Obiad niedzielny. Chciałby się niekiedy czegoś bardziej eleganckiego niż to, co podajemy na co dzień. A może polędwica? Dostałam „pod Halą” (Mirowską) polędwicę z młodego właściwie cielaka za 30 zł od kilograma. Nie jest to taki smakołyk jak polędwica dorosła. Ale jest miękka i starannie przyrządzona może stracić niezbyt mało wyrazisty smak (eufemizm).
Przedstawiam trzy kroki do jej przyrządzenia, co wcale nie jest trudne. Przepis podaję za Nelly Rubinsztajnową z jej cudownej książki kucharskiej, pełnej nie tylko smacznych dań, danek, wypieków i pomysłów, ale także zabawnych i pouczających anegdot z różnych epok i sfer.
Polędwicę (najlepiej jednak dorosłą wołową) radzi ona związać nicią kuchenną, aby ładnie dała się sformować, a potem kroić. Niekiedy to robię, doszłam nawet do pewnej wprawy w sznurowaniu mięsa, ale tym razem to ominęłam. Dalej już zgodnie z przepisem obłożyłam mięso pokrojoną cebulą i cytryną, obsypałam świeżo mielonym pieprzem, oblałam oliwą (ona radzi olej) i wstawiłam do lodówki na cała noc [zdj. 1]. Rano wyjęłam i zostawiłam poza lodówką. Przed pieczeniem usunęłam obłożenie, a mięso natarłam mieszaniną złożoną z 1,5 łyżki musztardy (zastosowałam taką z Dijon; można ją dostać w hipermarkecie) i łyżki miodu. Nelly daje mniej miodu, ale ja nie tylko dałam więcej, ale jeszcze dolałam trochę syropu klonowego; po spróbowaniu musztarda wydała mi się za ostra.
Nieco tej musztardowo-miodowej zaprawy zostawiłam. Tak potraktowane mięso obsmażyłam na patelni grillowej ze wszystkich stron [zdj. 2]. Potem przełożyłam do brytfanki do pieczenia (takiej z kratką, pod nią nalałam nieco wody, oczywiście tak, żeby mięso do niej nie sięgało) i wstawiłam do piecyka. Piekłam mój kawałek 30 minut, z czego 10 minut w 220 st. C, potem dopiekałam w 190 st. Do pieczenia obłożyłam cytrynami i cebulami z marynaty. Po upieczeniu mięso trzeba zostawić na 5-10 minut, aby przed krojeniem odpoczęło.
Pokroiło się na cieniutkie plasterki, było bardzo smaczne. Do niego dopasowałam sałatkę z świeżego szpinaku z pomidorkami koktajlowymi i frytki.
Listki młodego szpinaku tylko opłukałam i zalałam winegretem z oliwy i octu malinowego z solą, szczyptą ciemnego cukru i grubo mielonego pieprzu. Na deser: brzoskwinia i kawałek hiszpańskiego dojrzałego sera manchego.