Obiady przedświąteczne

Przedświąteczny czas ma to do siebie, że jesteśmy zabiegani, w pośpiechu odwiedzając sklepy, które przez cały rok omijamy – na przykład szukając w nich prezentów. A ci, którzy zapraszają rodzinę na święta, dodatkowo odbywają rundy po hipermarketach lub bazarach – kupując produkty spożywcze, często też takie niekupowane przez cały rok.
A przecież jeść trzeba. Dobrze, gdy znajdziemy więc czas na to, aby odpocząć po tych maratonach sklepowych. No i nakarmić rodzinę. A może po sklepach nie biegamy? Wtedy mamy więcej czasu dla siebie. Pogotujmy jeszcze coś innego niż kapusta z grzybami, nieśmiertelny karp i barszczyk, którymi uraczy nas rodzina. Od razu zadeklaruję, że te tradycyjne potrawy kocham – i przygotowywać, i zjadać. Ale wcale nie musimy na nich poprzestawać. A może zamiast karkówki czy kurczaka na świąteczny obiad ugościmy rodzinę czymś w nowym smaku? Proszę bardzo, służę kilkoma nieskomplikowanymi przepisami.

kawałek dyni
2 marchewki
2 małe cebule
pomidory krojone w sosie własnym (kartonik lub puszka)
1/2–3/4 l bulionu warzywnego lub drobiowego
oliwa lub olej roślinny
sól, papryka ostra lub chili, zioła prowansalskie

Dynię oczyścić, pokroić w kostkę. Przyprawić chili lub ostrą papryką, odstawić.

Pokroić przygotowane marchewki i cebule.

W garnku do gotowania zupy rozgrzać olej, wrzucić pokrojone warzywa, bez dyni, smażyć kilka minut aż zmiękną (nie rumienić cebuli).

Dorzucić kostki dyni. Mieszając smażyć.

 Po 10 minutach dodać pomidory z kartonika. Wymieszać. Zalać bulionem, ewentualnie dodać wody.

Doprawić ziołami prowansalskimi, jeśli potrzeba solą oraz chili, jeśli zupa za mało wyrazista. Gotować pół godziny. Po ugotowaniu zmiksować.

Tę zupę podajemy z grzankami albo z groszkiem ptysiowym, z posiekaną natką lub kolendrą, amatorom zaś – z kleksem śmietany. Jak kto lubi i co mu wolno jeść.

A może wzmocnimy się solidniejszym obiadem? Dla tych, którzy nie omijają mięsa, sympatyczny sposób na obiad pożywny i na pewno nie nudny. Wyrazisty smak uzyskamy dzięki kilku prostym dodatkom.

ok. 50 dag schabu
2–3 papryki czerwone
2 pomidory lub kartonik pokrojonych pomidorów
koncentrat pomidorowy
miód
sos sojowy ciemny, ocet ryżowy, ocet balsamiczny
ew. sól i pieprz, papryka słodka
olej
do podania: świeża kolendra lub natka pietruszki

Mięso pokroić w paski. Podobnie pokroić oczyszczoną paprykę. Na patelni rozgrzać olej. Porcjami obsmażać paski mięsa, odkładać do rondla, w którym potrawa będzie się dusiła. Paski mięsa powinny być usmażone dość mocno na brązowo.

Gdy całe mięso usmażone, na tej samej patelni obsmażyć, mieszając, paski papryki.

Paprykę dołożyć do mięsa. Przygotować sos do doprawienia mięsa: połączyć koncentrat pomidorowy z 3 łyżkami oleju, 3 łyżkami octu ryżowego, 3 łyżkami octu balsamicznego, 3 łyżkami sosu sojowego i dobrą łyżką lub nawet dwiema miodu.

Sosem zalać mięso. Dorzucić pokrojone pomidory, najlepiej bez skórki, lub pomidory z kartonika. Dolać tyle wody, aby mięso było przykryte.

Dusić pół godziny lub dłużej, aby mięso zmiękło. Podawać posypane kolendrą lub natką pietruszki.

Do tak duszonego mięsa można dodać kostki ananasa z puszki, wtedy zamiast miodu można wziąć syrop z puszki. Podawać warto z ryżem, ale ja podałam z włoskim makaronem. Będą też pasowały kluski na parze lub kopytka. Wartości obiadowi doda i miska sałaty z doprawionej oliwą i sokiem z cytryny.

