Po niedzielnym obiedzie albo na niedzielny podwieczorek – podajmy owoce. O persymonie, nazywanej także kaki, a ostatnio sprzedawanej jako szaron (sharon), już kiedyś pisałam. Znowu te smaczne owoce są w naszych sklepach. Nie bójmy się ich. Pasują zresztą nie tylko do deserów, ale o tym kiedy indziej.

Lubiane prawie przez wszystkich są świeże sałatki owocowe. Wyglądają ładnie, pozwalają odpocząć żołądkom (i zmysłom) po typowo obiadowych daniach. Sporządziłam sałatkę z szaronów, z dodatkiem grejfruta i pomarańczy. Krojąc cytrusy, zbierajmy sok. Polejmy nim sałatkę. Owoce warto kroić i w kostkę, i w większe plasterki, aby ułożyć nieco inaczej niż zwykle w wypadku sałatki. Duże plasterki układamy na spodzie, posypujemy je tymi pokrojonymi w kostkę. Polewamy zebranym sokiem. Można oczywiście dodatkowo polać jakimś gotowym sosem: owocowym, czekoladowym albo karmelowym. Można owoce posypać cukrem i – jeżeli je podajemy dorosłym, tolerującym alkohol – skropić dobrymi „procentami” (rum, brandy, kirsch). A może zastosować pięknie rubinową grenadynę? Pomysłów na ostatni szlif dla sałatki są tysiące. Dobrze im robi dodatek listków świeżych ziół: melisy lub mięty. Ja ich nie miałam, posypałam więc owoce posiekaną białą czekoladą.
Drugą połówkę tabliczki tej czekolady wykorzystałam do upieczenia porcji muffinek. Dawno ich nie wypiekałam! Można je podać i do popołudniowej herbaty czy kawy, i – rzecz jasna – klasycznie, do śniadania. Jeżeli lubimy śniadania słodkie. Do ciasta dodałam pokrojony w kostkę owoc kaki. Ciasto, owoce, czekolada, czegóż chcieć więcej w zimny poranek…

Muffiny z persymoną i białą czekoladą
2 szklanki mąki
łyżeczka proszku do pieczenia
pół łyżeczki sody kuchennej
szczypta soli
2/3 szklanki cukru pudru
pół szklanki mleka (lub nieco więcej)
3 jajka
10 dag roztopionego
masła
pół tabliczki białej czekolady
jedna persymona (szaron, kaki)
Roztopić masło, przestudzić. Wymieszać suche składniki, potem płynne (razem z masłem), połączyć. Mieszać krótko, na końcu z pokrojonym w kostkę owocem i posiekaną czekoladą. Piec 20 minut w 180 st. C.

Proporcje ciasta podaję nieco „na oko”. Muffiny są tym szczególnym wypiekiem, który na to pozwala. Czas pieczenia jest także umowny, zależy od piekarnika, od tego, czy się włączy termoobieg, od pozycji ustawienia kratki do pieczenia i tego, jakiej wielkości foremki wypełniamy ciastem.