Alina Kwapisz-Kulińska – 09/02/2011 5:18 Muffins forever. Kolejny wypiek, pretekstem do upieczenia go było rodzinne spotkanie. Zaniosłam jako załącznik do prezentu. Ucieszyłam się, bo smakowały nawet wybrednej młodzieży. Jak zwykle ich przygotowanie było bajecznie proste. Produkty (zwróciła mi uwagę Bożenka, że lubi ich uporządkowane wyliczenie, no, może rzeczywiście zabieganym pozwoli się szybciej przymierzyć do wykonania):…
11. wpis
Alina Kwapisz-Kulińska – 26/01/2011 12:20 Są przebojem deserów. Niby śniadaniowe, ale w naszej kulturze gastronomicznej pasują zwłaszcza do południowej czy popołudniowej herbaty. Idealne na damskie pogaduchy z przyjaciółką Zresztą, smakują o każdej porze dnia! A przyrządza się je wyjątkowo prosto. I w mgnieniu oka. Takie są muffiny. Potrzebna jest foremka do nich, polecam gorąco silikonową….
10. wpis
Alina Kwapisz-Kulińska – 24/01/2011 4:30 Czytam ostatnio gazety, stare gazety tuż sprzed wojny. Sięgam do prasy codziennej, i do nieocenionych „Wiadomości Literackich”. Są wciąż kopalnią tematów. Dają do myślenia. Takie obejrzenie się za ramię, sięgnięcie do świata przeżyć i pojęć rodziców – w moim wypadku – czy dziadków, pomaga w ocenieniu rzeczywistości. W zrozumieniu: skąd…
9. wpis
Alina Kwapisz-Kulińska – 23/01/2011 10:30 Syn mi pokazał, gdy szliśmy wieczorem po pięknie iluminowanym Trakcie Królewskim, nowy punkt gastronomiczny (o piękna mowo polska!). – Tu sprzedają bajgle – powiedział. – Najlepsze jest to, że sprowadzają je z Berlina. A przecież prawdziwe bajgle pochodzą z Polski. No właśnie! Dzisiaj rano na portalu „Gazety Stołecznej” przeczytałam dziennikarską…
8. wpis
Alina Kwapisz-Kulińska – 22/01/2011 12:02 Nastał czas zimowego bigosu. Kiedyś, w swojej „Encyklopedii kulinarnej”, opisałam go tak: „co to jest, każdy Polak wie. Ale skąd nazwa? Słynny filolog Aleksander Brückner, autor „Słownika etymologicznego”, słowo „bigos” wywodzi od niemieckiego Bleiguss, co oznacza kawałeczki ołowiu, a – w przenośni – siekaninę. I tym jest nasz bigos, potrawa…
7. wpis
Alina Kwapisz-Kulińska – 17/01/2011 10:13 Mój księgozbiór kulinarny (dość bogaty, książki o tej tematyce zbieram od dawna) wzbogaciłam o pozycję, z której jestem baaardzo zadowolona. To reprint. Tytuł warto przytoczyć w całości. „Kucharz doskonały. Pożyteczny dla zatrudniających się gospodarstwem. Okazując sposób poznawania, rozbierania i sporządzania różnego rodzaju mięsiwa, ryb, &c., przytym naukę dając przezorną o…
6. wpis
Alina Kwapisz-Kulińska – 15/01/2011 11:12 Sobota – niby dobry dzień na gotowanie, ale nie zawsze. Często gdzieś chcemy wyjść na zakupy, na pogaduchy z zalataną jak i my przyjaciółką. Albo mamy prozaiczne sprzątanie w domu (mój przypadek, jutro 85 urodziny mojej Mamy, obiad bez cudów, rodzinny, specjalnie z daniami jakie znamy z dzieciństwa…). Ale i…
5. wpis
Alina Kwapisz-Kulińska – 13/01/2011 5:19 Specjalna lektura na szarą beznadzieję jesiennej obecnie zimy. Tytuł: „Austerlitz”. Autor: W.G. Sebald. Niemiec, rocznik 1944. Podawał zawsze inicjały, imiona Winifred Georg uważał za „źle niemieckie”. Od roku 1966 mieszkał w Wielkiej Brytanii, wykładał na uniwersytecie i pisał. Zginął w 2001 w wypadku samochodowym. Powieść rozpoczyna się obrazem Antwerpii, którą…
4. wpis
Alina Kwapisz-Kulińska – 11/01/2011 1:13 A oto dlaczego robiliśmy duuuże zakupy. Dzisiaj szczególny dzień: okrągłe urodziny St. Ponieważ urodził się w Tuluzie, ambitnie postanowiłam przygotować jako danie główne potrawę z tamtych stron (o wina zatroszczył się sam jubilat, nie było łatwo znaleźć u nas gaskońskie). No i walczę od samego rana, ambitnie szykując cassoulet. Po…
3. wpis
Alina Kwapisz-Kulińska – 10/01/2011 10:03 No i w końcu wczoraj musieliśmy porobić zakupy. Mamy swój hiper-super-market, w którym zadomowiliśmy się tak dalece, że mamy już znajome panie „na kasie”. Wymieniamy z nimi uprzejmości i wcale nie czujemy się gorzej niż w dawnym sklepiku osiedlowym z czasów, gdy mieszkaliśmy „na osiedlu”. Tym razem podeszliśmy do kasy,…
Drugi wpis
Alina Kwapisz-Kulińska – 06/01/2011 12:01 W moim „markiecie” przebierałam w stosie owoców. Podeszły do mnie dwie panie z rezerwą patrząc na pomarańczowe kule, im nieznane. Padło nieuchronne pytanie: – Co to jest? Jak smakuje? W owoce była wetknięta tabliczka z ceną i nic nie mówiącą nazwą: sharon. Jak wyczytałam później, jest to nazwa izraelska. Znałam…
Pierwszy wpis archiwalny
Alina Kwapisz-Kulińska – 04/01/2011 12:47 W miesięczniku „emFemme”, którego wydawanie na papierze zawiesiliśmy, a który kontynuujemy w Sieci, publikowałam cykl opowieści zatytułowany „Czytaj i smakuj”. Opowiadałam o moim specyficznym aspekcie kontaktu z książkami. Otóż lubię w nich znajdować elementy kulturowe, związane z obyczajem. Szukam tropów nawiązujących do opisywanego przez autorów czasu. Tych związanych z szeroko…