Warzywa na start

dnia

Czerwiec uczyńmy miesiącem warzyw. Bo są smaczne. Bo są zdrowe. Bo nas odchudzają. Bo są smaczne.

Kto jeszcze nie ma, powinien kupić garnek do gotowania na parze. I warzywa gotować. Nic w tym trudnego. Można je lekko posolić, posłodzić, posypać ziołami czy innymi przyprawami. Albo to wszystko zrobić już po ugotowaniu. Warzywa na parze nie powinny się grzać za długo: 15–20 minut, to zwykle dość. Ale ja lubię gdy są nieco twardawe, chrupkie. Kto woli miękkie, gotuje dłużej. Można część wyjąć, gdy już chrupkie, a pozostałe – dla dzieci czy najstarszych w rodzinie – podgotować 10 minut dłużej.

Najbardziej lubię przyprawić takie warzywa albo oliwą, albo plasterkiem surowego masła. Ale nieraz, tradycyjnie, zasmażam bułkę tartą (najpierw zrumieniam samą) z masłem, choć to niestety kaloryczne… Takie podanie warzyw nazywa się w kuchni międzynarodowej à la polonaise. I rzeczywiście, u nas jest popularne. Jednak nie całkiem zdrowe.

Bardzo lubię tzw. bukiety z jarzyn. Są to trzy-cztery gatunki warzywek ułożone na jednym talerzu czy półmisku. Jakoś powinny do siebie pasować. Warto wymyśleć własne zestawy: dopasowane kolorystycznie, składnikami odżywczymi, własnym smakiem. Ja zestawiłam dwa białe – kalafiora i szparagi oraz blado zieloną kapustę pak choi. Gotowałam je razem. Najpierw do garnka do gotowania na parze poszedł kalafior (wycinam głąb, aby gotował się równomiernie), potem, obok, oczyszczone szparagi, a na końcu dołożyłam na 2-3 minuty pak choi. Acha, w lodówce znalazłam jakąś zapomnianą pieczarkę, też podgotowałam. Bukiet z jarzyn podajemy sam – fantastycznie smakuje z jogurtem, kefirem lub kwaśnym mlekiem – albo z dodatkiem białkowym: klasycznym jest jajko sadzone, ale mogą być ryby, może być mięso.

Do tego nieco mdłego zestawu dobrałam surówkę. Z buraczków ze słoiczka. Są takie już wykrojone w zgrabne kuleczki, przyprawione octem. Do nich dokroiłam młodą cebulę i sporo koperku. Za tym poszła przyprawa z oleju z orzechów włoskich. Kto ma, może wyłuskać kilka orzechów i nimi ozdobić salaterkę.

A na końcu podaję bardzo ciekawy tekst z IKC-a o pomidorach. Wynika z niego, że przed wojną nie były warzywem tak powszechnym, jakim są dzisiaj. Bardzo mnie zdziwiło, że autorka, podpisana Sc. Korska., namawiała wręcz do jedzenia pomidorów, zwłaszcza surowych, przekonując, że są smaczne. A było to w roku 1930. Podaję tekst w ortografii oryginału.

 

Pomidory na surowo nie cieszą się u nas taką popularnością, jak na to zasługują przez swą łatwą strawność i zawartość witamin tak przez higienistów cenionych. Nie smakują z początku, ale kto się przyzwyczai, żąda ich przy każdym obiedzie. Zakąska surowego pomidora podnosi apetyt, trzeba ją tylko dobrze przyrządzić, a przyjdzie każdy „na smak“. Półmisek ładnie przygotowanej sałaty pomidorowej dodaje apetytu przez sam swój wygląd. Nieprzywykłym, a chcącym się do tej zdrowej jarzyny przyzwyczaić zalecam łupanie pomidorów. Należy je włożyć na pół minuty do wrzącej wody, wyjąć i ściągnąć skórkę, następnie pokrajać w plasterki posolić; skropić cytryną lub octem; kto lubi, może dodać siekanej cebuli lub szczypiorku. Dobrą jest też ta sałata mięszana z mizerją.

Bardzo ładnie wygląda półmisek muchomorków, też rodzaj sałaty. Są to twarde jajka postawione na ściętym końcu. Na wierzch nakłada się wyżłobiony trochę pomidor, który się po wierzchu kropi majonezem. Takiemi muchomorkami ubiera się też półmisek jarzynowej sałaty, której przepis poprzednio już podałam. Doskonałe przekąski robi się, składając plasterek ogórka kiszonego, plasterek mięsa lub jajka twardego i pomidora, u spodu i z wierzchu cieniutki plasterek ciemnego chleba z masłem.

Na ciepło dadzą się pomidory w najrozmaitszy sposób przyrządzać. Zupy i sosy dobrze są znane w naszych kuchniach. Dziwi mnie tylko, że prawie wszędzie przyprawia się je śmietaną. Na Węgrzech, gdzie pomidory używane są w ogromnych ilościach, zupę pomidorową robi się na rosole lub na zasmażce. Dodawanie śmietany nie jest wcale znane. Zmienia smak i dla osób nie chcących utyć (a któżby chciał) jest taka zupa ze śmietaną zbyt tucząca.

Pomidor dodawany do każdego mięsa duszonego dodaje smaku i nieszkodliwej ostrości. Mało też u nas znane są nadziewane pomidory, doskonałe danie na stół jarski lub półjarski. Oto przepis:

Duże pomidory twarde, skrawamy w miejscu gdzie była stopka tylko o tyle, aby móc małą łyżeczką (srebrną, aby smaku i koloru nie zmieniły) wyjąć miąższ, który wraz z łyżeczką masła dajemy na rondelek i dusimy, następnie dodaje się 5 dkg sparzonego ryżu, oraz resztki mięsa jakiegokolwiek lub szynki mielonej. Podduszoną nadziewkę mięszamy z surowem jajkiem, nadziewamy pomidory, które potem jeszcze na maśle dusimy szczelnie przykryte, podlewając je rosołem. Na jarsko odpada mięso, wtedy dodaje się do ryżu groszku zielonego podduszonego, lub innej jarzyny, gotowanej w słonej wodzie. W tym ostatnim razie podlewa się potrawę przy końcu śmietaną, rozbitą z łyżeczką mąki.

Polecenia godne jest w tym roku, tak w pomidory obfitym, sporządzenie konserw pomidorowych, łatwych do wykonania, a w zimie w każdym domu bardzo przydatnych. Pomidory (drobniejsze), obtarte, układa się w półlitrowe słoiki, zawiązuje pergaminem, wkładając owinięte w papier lub ściereczki do garnka z zimną wodą i gotuje się godzinę, licząc od chwili zagotowania, się wody. Po kilku dniach przegotowuje się je po raz drugi. Trzymają się dobrze aż do nowych; nie ustępują zupełnie w smaku świeżym. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s