Przed wojną dość regularnie zmagano się z ideałem, jakim od lat dwudziestych XX wieku stała się szczupła, bardzo szczupła sylwetka. Często pojawiały się więc teksty w rodzaju: Chude przestaje być ideałem, Wraca moda na krągłe figury itd., itp. Były to raczej pobożne życzenia redaktorek i redaktorów niż coś więcej ponad jakaś efemeryczna, przejściowa akceptacja czyjejś pulchnej sylwetki. Moda powszechna na nadwagę nigdy już nie wróciła.
Oto felieton z IKC pod obiecującym tytułem:

Z podpisu Mig. domyślamy się, że autorka była Jadwiga Migowa, w blogu już ją wspominałam. Sama raczej do szczupłych nie należała, jak można sądzić po zdjęciu pochodzącym ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego (do odnalezienia w Sieci!), ale była w ówczesnej przeciętnej normie. A oto felieton:
Siedzę w kawiarni z młodą aktorką, która do niedawna jeszcze jadała na śniadanie jabłko i sucharek, a na obiad sałatkę z pomidorów, a na kolację dwie cytryny… Patrzę, a tu aktorka zamawia sobie czekoladę i do tego dużą porcję kremu. Dwa kawałki tortu i jeszcze melbę z brzoskwiniami…
– Pani Ninko, na miłość Boską!… A smukła linja!…
– Gwiżdżę na smukłą linję… Na obiad będę jadła dzisiaj zupę pomidorową ze śmietaną, pierogi z kapustą i pieczeń huzarską z kluskami kartoflanemi… A Lila to teraz jada codziennie szarlotkę i po dwa talerze zupy!… Nareszcie!…
Mae West, zanim zjawiła się w Warszawie – na ekranie — już zwyciężyła… A może to wcale nie ona — tylko tęsknota do zmiany… Kobietom poprostu znudziły się ich własne szkielety, zmęczyły je głodówki i forsowne kuracje wyszczuplające… Może też mężczyznom wyrywa się z serca
okrzyk: „Więcej ciała!”…
Ale teraz nowa strona medalu. Zachowanie dobrej linji krągłej — nastręcza o wiele więcej trudności, aniżeli – utrzymanie linji smukłej… Boć jeżeli brak piersi i bioder, jeżeli
niema nic z przodu i nic z tyłu — to jakoś to się samo układa… Natomiast inaczej jest z estetyczną krągłością. Wiemy dobrze, ile nasze mamy i babcie musiały się namęczyć, aby jedno uwypuklić, a drugie stonować, aby to uwydatnić, a tamto wysubtelnić… Stają nam przed oczyma widma: gorsetów, sztucznych biustów, tiurniur… Przypomina się stara niemiecka piosenka kabaretowa: „Was sie hatte – das war Watte”. Maluczko… maluczko… kto wie… Może zaczniemy się sznurować w pasie, a wypychać w biuście, spłaszczać żołądek, a uwydatniać biodra… Ma się już pod koniec panowania chudości…
Mae West, kto dzisiaj zna to nazwisko? Była to gwiazda filmowa, znana tak ze swobodnego zachowania (podejmowała, także jako autorka sztuk, tematy miłości homoseksualnej), jak i bujnych kształtów. Była w tym względzie wyjątkiem pośród światka Hollywood. Dała nadzieję – krótkotrwałą – na powrót dziewiętnastowiecznej mody modę na rubensowskie figury. Jednak one się nie przebiły! Chudość króluje do dziś.
Drugą notkę podpisano inicjałami (jw), trudno go rozszyfrować; zwracam uwagę na jego barwny styl (błędów ortograficznych jednak tu nie ma, takie były wówczas normy językowe):

Przed kilku dniami ogłosiliśmy wezwanie Maurycego de Waleffe, głośnego organizatora konkursów
piękności: „Panie, nie bądźcie chude!”, stwierdzające że „chuda Venus” musi wyjść z mody i stoi już pod znakiem zmierzchu. Potwierdzeniem tej opinji jest wiadomość, otrzymana przez nas z Hollywood, skąd sygnalizują nam, że nietylko świat filmowy, ale całe w ogóle Stany Zjednoczone tak są zachwycone nową gwiazdą, nazwiskiem Mae West, że dotychczasowe reguły pięknościowe świata filmowego zagrożone są całkowitym upadkiem.
Wprowadzając do filmu amerykańskiego zaokrąglone kształty niewieście, udało się Mae West dokonać w przemyśle kinematograficznym istnej rewolucji. Osiągnęła ona to, że te formy ciała kobiecego, które w roku 1910 wywoływały zachwyt mężczyzn, znów stały się popularne. Hollywood jest nagle przekonane i olśnione pięknością krągłego ciała.
„O ile się chce zachować swoją żywotność– to należy dobrze jeść”, twierdzi Mae West. Poleca ona następujący jadłospis: „Litr mleka, potrawy sporządzane na sosach, kartofle i chleb tylko z masłem. Na obiad duży befsztyk. A przedewszystkiem jeść wszystko, co się lubi. Unikać jedzenia pomiędzy głównemi posiłkami”.
Wobec tego, że piękność Mae West zapowiada się na dłuższy czas jako klasyczna, mister Berkeley, jeden z najbardziej w Hollywood cenionych znawców urody kobiecej podaje nast. „Dziesięcioro przykazań piękności”:
1) Trzy razy dziennie obfity posiłek z mięsem. 2) Litr mleka i duża szklanka soku owocowego. 3) Codziennie zimny prysznic. 4) O ile pora roku na to pozwala, codzienne kąpiele słoneczne. 5) Trzygodzinny spacer codzienny. 6) Nie szminkować się. 7) Nie farbować sobie włosów. 8) Nie nosić trzewików z wysokiemi obcasami. 9) Ośmiogodzinny co najmniej sen. 10) Kłaść się do snu przed północą.
Mae West nie udało się zmienić świata mody. Była oryginalna, pojedyncza, nie do naśladowania. Jej kariera filmowa trwała tylko przez lata trzydzieste, przestała grać po klapie filmu z roku 1943. Zmarła w wieku lat 87 w roku 1980, po bardzo ciekawym, niebanalnym życiu, do świata filmu w starszym wieku wróciła (wystąpiła np. w serialu „Koń, który mówi”, nadawanym u nas w TV w latach 60.), chociaż już nie jako gwiazda tworząca kanony urody.