A może zmęczeni rodzimymi smakami zapragniemy egzotyki? Nie musimy zamawiać dań dowożonych do domu. A kto wie, czy nie szybciej egzotyczne danie ugotujemy sobie sami. Na początek wyjaśnienie: dobrze do takiej potrawy dodać którąś z egzotycznych past do potraw z Dalekiego Wschodu. Ja akurat miał wcześniej otworzoną pastę do koreańskiej potrawy bulgogi. Wiem, wiem, używa się jej do duszonej wołowiny. Postanowiłam jednak wypróbować, czy z mięsem z indyka będzie też smakowała dobrze. Otóż – tak, wyśmienicie się sprawdziła. A potrawa z mięsem indyka była gotowa szybciej niż z wołowiną.

pół piersi indyka
cebula czerwona, cebula cukrowa biała
marchew
2–4 ząbki czosnku
2 banany
mleczko lub śmietanka kokosowa
olej
bulion warzywny
pasta bulgogi
świeża kolendra lub natka pietruszki

Mięso pokroić w kostkę. Cebule w półplasterki, marchew w plasterki, czosnek posiekać. Na patelni do duszenia (z grubszym dnem) rozgrzać olej.

Smażyć wrzucając kolejno: mięso, marchew, cebule, czosnek. Gdy warzywa stracą surowiznę, zalać bulionem, ew. dolewając wody. Rozprowadzić w sosie pastę bulgogi. Dusić aż mięso zmięknie.

Pokroić banany w grubsze plasterki.

Do miękkiego mięsa z warzywami dodać plasterki bananów, dolać śmietankę kokosową, wymieszać, chwilę poddusić, aby wszystko się zagrzało. Sprawdzić smak, ewentualnie doprawić. Podawać potrawę posypaną posiekaną zieleniną.

Pod koniec duszenia, gdy zawartość patelni była już gorąca, dołożyłam do niej poczciwe kluski śląskie (takie gotowe, z tacki). To był bardzo dobry krok. Nabrały smaku sosu i sprawdziły się wybornie. Do tak duszonego mięsa pasowała równie egzotyczna mizeria.

Pokrojony świeży ogórek nabrał zupełnie innego wyrazu, gdy potraktowałam go jasnym sosem sojowym, sosem ostrygowym, octem ryżowym i śmietanką kokosową. Fajnie korespondował z tymi kluskami śląskimi w koreańskim sosie bulgogi. Nie wiem, co Koreańczycy na to by powiedzieli. Mnie smakowało.
Kącik historyczny dzisiaj będzie nieco inny niż zwykle. Najpierw dwa rodzaje tygodniowych jadłospisów. Może podpowiedź się przyda w tygodniu przedświątecznym? A jeśli nie, to będą ciekawą historyczną już lekturą. Dzisiaj tak nie jadamy. Jadłospisy zamieściło ukazujące się w latach 30. XX wieku pismo „Prosta Droga”, organ Związku Obywatelskiej Pracy Kobiet. Pierwszy na obiady trzydaniowe.

Drugi na jeszcze tańsze obiady dwudaniowe. Może niektórym starszym czytelnikom przypomną smaki rodzinnego domu. Takie obiady, takie potrawy się kiedyś w domach gotowało. Tak się jadło.

A teraz równie bezpretensjonalne i nostalgiczne przepisy z roku 1934. Najpierw na najprostsze dania z fasoli.

Drugi przepis na solidną kawę z mlekiem. Już nie jako danie obiadowe, ale jako ciekawostkę. Można podać po obiedzie. Lub na podwieczorek. Nie wiedziałam, że tak można było gotować!

Czy ktoś jeszcze dzisiaj zna takie dania? To powspomina. Jeśli nie, to chociaż się zatrzymajmy na chwilę przy tak prostej dawnej kuchni domowej. To nasze korzenie.

Jeden komentarz Dodaj własny

  1. Marzynia's awatar Marzynia pisze:

    Propozycje nęcące… Ja także stulam różne szybkie dania, ale nie tak smakowite, jak pani. Indyka z bananami nigdy nie jadłam, nawet w tajskich restauracjach. No i bardzo podobały mi się te dawne „dyspozycje” tanich obiadów! Najlepsze są kotlety cielęce – cielęcina u nas jest tak droga, że nawet nie patrzę w jej kierunku :-DD

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Marzynia Anuluj pisanie odpowiedzi