Obiady u nas lubiane wyglądają na ogół tak: ziemniaki, jakaś surówka lub warzywo gotowane, jakieś mięso. Pozostanę w tym zaklętym obiadowym kręgu. Będzie tak samo, ale zarazem trochę inaczej.

Oto ziemniaki. Gotowane „w mundurkach” na parze, potem obrane ze skórki lub nie (tradycyjnie odżywiające się osoby tych w skórce nie zjedzą za nic). Aby smakowały nieco inaczej, polałam je pyszną hiszpańską oliwą (muszą być gorące, róbmy je więc na końcu), posypałam świeżym tymiankiem, a także suszoną kolendrą i pieprzem. Zestaw przypraw może być różny: jakie lubimy i mamy w zasięgu ręki. Upieram się tylko przy oliwie. Kto kocha masło, ten je pewnie da, ale te moje wraz z oliwą naprawdę łykają trochę słońca południa.

Staram się do obiadu podawać jedną jarzynę gotowaną, drugą surową. Taką nazywano w dawnej kuchni sałatą, była np. sałata z gotowanych selerów, ale i z surowych pomidorów. Moja sałata składała się z: sałaty lodowej, posiekanego strączka chili, kilku fig. Doprawiłam ją olejem z orzechów oraz, umiarkowanie, dobrym octem winnym. Pieprz, sól, odrobina cukru dla przełamania smaku. To wszystko.

A mięsożercom proponuję stek z antrykotu usmażony na patelni grillowej. Kilka godzin przed smażeniem potraktowany pieprzem zielonym i czerwonym (można je lekko rozgnieść, aby oddały smak) oraz oliwą. Potem już tylko wystarczy bardzo mocno rozgrzać patelnię i usmażyć stek, trzymając po kilka minut z każdej strony (czas zależy od tego, jak jest gruby i jak lubimy wysmażony).
Przypomnę, że w zależności od wysmażenia steki określa się po angielsku tak: rare – krwisty, medium – średnio wysmażony, well done – wysmażony mocno. Te same określenia z kuchni francuskiej, znane w kuchni międzynarodowej: bleu – bardzo krótko smażony, prawie surowy, saignant – krótko smażony, krwisty, à point – smażony w sam raz, po przekrojeniu bez śladu krwi, bien cuit – wysmażony. Tych mocno wysmażonych w dobrej restauracji raczej nam nie zrobią, kuicharze ich nie znoszą, ale w domu – możemy smażyć, jak chcemy.
No i jak można określić ten obiad: jako tradycyjny, czy jako nieco inny niż zwykle?