Dieta gwiazd przedwojennych

Po świątecznych mazurkach i indykach czas się wziąć za wiosenną odnowę. Za swój wygląd i wagę. Oczywiście, jedzenie ma nam w tym pomagać. Mniej kalorii, więcej warzyw. Do tego więcej ruchu. Po tygodniu już zauważymy zmianę. A ta na pewno spowoduje lepsze samopoczucie.

Od dawna ludzie pragnący zbić wagę stosowali różne diety. Wcale nie są najnowszym wynalazkiem. Na dowód przedstawię dietetyczne „nowinki” z tygodnika „As” z roku 1935. Podpisał je dr. L. G. Są wyrafinowanym jadłospisem na osiemnaście dni. Przypominają tzw. dietę kopenhaską. Ten doktor, jak i współcześni nam lekarze, mają do tej diety wiele zastrzeżeń. Ale czy gwiazdy – bo tak podobno one uzyskiwały modne przed wojną wiotkie figury – przejmowały się tymi uwagami?

Reżim i monotonność tej diety mogą być trudne i… nudne. Ale może ktoś przy okazji pragnie jakiegoś wypełnienia dni oraz nie potrafi bez takiej regulacji wziąć się za swój wygląd? Jedno jest pewne: to dieta przeznaczona dla ludzi całkowicie zdrowych. Dzisiaj uzupełnia się ją płynami, czyli wodą. Alkohol zabroniony. Zwracam uwagę jeszcze na trafną nazwę: przed wojną nie mówiło się o odchudzaniu, ale o odtłuszczaniu. Skąd nam się wzięło to odchudzanie, czy z samej niechęci do tłuszczu? Nie jest dobrze w ogóle go unikać. Odbije się to na wyglądzie – suchej cerze z tendencją do zmarszczek, łamliwych włosach i paznokciach. Tylko że tłuszcz musi być zdrowy – z olejów roślinnych.

Są w tej diecie i regulujące przemianę materii surowe warzywa, i grejpfruty, pochłaniające tłuszcz, i chude mięsa – te nie powinny być smażone, lecz grillowane. Natomiast prawie nie ma węglowodanów. Według dzisiejszych dietetyków, to wcale nie jest dobre. Choć, z drugiej strony, na pewno skuteczne dla tych, którzy mają osiemnaście dni, aby wbić się w jakąś dawną wiosenną kreację. Po tych osiemnastu dniach prawie na pewno poczują jednak efekt jo-jo. Zwłaszcza, jeżeli wrócą do żywieniowych nawyków sprzed diety.

Pisownia, jak zwykle, oryginału.

Bardzo wiele Czytelniczek zwróciło się do nas z prośbą o podanie kuracji odtłuszczającej według przepisów z Hollywood. Spełniając to życzenie podajemy obok dosłownie przepisy te j kuracji zaznaczając jednak, że, naszem zdaniem, kuracja taka nie jest obojętną dla zdrowia. Bardzo stopniowe ograniczenie pożywienia i wywołanie w ten sposób minimalnego spadku wagi ciała (nie przekraczającego pół kilograma na miesiąc) zniesie każdy nawet wrażliwy organizm, bez poważniejszych zaburzeń. Taka natomiast kuracja odtłuszczająca, która trwa osiemnaście dni i w tym czasie wywołać ma gwałtowny spadek wagi nie może być obojętną dla zdrowia. Tylko wyjątkowo zdrowy i silny organizm potrafi ją znieść bez większej szkody.

Oto, co należy jadać według tej recepty:

CODZIENNIE rano na śniadanie 1 lub 2 filiżanki herbaty lub kawy słabo słodzonej, 1 pomarańcz, lub pół grappefruit.

