82. wpis

Alina Kwapisz-Kulińska – 14/07/2011 7:43

Gdy kilka lat temu czytałam wiele o kuchni chińskiej, natrafiłam w australijskim czasopiśmie kulinarnym na kilka orientalnych warzyw, których po prostu nie znałam. Szukałam o nich wiadomości w książkach, w internecie, wreszcie „na żywo” znalazłam je w wietnamskim sklepie z orientalną żywnością przy Hali Mirowskiej. Od sprzedawcy porozumiewającego się dość ubogą polszczyzną niewiele się o nich dowiedziałam. Ale kilka zidentyfikowałam.

A dzisiaj wpadłam w zwykłym hipermarkecie na jedno z tych warzyw, do niedawna nieosiągalnych poza sklepami orientalnymi. To kapusta pak choi. Na torebce z nią napis: produkt polski. Dotąd europejskie produkty „chińskie” pochodziły z Holandii, a jak widać nasi hodowcy robią im konkurencję. I dobrze. Poszerzajmy swój bufet warzywny.

Kapusta chińska o powyższej nazwie jest na przykład zdrowsza od zwykłej kapusty, także jej zwykłej odmiany chińskiej. Ma dużo więcej witaminy A i C. Jakkolwiek znalazłam przestrogi przed nadmiernym jej spożyciem na surowo, osobom o tzw. delikatnym żołądku może szkodzić. Uważajmy więc z surówkami i raczej poddajmy pak choi obróbce cieplnej (ten termin może nieco śmieszy, ale bywa przydatny).

Nazwy może ta kapusta mieć różne. Generalnie są to warianty nazwy pak choi (niekiedy pak soi), pochodzącej od nazw chińskich: w mandaryńskiej odmianie bei cai, w kantońskiej – bak choy.

Jak ją opisać? To warzywo nazywane jest nie bez powodu kapustą gorczycową, ma gorzkawy posmak. Jest czymś pomiędzy kapustą a botwiną. Ma swoją szanghajską odmianę karłowatą i taką być może kupiłam, bo jest wielkości dłoni. Młoda kapustka może być osiągalna pod nazwą baby pak choi.

Jak ją jeść? Można ją wrzucać do zup, ale także daje się szybko podsmażyć w woku, na przykład ze strączkami ostrej papryczki chili czy w zestawie ze zwykłymi warzywami i bambusem. Można także ją gotować na parze i podawać po prostu z sosem sojowym.

Dodaj komentarz