Najpierw przygotowałam pulpety w sosie z orzeszków ziemnych. Mielone mięso z indyka wymieszałam z jedną namoczoną bułką, przyprawiłam kolendrą, cynamonem i odrobiną mielonych goździków, solą i pieprzem. Dobrze wymieszałam z surowym jajkiem. Uformowane pulpeciki (ręce warto opłukać co jakiś czas zimną wodą, aby mięso się nie paćkało i nie przyklejało), obsmażyłam w oleju sojowym. Wyjęłam…
Klimaty antyczne
Kto lubi się bawić gotowaniem i jedzeniem, szuka inspiracji zwłaszcza wtedy, gdy przyjmuje gości. Pomysłowość, oryginalność, wyjątkowość: to jest w cenie! Znalazłam znakomite inspiracje w tygodniku „Przekrój” z roku 1960. Jak widać, nawet w zgrzebnym PRL-u uprzyjemniano sobie życie. I to jak inteligentnie. Dzisiejszy wpis dedykuję uczestnikom konferencji na temat starożytnej literatury, która odbywa się…
Smutek posiłków
W comiesięcznym cyklu obiadów z książki Eleny Mołochowiec dziś, w dniu, który ekscytuje niektórych – i 13, i piątek – przy marnej pogodzie za oknem, podam menu szczególne. Podaję je w tłumaczeniu Wandy Kalinowskiej, dokonanym w latach 20. ub. wieku. Obok obiadów I, II, III, a nawet IV kategorii (są takie jak te z trzeciej,…
Kawa sprzed wojny
Była w dawnej Polsce napojem lubianym. Pijanym po szlacheckich dworkach już w wieku XVIII. Z czułą nostalgią opisał ją Adam Mickiewicz w „Panu Tadeuszu” w słowach: Takiej, jak w Polszcze, niema w żadnym kraju W Polszcze, w domu porządnym z dawnego zwyczaju, Jest do robienia kawy osobna niewiasta, Nazywa się kawiarka: ta sprowadza z miasta,…
Poświatecznie i ryżowo
Czyż nie trafne spostrzeżenie? Opublikował je „Kurier Lwowski” z 6 kwietnia 1923 roku. Mam nadzieję, że jednak nie dotyczyło wszystkich bez wyjątku! Tyle refleksji poświątecznej. I po świętach jeść jednak trzeba. Choćby zmęczonym żołądkom nie bardzo się chciało. Dlatego warto sięgnąć po ryż. Po świątecznych śniadaniach, obiadach, podwieczorkach i kolacjach przyda się coś lekkostrawnego i niskokalorycznego….
Styl życia sprzed lat 76.
Artykulik z codziennego organu przedwojennych konserwatystów, dziennika „Czas”, pokazuje nam, czego oczekiwali konserwatyści od swoich kobiet. Przepraszam, od pań, pięknych pań, ma się rozumieć. Poczytajmy, aby wiedzieć, jak daleko od tego się odeszło, a może, w niektórych wypadkach, jak się tego jest blisko? Komuś żal? Czy raczej po lekturze wzdycha się z ulgą, że świat naszych…
Cytrusy na ratunek
Dwie sałatki na dwa smaki. Proste. Odświeżające. Witaminowe. Podstawą są pomarańcze, ale mogą być i mandarynki. Sałatki pasują na stół świąteczny, ale można je wykonać i podać już po świętach, gdy okaże się, że rodzina i znajomi nie przejedli kupionych przez nas owoców, a żołądki zmaltretowane mięsnymi smakołykami z chęcią poczują świeżość cytrusów. Do obu…
Święta z ciastem drożdżowym
Właściwie powinnam napisać w tytule „z ciastem drożdżowem”, taka była przedwojenna ortografia. A sięgam do przedwojennego pisemka dla pań o tytule „Moja Przyjaciółka”. Ukazywało się w Żninie, a wydawane było przez Alfreda Kszyckiego. Jak widać, Polska prowincjonalna miała przed wojną wiele talentów. Pismo było dość popularne także poza swoim regionem, rozwijało się, chociaż cały czas…
Święcone
Polskie Święcone było jak festiwal kulinarny. Kucharze stawali na głowie, aby pokazać swój kunszt. Gospodynie domów chciały, aby ich stoły były niepowtarzalne i jedyne, a przy tym bogato zastawione. Domownicy cieszyli się na obfitość potraw, przez post zakazanych. Goście przychodzili spróbować potraw będących specjalnością domów. Dzieciaki czekały na to, co przyniesie im zajączek (czekolada!). Zimne…
Sałatki śledziowe z niespodziankami
Oto dwie wersje sałatek śledziowych. Jedną podajemy dzisiaj, a drugą ozdobimy stół świąteczny. Kto lubi śledzie, będzie miał z obu dużą przyjemność. Przepisy odnalazłam w IKC-u z lat 30. Zapisałam je, przenosząc wiernie ówczesny język i fantazyjną składnię. Zwracam uwagę na przybranie sałatek w stylu przedwojennym: takie kulinarne art déco. Ozdobi stół. Na zdjęciu: tylko sałatka…
Posiłek mały a ciekawy
W latach 80., w czasach ponurej pustkach w sklepach, można było dostać coś, co ratowało niejeden obiad i niejedno przyjęcie. To były pieczarki. Pamiętam, jak znajomy, do którego przyjechali goście ze Szwajcarii, opisywał ich zachwyt zapiekankami z pieczarkami, kupowanymi wtedy na ulicy. Na tzw. Zachodzie pieczarki były bardzo drogie! Także w domach gościły bułki zapiekane…
Dorsz powszedni, ale niezwyczajny. I mazurki
Nie masz czasu na przygotowanie obiadu? Upiecz rybę. Niech to będzie dorsz, taki kupiony w filetach, już bez skóry. Gdy wykroisz chwilę na wyjęcie ości – będzie go przyjemniej i bezpieczniej jeść. A przyrządza się naprawdę prosto, po prostu – sam się piecze. Układamy filety w wysmarowanym oliwą naczyniu żaroodpornym. Solimy. Nacieramy jakąś przyprawą, ja wybrałam…