Ponieważ dzisiaj będę zajęta cały dzień: będziemy spacerować, piec babeczki, grać na pianinie, bawić się, szykować i jeść obiadek – uwaga, zdrobnienie celowe, dlatego opiszę naszę wczorajszą sałatę. Na dziś już się gotuje rosół i pieką udka ze znakomitą bułgarską przyprawą czubricą plus oliwa, można dodać paprykę, a na końcu jogurt bałkański. Do tego sałata plus marchewka z groszkiem z mrożonki.
Co do sałaty, to wczoraj podałam ją obok buraczków. Zwykle bowiem przy obiedzie się staram, aby była jarzyna gotowana i coś surowego.

Sałata bardzo prosta: rukola. Lubię jej orzechowy smak toteż przyrządziłam ja bardzo prosto: dodałam tylko marynowaną cytrynę (przepis tu znajdziemy) i garstkę rodzynek oraz papryczkę chili z marynaty. Pieprz dopełnił smaku; cytryna jest słona, jej wyciśnięty sok doprawił sałatę. Na końcu dałam kilka kropli oleju orzechowego. Właśnie taki kupiłam. Jest pyszny i znakomicie pasuje do rukoli.
Jeżeli taka sałata miałaby stanowić samodzielne danie, bo np. się odchudzamy, dodajemy do niej ze dwa plasterki szynki – dojrzewającej lub gotowanej, ewentualnie pokrojone w paseczki. Kto się nie odchudza, może dać ser: fetę, mozzarellę, ser pleśniowy itd. Można dać sardynki. Taka sałata to wdzięczne pole dla rozwinięcia kulinarnej wyobraźni. Przy diecie stanowi danie samodzielne, przy jedzeniu bez obostrzeń – jest dodatkiem.