Chudnięcie przedwojenne c.d.

Pomysłów na szczupłą, modną sylwetkę było – jak się okazuje po solidniejszej kwerendzie w przedwojennej prasie – bez liku. Już sam ten bezlik wskazuje na to, że sposoby, wszystkie razem i każdy z osobna, były wciąż nieskuteczne… Ale to inna historia. Dzisiaj: kolejna dieta z Ameryki. Z jakiegoś powodu te amerykańskie były uważane za najskuteczniejsze. Chyba bardziej za sprawą szczupłych sylwetek hollywoodzkich gwiazd, niż z jakiegokolwiek racjonalnego powodu.

A więc tekst z roku 1934, z krakowskiego IKC-a (pisownia oryginału):

W całej Ameryce wywołał sensację artykuł dr W. G. Andersona, specjalisty od spraw djety, który ogłosił artykuł p. t. „Jak zeszczupleć przy pomocy jedzenia”? Metoda amerykańskiego lekarza jest bardzo prosta: jeść powoli. Jeżeli jemy powoli — udowadnia dr Anderson — to wtedy: zaspokajamy bardzo szybko nasze nerwy smakowe i przez to zjadamy o wiele mniej, aniżeli wtedy, gdy jemy szybko i pochłaniamy, nie smakując, ogromne masy jedzenia.

Dr Anderson przytacza wypadki, gdy osoby otyłe doprowadził do wagi normalnej za pomocą takiego właśnie „racjonalnego jedzenia”, a równocześnie pięciu ćwiczeń gimnastycznych, polegających na skłonach do przodu i do tyłu.

Dr Anderson liczy obecnie 71 lat i posiada olbrzymią ilość pacjentów, wobec których stosował swoją kurację. W artykule swoim podaje, że w ostatnich tygodniach przeprowadzał na samym sobie doświadczenia z zeszczupleniem, bez żadnej utraty na sile i na nerwach.

Komu powolne jedzenie i pięć ćwiczeń gimnastycznych nie pomagało, mógł skorzystać z metod bardziej inwazyjnych dla organizmu. Nie była to jeszcze wizyta na siłowni, tych jeszcze nawet w Ameryce nie wymyślono, ale odwiedziny w… łaźni (reklama z roku 1928):

Ale co robić,  jeżeli i to nie skutkowało? Zawsze można było – i można dzisiaj! – po prostu ograniczyć kalorie i metodą niektórych gwiazd z Hollywood zamiast solidnego obiadu zjeść sałatę. W sezonie nie zaszkodzi do niej dodać kilka malin. Zaprawiamy całość oliwą i octem malinowym. Niedługo już będzie można go przygotować. To bardzo proste: octem z białego wina zalewa się maliny (gdy są najtańsze, wtedy i najsłodsze!) i pozostawia na tydzień w słońcu. Potem zlewa się do butelek, przecedzając przez filtr, np. przez lejek i watkę lub bibułkowy filtr do ekspresu.

A np. rukola z malinami ma smak wyborny – nawet wtedy, gdy ocet ma trzy lata lub więcej; a może zwłaszcza wtedy:

 

 





Dodaj komentarz