Cytrusowe szaleństwo

Deser, nawet malutki, który kończy obiad, choćby jednodaniowy, jest pomysłem bardzo dobrym. Ale można go podawać i później, do popołudniowej kawy lub herbaty. Nie musi to być zresztą kawał ciasta czy puchar kremu. Może być porcja owoców.

O tej porze roku instynkt każe nam sięgać po cytrusy. Mają witaminę C (m.in.), która wspomaga walkę z wirusami. A na pewno – przy przeziębieniach – poprawia nam byle jaki smak w ustach. A jak smak, to może i zimowy nastrój. Przy tym desery z owoców nie tuczą tak jak ciasta. Choć, oczywiście, mają w sobie cukry. A niekiedy o cukier je wzbogacamy. Na przykład wtedy, gdy przyrządzamy sałatki owocowe. Bardzo je lubię. Są proste, a zarazem eleganckie. Można je szybko przyrządzać codziennie lub przygotować na wielkie przyjęcia. A ilość cukru można w nich regulować.

Przedstawię dwa moje pomysły na takie proste, świeże i pyszne zwieńczenie obiadu. Zwłaszcza po porcji zimowego mięsiwa podajmy taki lekki deser.

Sałatka z pomelo i banana po mojemu

pomelo

banan

kilka pianek marshmallows

ew. cukier

Pomelo obieramy z grubej skóry. Spośród błonek wyjmujemy sam miąższ. Dzielimy na zgrabne cząstki. Kto uzna, że dla niego owoc za kwaśny lub bez smaku, może go dosłodzić. Dodajemy plasterki banana. Dokładamy kilka marshmallows, przypiekamy je opalarką. Kto jej nie ma, może ułożyć warstwę tych pianek (można i u nas upolować ten amerykański słodki smakołyk!) i naczynie z sałatką krótko wstawić do piekarnika pod opiekacz.

Amatorzy mogą skropić pomelo jakimś alkoholem, najlepiej mocnym: rumem, brandy, kirschem, gruszkówką, mocnym likierem o wyrazistym smaku. Druga sałatka jest właśnie z alkoholem:

Sałatka z pomelo, ananasa i mandarynek po mojemu

1 pomelo

mały ananas

2–3 mandarynki

likier cointreau

anyż

Pomelo przygotować jak wyżej. Świeżego ananasa okroić ze skóry, przekroić na pół, usunąć twardy środek, pokroić w plasterki, a potem w mniejsze cząstki. Mandarynki obrać, w miarę możliwości także z wewnętrznych błonek. Owoce wymieszać. Skropić dość obficie likierem, posypać ziarnkami anyżku. Gdy się je upraży – przez moment na suchej patelni – będą bardziej aromatyczne.

Można się zastanawiać, czy cytrusy i likier pomarańczowy nie stanowią zbyt monotonnej całości. Moim zdaniem, nie. Alkohol podkreśli i zwiąże różne ich smaki. Komu nie pasuje, niech dadzą brandy. A kto alkoholu unika, niech z niego zrezygnuje i spokojnie potraktuje owoce tylko anyżkiem. Jest znakomicie zdrowy: polecany i na trawienie, i np. na kaszel.

A na koniec tekstu o cytrusach zajrzyjmy do starej gazety. Przed wojną na łamach gazet codziennych i czasopism trwała walka o to, aby cytrusy, zwłaszcza pomarańcze, sprowadzane do Polski były tańsze. Chodziło o mniejsze cło oraz o wyeliminowanie pośredników. Akcja przyniosła rezultaty. Pomarańcze powoli taniały (jakkolwiek pozostawały delikatesem). Cieszył się z tego krakowski „Ilustrowany Kuryer Codzienny”, przypisujący sobie główne zasługi w tym względzie. Objawiała się w tym charakterystyczna dla tej gazety megalomania, z której powodu koledzy-dziennikarze z innych tytułów akurat tej gazety, bardzo popularnej i działającej w amerykańskim stylu, po prostu nie trawili.

Notkę o cytrusach i garść ciekawych przepisów w starym stylu podpisała redaktorka o inicjałach In. K. Zachowuję, jak zwykle, przedwojenną pisownię. Podaję pełny zestaw przepisów, może kogoś zainspirują. Była zima roku 1935:

 A więc doczekaliśmy się dzięki wytrwałej akcji „II.Kuryera” względnie tanich pomarańcz, które przyniosły prócz witamin tak pożądaną odmianę w „repertuarze” kuchennym. Z przyjemnością sięgnęłam do moich dawnych zapomnianych przepisów („dawnych” nie znaczy, by to były przepisy odziedziczone po babkach, np. w tym guście: „weź kopę pomarańcz, pół kopy jaj, 10 funtów cukru i garniec mąki”); są to przepisy z ostatnich czasów, które jednak niestety mogły być stosowane tylko zagranicą, gdzie rozporządzają taniemi pomarańczami; u nas nie miały chwilowo zastosowania. A więc:

TANI TORCIK ZE SKÓREK POMARAŃCZOWYCH. Skórki z czterech średnich pomarańcz (wraz z białym miąższem) nalać wodą i gotować do zupełnej miękkości, odlewając kilka razy wodę. Zlać potem wodę i odcedzone skórki ucierać w donicy, wsypując po trosze 1/2 kg miałkiego cukru. Gdy masa ta już dobrze utarta, wsypać 10 dkg zmielonych orzechów włoskich lub 6 dg oparzonych i zmielonych migdałów, wcisnąć sok z jednej całej cytryny, dodać łyżkę esencji rumowej Oetkera, poczem wszystko razem zasmażyć, mieszając ciągle, żeby się masa nie przypaliła. Gdy dostatecznie zgęstnieje, odstawić, by ostygła, wreszcie jeszcze letnią nałożyć na andrut i przykryć drugim andrutem.

PLACEK KRUCHY Z POMARAŃCZAMI. 12 dkg masła, 14 dkg mąki, 4 dkg cukru zagnieść razem i dobrze wyrobić; rozwałkować ciasto, włożyć do tortownicy, założyć mały „rancik” i upiec w rurze, uważając, by się placek zbyt nie przyrumienił. Dwie całe pomarańcze (w skórce) ugotować w wodzie, odlewając parę razy wodę. Odcedzone i wystygnięte pomarańcze pokrajać w plastry, zrobić dosyć gesty syrop i podsmażyć w nim pomarańcze. Następnie ułożyć je na upieczonym placku, posypać grubo siekanemi, parzonymi migdałkami i wstawić na chwilę do rury [czyli piekarnika] dla obsuszenia. Podawać na gorąco lub na zimno.

TORT POMARAŃCZOWY. 25 dkg migdałów sparzonych wytrzeć w serwetce i zemleć na młynku. Wcisnąć sok z 2 pomarańcz i jednej dużej cytryny do 37 dkg cukru i smażyć ten syrop, nie dodając wody. Następnie wsypać do syropu migdały, dodać utartej na tarku skórki z jednej cytryny i z jednej pomarańczy, a jeżeli masa za wolna, jeszcze ją trochę dęstować [może gęstować, czyli zagęścić], poczem masę jeszcze ciepłą włożyć na opłatek lub andrut w formie tortu. Lukier do tegoż: 20 kostek cukru niekrystalicznego otrzeć o pomarańcze i zalać trochę wodą Ugotować gęsty syrop (żeby się ciągnął), wcisnąć do niego sok z jednej cytryny i utrzeć jak zwykle lukier pomadkowy, dodawszy do niego 1/2 łyżeczki masła.

KREM POMARAŃCZOWY. Ubić razem do białości sześć żółtek z 25 dkg cukru, wcisnąć sok z czterech pomarańcz i jednej cytryny i postawić garnek na kuchni, wstawiwszy go do rynki z gorącą wodą, poczem ubijać dalej trzepaczką, dopóki nie zgęstnieje. Potem odstawić i przestudzić. Rozpuścić niecałe 3 dkg (2.8) żelatyny w 1/4 szklanki letniej wody i wlewać przecedzoną po trochę do kremu, ubijając w dalszym ciągu. Dodać sztywno ubitą piane z pięciu białek, wymieszać dobrze i wlać do formy.

ANGIELSKI „JAM” POMARAŃCZOWY. Na każdy kilogram pomarańcz bierze się 70 dkg cukru. Skórki z pomarańcz oczyszcza się dokładnie nożykiem z białego miąższu, nalewa wodą i gotuje, odlewając parę razy wodę (kto woli, by „jam” miał smak gorzkawy, może zaniechać odlewania wody). Po ugotowaniu kładzie się skórki na sito, żeby woda z nich ściekła, poczem przepuszcza się je przez maszynkę do siekania mięsa. Pomarańcze obrane należy również dokładnie oczyścić z miąższu i wybrać z nich pestki; pokrajać na nieduże kawałki, włożyć do rynki i wsypać przepisaną ilość cukru oraz przyrządzone j. w. skórki. Wszystko razem smażyć mniej więcej przez pół godziny (do odpowiedniej gęstości) i jeszcze na ciepło składać do słoików. Słoiki pozostawić otwarte, dopóki „jam” zupełnie nie wystygnie, poczem szczelnie je nakryć i owiązać. „Jam” ten trzyma się bardzo dobrze przez długi czas.

MARMELADA POMARAŃCZOWA. 1/2 kilograma pomarańcz obrać ze skórki, rozdzielić, wybrać pestki. Skórki nieoczyszczone z białego miąższu pokrajać w drobne paseczki i razem z pomarańczami gotować zalawszy je litrem wody przez 2–3 godzin, dopóki skórki zupełnie nie zmiękną. Dodać następnie 1/2 do 3/4 kg cukru i dalej gotować przez godzinę, względnie dopóki marmelada ostatecznie nie zgęstnieje. Po ostygnięciu składać do słoików i szczelnie zawiązać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s