56. wpis

Alina Kwapisz-Kulińska – 16/05/2011 8:31

Przyjechaliśmy na miejsce. Jest nim camping w Motril. Zjechaliśmy „całą” Hiszpanię, od Pirenejów na granicy z Francją, ale tej od strony Morza Śródziemnego (cudowne widoki, na przykład biały cmentarzyk przyklejony do górskiego zbocza, tuz obok błękitu morza). Po drodze nocowaliśmy niedaleko Albacete, w pejzażu jakby wulkanicznym. Z przygodami zjechaliśmy wreszcie na dół, do Gerenady, i potem jeszcze bardziej w dół, do morza.

Jest ciepło, choć bez przesady. 22 stopnie. Trzeba się rozpakować, na pichcenie wymyślnych posiłków brak ochoty i czasu. Dlatego wyciągamy zaopatrzenie jeszcze z Francji: owczy ser, który i tam nam smakował, oraz puszkę z mięsem kraba. Do tego kupione szybko pod drodze: sałata i hiszpańskie pieczywo rustykalne. Przyprawione oliwą z Jaen.

Dodaj komentarz