Panie puszyste (jak dziś mówimy), które jeszcze w roku 1934 z nadzieją oglądały na ekranach amerykańską gwiazdę filmową Mae West, cieszyły się krótko, że wraca moda sprzed pierwszej wojny światowej – na kształty obfite. Przypomniałam ten trend i te nadzieje kilka dni temu. Wydawało się, że pani moda (jak wtedy mówiono) da odetchnąć kobietom poszukującym smukłej sylwetki chłopczycy w kolejnych cud-dietach, polegających głównie na ograniczeniu jedzenia lub niektórych produktów. Nic z tego.
Rok 1935 przyniósł koniec złudzeń. Panie miały być nie tylko chudziutkie, ale i malutkie. Można się zastanawiać, dlaczego właśnie tak było. Filigranowa kobietka stawała się maskotką, a nie towarzyszką mężczyzny, wspomagającą go w marszu przez świat wychodzący z Wielkiego Kryzysu a staczający się nieuchronnie w kolejną, jeszcze straszniejszą, Wojnę Światową. Wojownik szukał wytchnienia i rozrywki w damskim buduarze, a nie wspomożenia w rujnowaniu świata i budowaniu jego nowego kształtu. Dopiero wojna miała to radykalnie zmienić. Chudość, jako ideał urody, pozostała, ale wzrost ideału zwiększył się o dwadzieścia-trzydzieści centymetrów. Dlaczego? Może współczesny mężczyzna potrzebuje tyczki, na której mógłby się opleść? Jak bluszcz. Ten sam bluszcz, który przed wojnami był wręcz synonimem natury kobiecej.
Najpierw zamieszczę pewien wiersz, który obrazuje, kim była przedwojenna chłopczyca:

A oto artykulik mówiący wyraźnie paniom o okrągłych kształtach: point de rêveries, mesdames. Trzeba się odchudzać. Na końcu dieta po amerykańsku z roku 1935. Tekst, jak zwykle, zachowuję w przedwojennej ortografii:

Nowy Jork, w lipcu [1935].
(m) I znowu wracają Amerykanie do dawnego ideału urody „baby-girl”, kobiety drobnej i jak najszczuplejszej. Przemijająca moda pełnych kształtów, lansowana przez popularną gwiazdę filmową MaeWest, nie utrzymała się. Kongres właścicieli salonów piękności i zakładów kosmetycznych w Nowym Jorku zadecydował o typie Amerykanki, która może liczyć na miano idealnej piękności. O ile opinja ta zwycięży także w Europie, wówczas biada wszystkim kobietom o pełniejszych kształtach!
Aeropag dyktatorów urody w wielkiej, ściemnionej sali hotelu Pensvlwanja, zgromadzili się delegaci „American Beauty Shop Owners” i zajęli na estradzie swe miejsca. Na środku sali pozostawiono szerokie przejście dla 410 girlasek teatrów warjetowych, wybranych przez ścisły komitet, złożony z przedstawicieli reżyserskich sfer teatralnych, z artystów i fachowców kosmetycznych jako typy urody amerykańskiej. Po obydwu stronach sali zasiadła licznie zgromadzona publiczność. Zapowiedziano, że ani oklaskami, ani słowami nie wolno wyrażać uznania dla prezentujących swą urodę kandydatek.
Z pośród 410 defilujących piękności wybrano najmniejsze, których wzrost nie przekracza 162 cm, obwód talji 59 cm, waga 51 kg. Amerykanka, której ukazanie się wywołało najsilniejsze wrażenie zgromadzonej publiczności, miała jeszcze, mniejsze wymiary ciała i wagi. Wzrost jej wynosił zaledwie 155 cm, obwód talji 58 cm, waga 45,3 kg.
A zatem – modne są kobiety małe i szczupłe!
Z powyższych danych wynika, że tegoroczny gust amerykańskich dyktatorów urody, forytuje piękności bardzo drobne, niemal dziecięco szczupłe; jednem słowem pełne gracji, wątłe laleczki. Amerykanin nie gustował nigdy w kobietach bardzo wysokich. Kobiety w Stanach Zjednoczonych uważały za większy błąd urody wysoki wzrost, aniżeli obfitsze kształty, na które mogły znaleźć radę w. zakładach kosmetycznych, w uporczywej diecie, w sportach i t. d. „Tail girl” uchodziła zawsze za typ kobiety, która nie znajdzie uznania w oczach prawdziwego Amerykanina. Raczej być brzydką, aniżeli bardzo wysoką!
W Ameryce wraca więc znowu triumfalnie jak najsmuklejsza linja. Zdaje się, że w żadnym kraju na świecie nie walczą kobiety o smukłość z tak bohaterską abnegacją, jak w U. S. A. Niewątpliwie będą Amerykanki posłuszne niewolniczo ostatniemu nakazowi mody, w myśl którego nie wolno przekroczyć kobiecie wagi 50 kg.
Jak odżywia się Amerykanka na diecie?
Nieszczęśliwe piękności w U. S. A., muszą stale poskramiać swój apetyt, stale być niedożywione. Dieta dla utrzymania smukłej linji stała się niejako nakazem, którego wykonanie uważane jest za punkt honoru każdej Amerykanki, Ani gimnastyka, ani sporty nie służą w tym stopniu do odchudzania jak głodówka. Hollywoodzka kuracja odtłuszczająca polega na trzymaniu się ściśle przepisanej diety przez trzy tygodnie. Menu niewolnicy mody wygląda wówczas następująco: na śniadanie pół pomarańczy lub cytryny, 1 kawa bez cukru, w południe 5 dkg. sera, 1 jajko. 8 plasterków ogórka, sałata przyprawiona olejem parafinowym, 1 sucharek, wieczorem to samo, co w południe, lecz zamiast sałaty lub ogórka 10 dkg. owoców.
Następstwa tej stałej walki z każdym dekagramem tłuszczu są wręcz tragiczne. Lekarze publikują daremnie artykuły, ostrzegające przed stałem niedożywianiem się Amerykanek. Brzmi to paradoksalnie, a jednak w Ameryce, w kraju miljonerów, większość kobiet z najzamożniejszych sfer jest stale głodna. Według statystyki, szerzy się gruźlica w ostatnich czasach zastraszająco, przedewszystkiem wśród bogatych Amerykanek, ponieważ są ustawicznie niedożywione.