Czasami przychodzi smak na alkohol. Przychodzą goście, a my chcemy ich powitać ciekawym aperitifem. Po męczącym dniu lub wielogodzinnej podróży wraca do domu najbliższa nam osoba – pokażmy, jak się cieszymy z powrotu. Wreszcie sami czujemy, że łyk dobrego alkoholu postawi nas na nogi. Zabawmy się w barmana. Przyrządźmy coś ciekawego. Alkohol o kwaskowym smaku…
Tag: cocktail
Na mrozy – Meksyk pikantny i kolorowy
Nie ma co kryć: jest zimno. I cieplej na razie nie będzie. Sięgnijmy po dostępne dogrzewacze i rozgrzewacze, po prostu po kuchnię ciepłą, ostrą i wesołą. Taka pochodzi z Meksyku. Opisywałam już tutaj chili con carne. Zachęcałam do własnych wariantów tej potrawy. Warto wspomnieć i o tym, że jest idealna na wiele okazji. Można ją…
96. wpis
Alina Kwapisz-Kulińska – 07/08/2011 11:37 Wreszcie doznajemy jednego z niewielu typowo letnich, leniwych, słonecznych i ciepłych dni. Menu pod niego musi być lekkie, orzeźwiające, a że jest niedziela – niedzielne. Nie wiem, czy wszyscy się ucieszą na naleśniki. Dzieciaki na pewno. Usmażmy najpierw lekkie placuszki. Aby nie wystygły przykryjmy je drugim talerzem. W czasie, gdy…
84. wpis
Alina Kwapisz-Kulińska – 16/07/2011 2:18 Lektura starych gazet i czasopism bywa pozwala wyłuskiwać także rodzynki kulinarne (nomen omen). Na przykład w „Prosto z mostu” (nr 21 z 1939 roku) w reportażu z USA Aleksandra Piskora pt. „Zjednoczone Cygara”, znajdziemy przepis na cocktail, który śmiało można wypróbować i dziś. Ma oryginalną nazwę, podaną wersalikami: OCHI CHERNYA…
55. wpis
Alina Kwapisz-Kulińska – 15/05/2011 8:26 Gdy trzy lata temu jechaliśmy podobnymi drogami do Langwedocji, na jednej z dróg Owernii zobaczyliśmy uroczą reklamę Dubonneta, słynnego francuskiego aperitifu. Ja z nazwy poznałam go w czasach, gdy alkoholu nie pijałam (szkoła podstawowa) – z lektury książki Izabeli Czajki-Stachowicz, czyli po prostu Czajki, pt. „Dubo… Dubon… Dubonnet”. Po wieeelu…
51. wpis
Alina Kwapisz-Kulińska – 01/05/2011 8:04 „Szał” czyli „Frenzy” to nakręcony w roku 1972 film Alfreda Hitchcocka. Uważamy go, ja i St., za najlepsze z jego dokonań. Stawiamy je wyżej od przereklamowanej „Psychozy”. Jest znakomitym thrillerem, obnażającym bezlitośnie szczerze, a niekiedy zabawnie ludzkie charaktery, jest pyszną robotą filmową: każdy kadr daje się oglądać jak obraz. Praca…