PIERWSZY DZIEŃ: Obiad: 1 pomarańcz, 1 twarde jajko (gotowane 15 minut), 6 plasterków surowego ogórka, 3 sucharki, herbata lub kawa. Kolacja: 2 twarde jaja, 1 pomidor (bez pieprzu) mało solony, pół główki sałaty (z cytryną bez oliwy), 2 jabłka, 1 pomarańcz, herbata lub kawa,

2. DZIEŃ: Obiad: 1 pomarańcz, 1 twarde jajo, pół główki sałaty, 2 sucharki, herbata lub kawa. Kolacja: 1 sznycel (około 180 gr surowej wagi), pół główki sałaty, 1 pomidor, 1 pomarańcz, herbata lub kawa,

3. DZIEŃ: Obiad: 1 pomarańcz, 1 twarde jajo, pół główki sałaty, 8 plasterków surowego ogórka, herbata lub kawa. Kolacja: Kotlet cielęcy, 1 twarde jajo, 3 rzodkiewki (bez masła), 2 oliwki, pół główki sałaty, 1 pomarańcz, herbata lub kawa.

4. DZIEŃ: Obiad: 1 mała filiżanka (od kawy) pełna białego sera, trzy sucharki, 1 pomidor, 1 pomarańcz, herbata lub kawa. Wieczorem: 1 sznycel, sałata, pomarańcz, herbata.

5. DZIEŃ: Obiad: Pomarańcz, kotlet, sałata, herbata. Kolacja: 1 twarde jajo, trzy sucharki, pomarańcz, herbata lub kawa.

6. DZIEŃ: Obiad: Pomarańcz i herbata lub kawa. Wieczorem: 1 twarde jajo, trzy sucharki, 1 pomarańcz, herbata lub kawa.

7. DZIEŃ: Obiad: Pomarańcz, 2 jaja, pomidor, sałata, 2 oliwki, herbata .Kolacja: 1 kotlet, 6 plasterków ogórka, 2 oliwki, 1 pomidor, sałata, 1 pomarańcz, herbata.

8. DZIEŃ: Obiad: Kotlet, sałata, pomarańcz, herbata. Kolacja: pieczeń, 2 łyżki szpinaku, 4 szparagi (bez masła), 1 pomarańcz, sucharek, herbata.

9. DZIEŃ: Obiad: 1 jajo, pomidor, pomarańcz, herbata. Wieczorem: sałatka z ryby lub mięsa na occie i oliwie (około pół filiżanki od herbaty), 1 sucharek,

10. DZIEŃ: Obiad: herbata lub kawa, 4 sucharki cienko masłem posmarowane. Wieczorem: 1 śledź, 3 rzodkiewki, 2 oliwki, 1 pomidor, herbata lub kawa.

11. DZIEŃ: Obiad: Pomarańcz, kotlet, sałata, herbata. Wieczorem: 1 pomarańcz, pieczeń, herbata.

12. DZIEŃ: Obiad: Gotowana ryba, 2 sucharki, 1 pomarańcz, kawa. Wieczorem: Kotlet, sałata z oliwą, pomidor, pomarańcz, herbata.

13. DZIEŃ: Obiad: 1 jajo, 3 sucharki, 1 pomarańcz, kawa. Wieczorem: Befsztyk, sałata, 4 rzodkiewki, 1 pomarańcz, herbata.

14. DZIEŃ: Obiad: 1 jajo, 3 sucharki, pomarańcz, kawa. Wieczorem: Smażona ryba, 1 pomidor, pomarańcz, herbata.

15. DZIEŃ: Obiad: 1 jajo, pomidor, pomarańcz, kawa. Wieczorem: Kotlet, pomidor, 2 sucharki, pomarańcz herbata.

16. DZIEŃ: Obiad: 1 jajo, pomidor, pomarańcz, kawa. Wieczorem: Śledź, sałata, pomarańcz, herbata.

17. DZIEŃ: Obiad: Sznycel, sałata, pomarańcz, kawa. Wieczorem: Smażona ryba, szpinak, pomarańcz, herbata.

18. DZIEŃ: Obiad: 2 twarde jaja, pomidor, 2 oliwki, sałata, herbata. Wieczorem: filet, 3 rzodkiewki, pomarańcz, herbata.

Przez osiemnaście dni, w czasie przeprowadzania kuracji, nie wolno poza podanemi trzema posiłkami dziennie nic innego jeść ani pić (!).

