Dawno ich nie piekłam. A pogoda sprzyja piciu gorącej herbaty. Do niej warto podać coś „ciastowego”. Muffiny są idealne: szybkie do przyrządzenia, łatwe, można je podać jeszcze ciepłe. A gdy zrobimy je wcześniej, możemy podgrzać w piekarniku lub mikrofalówce i jeszcze bardziej się ocieplić.

Zainspirowana przepisem z pewnego pisma, dostosowałam go do moich możliwości. Tak powstały
Muffiny z jabłkiem i wiśniami
2 szklanki mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
łyżeczka cynamonu,
łyżeczka kardamonu lub sypkiego imbiru, ćwierć łyżeczki mielonych goździków
3/4 szklanki brązowego cukru z trzciny, szczypta soli
3/4 szklanki maślanki lub kefiru
1/2 szklanki oleju
lub 10 dag roztopionego masła
2 jajka
10 dag wiśni kandyzowanych
1 duże jabłko zielone lub 2 małe
Mieszamy najpierw składniki suche. Potem składniki „mokre”. Po wymieszaniu jednych z drugimi, dodajemy owoce. Jabłko starte na grubej tarce, najlepiej razem ze skórką. Wiśnie można zastąpić rodzynkami lub żurawinami, można dodać płatki migdałów. Piec przez 25–30 minut piekarniku nagrzanym wcześniej do 180 stopniu (z termoobiegiem) lub do 200 stopni C (w zwykłym). Zajrzeć po 20 minutach i ew. zmniejszyć temperaturę.

Ponieważ muffiny są przeznaczone dla dzieciaków, zaopatrzyłam się w pisaki cukrowe. Będą ćwiczyć swoją inwencję, rysując kolorowe wzory na ulubionych przez nie babeczkach. Oczywiście tak ozdobionych muffinów już się nie podgrzewa. Ale na zimno – do śniadania lub popołudniowej herbaty – też są znakomite!