11. wpis

Alina Kwapisz-Kulińska – 26/01/2011 12:20

Są przebojem deserów. Niby śniadaniowe, ale w naszej kulturze gastronomicznej pasują zwłaszcza do południowej czy popołudniowej herbaty. Idealne na damskie pogaduchy z przyjaciółką Zresztą, smakują o każdej porze dnia! A przyrządza się je wyjątkowo prosto. I w mgnieniu oka. Takie są muffiny.

Potrzebna jest foremka do nich, polecam gorąco silikonową. Zaopatrzyłam się w dwie, w każdej jest po sześć wgłębień. Z typowego przepisu wychodzi 12 muffinów, nie za wielkich. Można przepis podzielić na pół i upiec sześć. Ale czy warto?

Oto owocowe muffiny z kruszonką. Można użyć mrożonych owoców jagodowych, można pokroić świeże – truskawki, maliny, jeżyny, poziomki, morwy. (Znacie te owoce? Pamiętam ich smak z dzieciństwa: rozłożyste drzewo morwy rosło na dole ślimaka przy Karowej. Wiosną sprawdzę, czy nadal rośnie!). Spożytkowałam truskawy, te dorodne, wzgardzane, bo bezsmakowe, z hipermarketu – moim zdaniem, zdały egzamin.

A oto jak robiła muffiny. Najpierw roztopiłam 125 g masła i odstawiłam do przestygnięcia. Do miski wysypałam produkty sypkie: 375 g mąki, 2 łyżeczki (płaskie) proszku do pieczenia, szczyptę soli i 115 g brązowego cukru. Do tego dodałam ok. 150 g pokrojonych owoców. W dzbanku (robię to w dzbanie z podziałką, w którym odmierzyłam wpierw mąkę) wymieszałam 250 ml mleka z 2 jajkami i przestudzonym masłem (nie musi być całkiem zimne, po prostu nie powinno być gorące). Oddzielnie przyrządziłam kruszonkę, wyrabiając w palcach 50 g mąki z 30 g schłodzonego masła i 2 łyżkami brązowego cukru. Wymieszałam szybko i niestarannie (coś dla mnie; przepisy na muffiny zalecają wręcz, aby ciasto miało grudki) składniki sypkie i płynne. Włożyłam łyżką ciasto do foremek, nie wypełniając ich po brzegi (urośnie), tak jak na zdjęciu. Posypałam wierzch kruszonką, lekko ją wciskając.

Muffiny piekły się około 30 minut w 200 stopniach C. Czas i temperaturę warto przystosować do swojego piekarnika, warto więc zajrzeć już po 20 minutach. Po kilku minutach wyjąć z piekarnika i z foremek. Oczywiście z kruszonki można zrezygnować i po upieczeniu posypać je przesianym przez sitko cukrem pudrem. A i podane bez niczego, jeszcze ciepłe, będą pyszne.

Ponieważ pożyczyłam (Magdo, mamo Jurka, dziękuję!) fajną książkę o muffinach, zobowiązałam się wypróbować każdy z niej przepis. Hm, czy się uda? Na 30 rodzajów wypiekłam na razie z dziesięć. Co jakiś czas będę je opisywać. Są wśród nich naprawdę intrygujące: i słodkie, i pikantne.

Dodaj komentarz