Wzlatujemy ponad poziomy: na słodko

dnia

Dzięki temu deserowi można się wznieść: duchowo i fizycznie. Złośliwi, którzy przypisują mu właściwości afrodyzjaku, twierdzą, że idzie o fizjologię. To, oczywiście, żart, związany z nazwą (podnieś mnie). Ale bardziej uduchowieni mówią, że idzie o podniesienie na duchu.

Ze zdziwieniem się dowiedziałam, że ten deser z kuchni włoskiej, który zrobił i robi nadal karierę, jest wynalazkiem młodym. Pochodzi zaledwie z lat 80. XX wieku. Podobno powstał w okolicach Wenecji; czyżby jako wsparcie dla turystów słaniających się ze zmęczenia? Jakkolwiek było, karierę zrobił niebywałą. Nie tylko w Italii, lecz na całym świecie.

Dzisiaj proponuje go wiele cukierni i pań domu. Każdy ma swój sposób na tiramisù, bo o nim mowa. W pamięci mam sposób na ten deser. Wyczytałam go chyba w jakimś włoskim piśmie kulinarnym podczas mojej pierwszej włoskiej podróży z początku lat 90. Sama piekłam wtedy biszkopt, no i robiłam krem, a ser do niego niełatwo było jeszcze u nas kupić. Teraz jest dostępny.

Tym serem jest mascarpone – właściwie rodzaju twarogu o konsystencji kremu – wytwarzany ze śmietany, często używany zamiast niej. Jak pamiętam, biszkopt własnego wypieku nasączałam naparem z kawy i przekładałam kremem, ukręconym z mascarpone z cukrem pudrem. Wierzch posypywałam kakao. Dekoracyjnie, z pomocą szablonu (np. w paski lub gwiazdki).

Dzisiaj nie piekę już własnego ciasta. Kupuję gotowe biszkopty, te podłużne, które Anglicy nazywają „lady fingers”, czyli paluszki dam. Elegancko wydłużone, znakomicie się nasączają mocnym naparem z kawy z dodatkiem alkoholu. Najlepsze są – i takie polecam, bo można je kupić i u nas – oryginalne Biscotti savoiardi, czyli Biszkopty sabaudzkie. Podobno mają tradycje sięgające sabaudzkiego domu królewskiego i wieku XV. Są twardsze od tradycyjnych naszych biszkoptów, lekkich jak puch (bardzo je lubię, ale nie w tiramisu!), a więc lepiej znoszą nasączenie kawą. Nie rozpaćkują się.

 

Przepisów na tiramisu jest wiele. Jedne zalecają dodatek bitej śmietany do mascarpone, inne – ukręconego kogla mogla i piany z białek. Ale są takie, które dodają do sera tylko jakiś alkohol, np. słodkie włoskie wino marsala. Deser przybiera także różną postać. Zwykle układa się go w większej foremce, kwadratowej lub prostokątnej i kroi w kwadraty. Ale spotyka się też tiramisu wkładane w jednoporcjowe miseczki. A ostatnio jadłam też deser ułożony w dużej salaterce, wyjmowany łyżką. A więc: pełna dowolność. I ja ją lubię. Dlatego poszłam krok dalej i wymyśliłam

Tiramisu po mojemu, z malinami

biszkopty savoiardi lub inne podłużne

50 dag sera mascarpone

2 jajka, żółtka i białka oddzielnie

cukier puder do smaku (ok. 1/2 szklanki)

filiżanka mocnej kawy z ekspresu

likier amaretto

opakowanie mrożonych malin

łyżka mąki ziemniaczanej

1/2 szklanki brązowego cukru

ekstrakt waniliowy

świeże listki melisy

Maliny rozmrozić. Żółtka utrzeć z cukrem pudrem do białości, rozetrzeć z serem. Z białek ubić mocną pianę. Do piany wymieszać najpierw łyżkę, dwie masy serowej, potem ją całą.

Kawę wymieszać z likierem. Prostokątne naczynie wyłożyć biszkoptami. Nasączać je kawą. Wyłożyć na nie porcję kremu. Potem dać kolejną warstwę biszkoptów, znów je nasączyć, przykryć kremem. Na wierzchu kremu ułożyć maliny, przybrać listkami melisy.

 

Dodatek dla chcących się bardziej pobawić: Z pozostałych malin przygotować kisiel. Pół szklanki wody wymieszać z cukrem i wanilią, zagotować. Zagęścić mąką ziemniaczaną (gotować mieszając, jak kisiel), na końcu dodać maliny, rozprowadzić je, już nie gotować. Wystudzić mieszając co jakiś czas. Sos malinowy podać oddzielnie lub ułożyć na środku deseru, między świeżymi malinami.

 

Ilość cukru w deserze można dopasować do swojego smaku i potrzeb zdrowotnych. Zamiast amaretto można dać inny alkohol, ale dla mnie kawa wzbogacona migdałami jest  najsmaczniejsza Deser można posypać także startą czekoladą (w miejsce oryginalnego kakao), ale, moim zdaniem, świeżość owoców znakomicie przełamuje solidną konsystencję tłustego mascarpone. A może maliny zastąpić jagodami? Muszę kiedyś wypróbować. Podobnie jak koncentryczne ułożenie biszkoptów i przyrządzenie tiramisu w postaci okrągłego tortu. Z jeszcze innymi owocami: ze słonecznymi brzoskwiniami. Jak widać, połączenie mascarpone z biszkoptami daje wiele możliwości. I na pewno podnosi na duchu. Byle po zjedzeniu nie wchodzić na wagę, bo można z niej… spaść.

Dodaj komentarz