Expressem przez Meksyk

dnia

O obiad szybki, ale oryginalny i egzotyczny wcale nie tak trudno. Nawet gdy nie mamy czasu na wymyślności, można je sprokurować. Proszę się tylko nie gorszyć. Brak czasu ja sztukuję półgotowymi produktami. Podprawiam je jedynie po swojemu i podaję, powiedzmy, z wdziękiem.

Zaopatrzyłam się w pierś kurczaka (może być indyk), puszkę fasoli z ananasem w sosie, gotowe tortillas, dwa sosy meksykańskie, nachos kukurydziane, papryczkę ostrą (stylowa – piekielnie ostra jalapeño, którą można zastąpić papryką dużą i słodką), sałatę. Taki obiad da się przygotować i podać w 10, no, może 15 minut, nawet po wieczornym powrocie z ostrego biegania lub z pracy.

Pierś kurczaka kroimy w paski, obsmażamy w oleju (polecam carotino, o głębokim kolorze pomarańczowym), dodajemy puszkę fasoli z ananasem (jest taka gotowa, w sosie). Sos podprawiamy po swojemu, dodając np. pokrojone pomidory z puszki lub tylko jakieś przyprawy (ostra papryka do smaku, nieco cukru do przełamania ostrości, kolendra, ja dałam… oliwki). Można kurczaka podać w dwóch miseczkach: w  jednej piekielnie ostrego, z dodatkiem habanero
lub jalapeño, w drugiej – tylko z kolendrą, najlepiej świeżą. Gdy danie główne już gotowe na patelni lub w mikrofalówce podgrzewamy tortille. Sosy wykładamy do miseczek, dekorujemy np. świeżym awokado (sos quacamole) lub pokrojoną papryczką (serowy lub salsę pomidorową). Tortille układamy na desce. Na stół podajemy jeszcze posiekaną sałatę, papryczki z zalewy,  trójkąciki kukurydzianych nachos oraz tabasco.

Do tego wymyśliłam meksykańskie zimne piwo Corona. Bo na pewno coś będzie potrzebne do przepłukiwania ostrości.

A jeżeli wczoraj pomyśleliśmy jednak o Walentynkach (chociaż je lekceważymy), na deser możemy podać sporządzony przezornie wieczorem crème brûlée. Ja przygotowałam pomarańczowy. Czy w Meksyku jedzą pomarańcze?…

 

Dodaj komentarz