Upiekliśmy na sobotę lub niedzielę ciasto – drożdżowe lub piaskowe. Połowa została. Wysycha, nie smakuje. Poszukajmy dawnych, wypróbowanych a zapomnianych sposobów na ciekawe podanie takich resztek.
Oto znaleziona w książce pt. „Jak gotować. Praktyczny podręcznik kucharza” Marii Disslowej, dyrektorki XIX-wiecznej Lwowskiej Szkoły Gospodarstwa Domowego (pisownia oryginału):
Legumina z babki na poczekaniu
1/2 kg czerstwej babki
1.4 ltr gęstej śmietany
1/8 ltr wina madery lub marsali
kieliszek spory rumu
12 dkg cukru
sok z 2 cytryn
szczypta wanilii
Do przybrania: konfitury
Pokrajać czerstwą babkę w kostkę odrzucając skórkę, ułożyć na okrągłym półmisku w kopczyk. Oddzielnie rozkłócić śmietankę z wszystkiemi wyżej podanemi dodatkami i polewać babkę kilka razy, by dobrze namokła. Przed podaniem na stół ubrać konfiturami.
A ja wykorzystałam starzejąca się babkę drożdżową nieco inaczej. Pokroiłam ją w kromki. Układałam je nasączając likierem wiśniowo-czekoladowym i przekładając ubitą śmietaną i truskawkami. Do czasu podania trzymałam w lodówce. Starodawna legumina to deser (lub cały posiłek!) aromatyczny i lekki.