Tym razem podaję, na zamówienie, przepis jak się należy, z proporcjami i kolejnością wykonania. A będzie to kolejna z pieczeni pieczonych długo (bardzo długo) w niskiej temperaturze, w piekarniku z termoobiegiem.
Pieczeń cielęca w sosie
80 dag–1 kg cielęciny na pieczeń (wybrać ładny, zwarty
kawałek, aby wyszły ładne plastry) umytej i osuszonej, ew. obwiązanej nicią kulinarną
dla nadania zwartej formy
pieprz, sól
oliwa
2–3 cebule średniej wielkości
250 ml białego wytrawnego wina albo wermutu
150 ml bulionu (np. cielęcego, są takie kostki; dla dzieci z
wina rezygnujemy na rzecz większej miary bulionu)
80 g śmietany kremówki (gęstej)
Piekarnik nastawić na 80 st. C. Pokroić cebule w drobne kostki.
Mięso oszczędnie natrzeć solą (bulion jest słony) i pieprzem. Podgrzać oliwę albo od razu w brytfance do pieczenia, albo na patelni z grubym dnem. Mięso obsmażyć ze wszystkich stron (trwa to ok. 10 minut) i wyjąć. Cebulę wrzucić na patelnię lub do brytfanki, mieszając obsmażyć na złoto. Wino i bulion dolać do cebuli, mieszać do powstania sosu. Powstały sos domieszać po trochu do śmietany (aby się nie zwarzyła, dodajemy po łyżeczce), dolać do sosu z cebulą, wymieszać.

Brytfankę z mięsem lub naczynie żaroodporne z mięsem oblanym sosem wstawić na dolną półkę piekarnika. Piec 4–5 godzin bez przykrycia. Co jakiś czas można pieczeń obracać, aby była pokryta sosem. Gdyby sosu było za mało, dolewać bulion lub wino. Sos powinien zgęstnieć, ale gdyby wydawał się za wodnisty, rozmieszać w łyżkę mąki odrobiną wody (aby nie było grudek), potem sosem, zagotować z całym sosem, ew. doprawić do smaku solą lub pieprzem.
Piecze się długo, ale w tym czasie można: zdrzemnąć się, posprzątać całe mieszkanie, obejrzeć zaległe odcinki ulubionego serialu, iść z dziećmi na spacer (przy tej temperaturze mięsu się
nic nie stanie, po przyjściu tylko je odwrócić), poprasować, pobuszować w internecie odpisując na zaległe maile itd.
Po wyłączeniu piekarnika pieczeń zostawić na 10 minut. W tym czasie można doprawić sos (kto chce, może go elegancko zmiksować). Gdy nóż będzie ostry, pokrojenie w cienkie plastry nie powinno sprawić kłopotu. Podajemy z ziemniakami, ryżem, kluseczkami (kopytka, ale i ugotowane wstążki i itp.) albo bagietką, która znakomicie wymuska sos.
Oczywiście taką pieczeń mozna podawać i na zimno, w charakterze wędliny do kanapek. Wtedy dobrze jej robi musztarda.
PS Ja dodatkowo, obok sosu w sosjerce, podałam do pieczeni specjalnie przyrządzone pesto. Opiszę je w innym terminie.