20. wpis

Alina Kwapisz-Kulińska – 16/02/2011 10:44

Klasyczny angielski podwieczorek przypomniały mi oglądane ostatnio w tv seriale kręcone z pietyzmem według kryminałów Agaty Christie. Ogromnie je lubię. Stylowe kostiumy i wnętrza, specyficzny nastrój brytyjskiej prowincji, obyczaj też, na ogół sprzed wojny (niektóre tuż po), dobre aktorstwo. Mnie to wystarcza. Nawet gdy intrygi się nadmiernie plączą.

I panna Marple, i nawet słynny Belg Hercules Poirot często biorą udział w rytualnym podawaniu popołudniowej herbaty (Anglicy dzień też od herbaty zaczynają). Co wtedy było podawane do przegryzienia? Możemy o tym poczytać w tygodniku dla kobiet „Bluszcz” z roku 1934. Opis klasycznego angielskiego podwieczorku podaje tam „pani Elżbieta”, redaktorka działu kulinarnego. Całego opisu „popołudniowej herbatki” nie przytaczam, bo nie jest już dla nas taką egzotyką jak dla naszych babek.

Do akcesoriów herbacianych, pani Elżbieta podaje oczywiście kanapki i ciastka. Doradza tak: „Poszczególne gatunki kanapek i ciastek, podzielimy na słone i słodkie i ułożymy na dwóch dużych tacach, rzędami według smaków i kolorów”. Na środku stołu, na koronkowym laufrze (dzisiaj zwanym bieżnikiem), „postawimy ładną kryształową paterę z pomarańczowymi galaretkami”. Dlaczego? „Bo są bardzo orzeźwiające i cieszą się zawsze dużym powodzeniem”.
Do herbaty podamy mleko, cukier, cytrynę. (Tu wtręt: podczas wizyty w angielskim domu podpatrzyłam, że gospodyni do filiżanki najpierw nalewała mleko, herbatę na nie). A oto opisy „małego co nieco” podanego obok dzbanka z świeżo zaparzoną herbatą. Czyli kanapki à la lata trzydzieste.

Z krewetek (pani E. pisze, że u nas lepiej zrobić je „chyba z raków”): podłużne bułeczki są przekrajane wzdłuż, posmarowane masłem, na nich układa się posiekane „konserwowane” krewetki lub raki (czyli już ugotowane), wymieszane z gęstą śmietaną, solą, pieprzem; po wierzchu sypie się „bardzo delikatnie” łagodną papryką „różaną lub szegedyńską” – wtedy nawet łagodną paprykę uważano za ostrą!

Z orzechów włoskich: cienkie kromki z żytniego razowego chleba, posmarowane masłem, obkłada się masą z 15 dag białego śmietankowego sera roztartego z 10 dag usiekanych orzechów z dodatkiem ketchupu dla różowego koloru i smaku.

Z sałatą: podłużne lub okrągłe, niesłodkie maślane bułki kroi się na pół, nieco wydrąża, smaruje masłem, na to układa się liść kruchej sałaty i wypełnia go masą utartą z 2 żółtek na twardo, posiekanych białek,6 dag masła i 2 dag parmezanu.

Z pieczarkami: podłużne pszenne bułki kroi się, smaruje masłem oraz przestudzoną masą z 20 dag usiekanych drobno pieczarek, podduszonych w łyżce masła, doprawionych solą i pieprzem. Pani E. Nieco dystansuje się od tego sposobu: „W naszej kuchni znamy kilka dużo smaczniejszych sposobów przyrządzania pieczarkowych kanapek”. Nie podaje jednak przepisów.

Dalej uczy jak zrobić ciastka z Devonshire, placek z masłem (to po prostu kawałki ciasta lub babki smarowane masłem), biszkopty pomarańczowe, keks nadziewany kasztanami, wreszcie owe pomarańczowe galaretki „zawsze lubiane”. Wydrążone połówki pomarańczy wypełnia się galaretką z proszku (dla miłośników szczegółu historycznego: ówczesnej marki „Luba”), przyrządzoną z dodatkiem soku z tychże owoców. Po zastygnięciu połówki kroi się w ćwiartki. Układa jak wyżej. U nas chyba kryształ do układania niekonieczny, jak i koronkowy laufer. Ale gdy się ma…

PS Aha, z lektury „Wiadomości Literackich” dowiedziałam się, że „pani Elżbieta” nazywała się w rzeczywistości Elżbieta Kiewnarska, była autorką polecanej wtedy książki kucharskiej pt.: „200 obiadów. Kompletne menu z przepisami poszczególnych dań, przekąsek, legumin. Smacznych zdrowych i łatwych do wykonania”. Właśnie widzę, że jest do kupienia via internet nawet za ok. 10 zł.

 

Dodaj komentarz