnich kurcząt ze śmietaną.

Drugiego kurczaka nie trzeba przechowywać przez noc. Upieczemy go z marszu, kupionego tuż przed obiadem. To propozycja na szybki obiad. Małego kurczaka (takie lubię kupować, nie są tłuste) przyprawiamy, wstawiamy do piekarnika, zaglądamy do niego raz lub dwa razy i mamy czas na przygotowanie stołu oraz surówki. Bo takiego kurczaka śmiało można podać z pieczywem. Może z grzankami z czosnkiem?

 

Kurczak w papryce z koperkiem po mojemu

kurczak

pęczek koperku

masło świeże lub klarowane

sól

sypka papryka słodka i ostra

 

Kurczaka umyć, osuszyć, natrzeć solą i paprykami w dowolnej proporcji słodkiej do ostrej. Do tuszki włożyć pół pęczka koperku. Kurczaka obłożyć pozostałymi gałązkami. Na wierzchu rozłożyć masło. Piec przez 20 minut w 250 st. C. Odwrócić, zmniejszyć temperaturę do 180 st. C. Podlać odrobinę wodą. Po pół godzinie tuszkę znowu odwrócić, dopiekać jeszcze 10–20 minut. Przed podaniem zdjąć koperek z wierzchu i wyjąć ze środka.

Do tego kurczaka można także podać przymieszkę jogurtową. Ale może w zapasach mamy ubiegłoroczne ogórki kiszone lub marynowane? Nie są już najpiękniejsze. Nawet z tych mało jędrnych można przyrządzić kwaśno-słodką sałatkę.

 

Sałatka z cykorii i jogurtu po mojemu

cykoria

ogórki kiszone lub konserwowe

olej słonecznikowy

płynny miód

czarny pieprz z młynka

Z cykorii usunąć głąby, listki pokroić w paski. Ogórki pokroić w plasterki. Wymieszać olej z miodem. Warzywa wymieszać, polać ta zaprawą. Posypać sporą porcją świeżo mielonego pieprzu.

Kto lubi, może do sałatki wkroić cebulę lub szalotkę. Tradycyjnym polskim dodatkiem do pieczonych młodych kurczaków była mizeria. Chyba dziś mniej popularna niż dawniej. Opiszę ją przy okazji kolejnego pieczonego kurczaka. Bo na pewno latem będę go podawała.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s