Cztery sałatki i poncz

Tytuł nawiązuje świadomie do filmu o weselach i pogrzebie. (Nawiasem, chętnie bym do niego wróciła; czy się nie zestarzał i śmiech się w nim miesza z łzami?). A treść wpisu odzwierciedli menu spotkania z moimi kochanymi Przyjaciółmi. Takiego na pożegnanie lata, a powitanie jesieni. Postanowiłam uczcić ją staroświeckim i bardzo rzadko dzisiaj podawanym napojem alkoholowym…

Z przysmaków jesieni – grzyby

Kurki. Bardzo lubię i zbierać te żółciutkie grzybki (przed laty, z dziećmi, mieliśmy nasz Kurkowy Zagajnik), i je przyrządzać, i jeść. Pojawiają się wcześnie latem, ale, o dziwo, jeszcze są! Skorzystałam z tego i je kupiłam. Gdy się zastanawiałam, co z nich wyczarować, swoim zwyczajem wykonałam kwerendę po starych gazetach. O kurkach sympatycznie pisał damski…

Lato żegnamy strączkowymi

Kalendarz, ale i pogoda za oknem, mówią nam, że jesień już stoi na progu. Wymęczyły nas tegoroczne upały? Czas się cieszyć z chłodu. Albo na chłód narzekać. I odpowiednio do pory roku się odżywiać. Pożywniej, dostarczając większej porcji energii i witamin chroniących przed jesiennymi grypkami i katarami. Może wprowadzić na jesienne stoły warzywa strączkowe? Będą…

Resztki! Resztki!

W poprzednim wpisie opisałam, jak piekłam kurczaka. Do pieczenia zwykle odcinam z niego cały grzbiet. Wymaga to pewnej wprawy, ale gdy się ma nożyce do drobiu lub dobry nóż – za drugim razem idzie łatwiej, a za trzecim to rutyna. Otóż z kości, którymi głównie jest ten grzbiet, warto ugotować jakąś zupę (u mnie to…

Kurczak sobotnio-niedzielny. Plus warzywa

Kury lub wiosną i latem młode kurczaki, kiedyś, przed laty, chętnie były podawane podczas obiadów niedzielnych. A więc rodzinnych. W tygodniu, z powodu rozmaitych zajęć, cała rodzina nie zawsze miała okazję się spotkać przy stole. Niedziela była tym dniem, gdy było to możliwe. Czy dzisiaj zachowujemy ten obyczaj? Obiady niedzielne były siłą rzeczy bardziej odświętne…

Po tajsku, no, prawie

Gdy latem miała mnie odwiedzić moja kochana wnuczka, chciałam przygotować obiad szybki (by wystarczyło czasu na shopping, który miałyśmy w planach) i oryginalny. Kuchnie azjatyckie Agata lubi, a w lodówce wypatrzyłam pastę do sporządzenia słynnego tajskiego dania z makaronu – Phad Thai (pisane też Pad Thai). Czemu jej nie użyć? Może to mało ambitne i…

Sznycle w kokosie i nie tylko

Już kiedyś pisałam, że moim domu rodzinnym sznyclami nazywało się cienko rozbite, panierowane w bułce tartej i usmażone kotlety z cielęciny lub z drobiu. Z wieprzowiny to były już tylko kotlety. Tymczasem autor „Leksykonu sztuki kulinarnej” Maciej E. Halbański definiuje sznycel jako „płat mięsa cielęcego lub wieprzowego z frykanda – rozbity, panierowany i usmażony z…

Jeden kęs na przystawkę

Przed obiadem, przed kolacją, a nawet jako jej podstawę, lubimy podawać kanapki. Są stanowczo niedocenionym akcentem naszego jedzenia, a przecież spożywamy je chyba codziennie! Dawniej podawano je nawet na przyjęciach. Były i lubiane, i modne, i praktyczne. W czasach konsumpcyjnej biedy pomagały wykorzystać wszystkie dostępne w domu produkty, a efektowne ich ułożenie na bułkach czy…

Owoc odchodzącego lata – brzoskwinie

W tym roku to są moje ulubione owoce. Gdyby tylko zawsze chciało się im odchodzić łatwo od pestek! Te z nimi mocno zespolone ronią sok, brudzą palce, policzki i ubranie, ale są słodkie i bardzo orzeźwiające, że to wszystko im się wybacza. Trzeba się z tym pogodzić. Zwykle jemy je po prostu na surowo, na…

Podwieczorek latem

Podwieczorek albo wczesna kolacyjka jedzone po upalnym dniu albo na dworze, albo choć przy otwartych oknach, mają szansę być najprzyjemniejszymi chwilami lata. My już tak tych chwil nie celebrujemy, ale przed wojną takie popołudniowe czy wczesno wieczorne przyjątka urządzano nie tylko w wakacje, a niekiedy wręcz celebrowano. Zwłaszcza gdy przychodzili goście. Proszę się zapoznać, jak…

Risotto nieoczywiste. Z owocami…

… ale wcale nie na słodko. Zaszalałam. Inspirację znalazłam w numerze kulinarnego niemieckiego pisma (przeglądam teraz wszystkie, niektóre są z lat dziewięćdziesiątych minionego wieku). Mieli mnie odwiedzić Przyjaciele, którzy uwielbiają risotto, staram się więc gotować coraz to inne, z rozmaitymi składnikami. Gdy wypatrzyłam więc takie, do którego dodana jest marakuja – właśnie je wybrałam. Bo…

Pikantnie? Z Meksyku!

Dawno już nie sięgałam w rejony amerykańskie. I gdy tylko trafiłam na ciekawy historycznie, bo dziewiętnastowieczny, opis Meksyku, jego uwarunkowań geograficznych, historycznych i społecznych – w tym kuchni! – od razu sobie przypomniałam, że potrawy z tego rejonu bardzo lubię i gotować, i zjadać. Nadmieniam, że na dzisiaj półkach sklepów można znaleźć wiele składników, które…