Klimaty antyczne

Kto lubi się bawić gotowaniem i jedzeniem, szuka inspiracji zwłaszcza wtedy, gdy przyjmuje gości. Pomysłowość, oryginalność, wyjątkowość: to jest w cenie! Znalazłam znakomite inspiracje w tygodniku „Przekrój” z roku 1960. Jak widać, nawet w zgrzebnym PRL-u uprzyjemniano sobie życie. I to jak inteligentnie.

Dzisiejszy wpis dedykuję uczestnikom konferencji na temat starożytnej literatury, która odbywa się właśnie na Uniwersytecie Yale w New Haven. Ciekawa jestem, czy menu lunchów czy kolacji w jakimś choć stopniu zostało zainspirowane starożytną kuchnią? Pewnie nie, bo rekonstruowanie antycznych przepisów to zabawa, w którą mało komu chce się bawić. A przecież jest możliwe. moich zbiorach literatury kulinarnej mam np. takie dwie książeczki: polskie wydanie dzieła „Apicjusza”, który podaje dokładne przepisy na wiele potraw, z których część można dzisiaj przyrządzić bez żadnego trudu, oraz włoską książeczkę o kuchni etruskiej, z jej odtworzeniem jest więcej kłopotu: choćby ze względów językowych. Język etruski wciąż pozostaje zagadką.

 

Ale, wróćmy do „Przekroju” i ambitnego tematu kuchni starożytnej. Zabawa polega na praktycznym podjęciu tematu:

 

Konkretne rozwiązania wskazują kierunki, nie dając dokładnych przepisów. Ale, kto chce, niech sięgnie do Apicjusza.

 

* Potrawy – podaje się wołowinę z rożna lub z patelni. Można też podać gęś lub żurawia pieczonego i perfumowanego, lub coś z dziczyzny. papyrusom obciąć końce i obgotować, aby były soczyste. Płatki lilii i lotosu można podać świeże albo ususzone. Ogórki – na surowo.

* Służebnice (smukłe i o ile możliwe, piękne) nagie lub ubrane w przeźroczyste szaty rozdzielają między gośćmi kwiaty lotosu. Muzykanci i tancerki – konieczni.

Z żurawia na pewno zrezygnujemy. Najłatwiej będzie o ogórki. Zamiast papirusów można podać pędy lotosu, kasztany wodne lub pędy bambusa, dostępne w sklepach z żywnością orientalną. Można stamtąd wziąć także świeże warzywa: kapusty, szpinak, słodkie ziemniaki, mibunę i mizunę itp. Perfumowanie pieczonego drobiu brzmi dziwnie, ale jest możliwe! Polecam do tego wodę różaną lub pomarańczową. Efekt znakomity. Co do służebnic, może być kłopot. Może jednak uczynimy wyjątek i zadowolimy się zimnym bufetem?… Krokusy, narcyzy, anemony można ustawić między potrawami. Stroje kopiujemy z filmowego „Faraona” w reż. Jerzego Kawalerowicza z Jerzym Zelnikiem; akurat odbyła się premiera jego oczyszczonej, cyfrowej wersji. Znakomity to pretekst do zaproszenia gości na przyjęcie „po egipsku”. W filmie będą tancerki i muzykanci, wymóg ich obecności więc spełnimy.

Kolejny pomysł na przyjęcie, które można zorganizować po powrocie z wakacyjnego pobytu na przepięknej wyspie i połączyć z pokazywaniem stosownych zdjęć (oby tylko było na nich coś więcej niż „druga połowa” fotografa ujęta na tle morza…):

 

* Potrawy muszą być mocno aromatyzowane, korzeniami i roślinami, jakie tylko się da dostać. Gotować w naczyniach miedzianych i brązowych. Na przystawkę – ryba morska gotowana w oliwie, na skromniejsze danie może być dorada, na uroczyste – scarus. Jako główne danie podać można baraninę z sosem miętowym lub piękny kawał gotowanej wołowiny. Jako dodatki suchy groch, soczewica, wyka. na deser: figi. Trunki: miejscowe wina.

Świeże zioła i warzywa mamy w wymiarze znaaacznie większym niż było do wyobrażenia sobie w  roku 1960. Sos miętowy możemy więc przygotować ze świeżej mięty. Doradę dostaniemy w sklepie rybnym, choćby w supermarkecie. Scarus to okoń morski, ryba o znakomitym mięsie, białym i zwartym. Może zastąpić ją słodkowodnym sandaczem? Suchy groch to oczywiście ciecierzyca, podana po ugotowaniu (może być z puszki). Soczewica także. Wyki chyba nie dostaniemy, a na polu jeszcze nie rośnie; ale latem?… Wyzwanie dla ambitnych, mniej ambitni zastąpią ją bobem lub po prostu zielonym groszkiem czy fasolką. Tylko z garnków miedzianych albo brązowych na pewno zrezygnujemy. Ale chyba goście nam wybaczą, zwłaszcza gdy podamy doskonałe kreteńskie wino (można je znaleźć i u nas, ale warto z podróży przywieźć).

Na koniec przyjęcie najbardziej oryginalne:

 

* Potrawy – chleb jęczmienny, lub raczej placki z obfita ilością surowej cebuli. Jako przypraw używać dużych ilości szafranu, kolendru [tak w oryginale, my napiszemy chyba jednak: kolendry] i tymianku. Zaleca się ryby suszone na słońcu. Z drobiu – gęsi i kaczki oraz importowane z Syrii kury. Podać można też sery, kwaszone mleko, konfitury z trzciny. Specjalnością kuchni są kotleciki z szarańczy smażone na oliwie.

Chlebki indyjskie zastąpią nam znakomicie te babilońskie. A może sami upieczemy placki z maki jęczmiennej, którą znajdziemy w sklepach z tzw. zdrową żywnością. Posypmy je czarnuszką (także można ja kupić, np. w Kuchniach Świata). Szafran, kolendra, tymianek: wszystko mamy. Importowanych z Syrii kur brak (czyżby bywały w PRL-u???). Konfiturę z trzciny (?) zastąpmy egzotycznymi owocami z puszek lub świeżymi. Na pewno nie zrobimy kotlecików z szarańczy, ale możemy wykonać bardzo smaczne placuszki z krewetek. I podać smażone w oliwie, dla odważnych: z gryczanym miodem. Albo z hummusem czy innym sosem z udziałem sezamowej pasty – tahiny.

Dodaj komentarz