O niebezpieczeństwach tej diety-cud już było. Jeszcze raz podkreślę, że pić jednak można i trzeba. Moim zdaniem, w podanym menu za mało jest ryb. Pojawiają się śledzie, ale ich akurat bym nie poleciła. Są słone, a nadmiaru soli zdecydowanie unikamy, nie tylko przy schodzeniu z wagi. Nie podano przy tym, w jakiej postaci miałyby być podane.

Zamiast tych śledzi polecam inne ryby. Na przykład łososia. Moja propozycja jego przyrządzenia przyda się nie tylko tym, którzy jak kamikadze rzucą się w osiemnastodniową dietę gwiazd. Ale także tym, którzy po prostu zmniejszą porcje pożywienia, zrezygnują z ciężkich smażonych dań, ograniczą wino przy obiedzie, odstawią inne alkohole. Będą ponadto pili więcej wody. Ograniczą sól w potrawach. No i będą zażywali ruchu – najlepiej na świeżym powietrzu.

 

Łosoś z zieleniną po mojemu

filet łososia (pstrąga)

zielenina: natka pietruszki, koperek, zioła

oliwa

sól morska, pieprz biały

cytryna

 

Przesiekać listki natki, koperek i zioła po skropieniu sokiem z cytryny, dodaniu soli i pieprzu. Bardzo dobrze się to robi specjalnym półokrągłym nożem o dwóch ostrzach, nazywanym mezzaluna (półksiężyc). Jest zwykle sprzedawany razem z deseczką z wgłębieniem, która ułatwia siekanie ziół, warzyw lub owoców i zabezpiecza przed rozrzucaniem oraz spływaniem soku.

 

Warstwą ziół pokryć filet ryby ułożony w foremce wysmarowanej oliwą. Skropić go oliwą z wierzchu. Piec 15–30 minut w 180 st. C, co zależy od grubości i wielkości filetu; ryba musi stracić surowość.

Do tej ryby podajemy sałatę lub inną surówkę. Na przykład tę bardzo odświeżająca z młodej kapusty z miętą i zieleniną.

 

Surówka z młodej kapusty z zieleniną po mojemu

część główki kapusty

olej roślinny, np. oliwa extra vergine

sok z cytryny lub ocet z białego wina

sól, pieprz

zielenina: natka pietruszki, koperek, liście świeżej mięty

ew. ziarna anyżu lub kopru włoskiego

ew. cukier

Kapustę rozdrobnić w mikserze, posolić, odstawić na kwadrans. Odcisnąć, wymieszać z oliwą, sokiem z cytryny lub octem, orazcukrem do smaku, jeśli się go nie boimy. Dodać zieleninę i ziarna anyżku lub kopru włoskiego.

Nie każdy lubi smak anyżu, a więc nie każdy musi go dodawać do surówki. Ale ułatwia on trawienie, a jego amatorom uatrakcyjnia smak.

Porcja łososia z porcją surówki na pewno nie obciąży żołądka za bardzo. Będzie sprzyjała „odtłuszczaniu”. A kto żadnych diet nie ma zamiaru stosować, nie chce też zrezygnować z porcji i rodzaju pożywienia, ale jakimś cudem chce dojść do rozmiaru z czasów młodości, niech się zapozna z radą sprzed przeszło stu osiemdziesięciu lat:

Nie wiem, dlaczego w Algierze ma się chudnąć. Ale w desperacji może i tego warto spróbować. A wtedy żadna dieta nie będzie potrzebna. Zwłaszcza w Prima Aprilis.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s