Gdy wędkarz przyniesie…

dnia

W naszym wypadku był to sąsiad, który wrócił pobytu na Mazurach. Podarował nam sześć pstrągów. Rybek różnej wielkości, ale raczej małych. Jeden na porcję. Co z nich zrobić? A chciałabym w sposób niebanalny nakarmić miłych gości.

Pstrągi były oczyszczone, ale z łbami. Na nich, po odkrojeniu, i na wyjętych z rybek kręgosłupach z ośćmi (łatwo dają się usunąć), ugotowałam rosołek. Klasyczny, z cienko pokrojoną włoszczyzną (warzywa pokrojone w słomkę nazywa się julienne). Lubię delikatny smak rybnego rosołu i, jak pamiętam, moje dzieci także lubiły. Może i wnukom przypadnie do gustu? Zupa, podana z kluseczkami, jak np. niemieckie spaetzle (można samemu zrobić tzw. lane kluski, z jajka i mąki) oraz koperkiem, bardzo dobrze pasuje do upalnego dnia. A i załamanie pogody jej nie odbierze urody. Na stole stawiam do niej surowe warzywa: paski papryki czerwonej, pokrojone ogórki świeże i małosolne. Przegryzka przy zupie może nieoczekiwanie wzbogacić jej smak.

A na drugie danie przygotowałam coś, co upiecze się „samo”. Mogłam po prostu zaplanować rybki smażone, skropione tylko z cytryną. Ale nie lubię stać przy kuchni, gdy mam gości. Jak większość potraw, które robią się w trybie „same”, tak i ta, wymyślona ad hoc, wymagała nieco wysiłku przy przygotowaniu. To rodzaj szaszłyków: ryby na szpadkach. Każdą rybkę, w miejsce po wyjęciu kręgosłupa, nafaszerowałam pokrojonymi drobno składnikami: cebulą, szczypiorem, selerem naciowym i koperkiem. Oczywiście zestaw do farszu może być dowolny. Można go wzbogacić np. o orzechy czy rodzynki. Można dać posiekane świeże zioła. Farsz treściwszy zapewni związanie warzyw jajkiem i dodaniem tartej bułki. Do tego można albo włożyć kawałeczek masła, albo skropić farsz oliwą. I lekko posolić. Tak nafaszerowane ryby spięłam szpadkami do szaszłyków (jak widać na zdjęciu). Pokropione oliwą i posypane grubą solą, będą się piekły ze 20 minut. Można takie ryby i grillować. Ułożone na tacce można, jak i te pieczone w piekarniku, warto posypać farszem, o ile pozostał.

Danie wyborne do wina białego lub różowego, schłodzonego nie za mocno, aby się dało poczuć jego smak. Nas deser: truskawki. I crème brûlée z warstwą cukru, którą dzieciaki same będą sobie karmelizować opalarką (oczywiście pod baczną kontrolą).

Dodaj komentarz