To specjalne to ciasto filo, którego zwitek tutaj kupiłam. Resztki to pozostałości sosu pomidorowego (pół słoika), wędzonka pokrojona w plasterki oraz warzywa: cebula, papryka, pomidor, a wreszcie garstka startego sera. Ciasto, a raczej kilka jego warstw posmarowałam sosem podduszonym z
cebulą i obłożyłam wymienionymi produktami. Miałam dodać kilka oliwek, ale o nich zapomniałam. Przykryłam ten farsz, jakby do pizzy, pozostałymi warstwami ciasta. Skropiłam wszystko oliwą. Piekło się w temperaturze 180 st. Chyba z pół godziny, może nieco krócej. Aż filo (znane na całych Bałkanach, wypełniane zwykle podduszonym szpinakiem lub serem pikantnie przyprawionym) zrobi się kruche. Do tego tutejsze winko cabernet sauvignon, nic nadzwyczajnego, dlatego w upał spokojnie można je było lekko podchłodzić.
To wszystko nie byłoby możliwe bez zdobyczy cywilizacji: piekarnika i lodówki.