Mak: na sen zimowy

dnia

Sypie śnieg. Kto nie musi wychodzić, siedzi w domu. A bardzo to umila zapach piekącego się ciasta. Dawno nie było u nas muffinów. Sięgam więc po przepis na makowe. Dostałam go od Bożenki (dziękuję!) i zmodyfikowałam. Oryginalne były bez pomarańczy, kto więc za nimi nie przepada, niech z nich zrezygnuje. Ale ja lubię. Są jak wspomnienie ulicy hiszpańskiej (jakie to było miasto?… ach, tak, przecudna Ronda), gdzie z drzewek spadały na ulicę. Za oknem coraz więcej śniegu, wspomnienia wakacji dobrze robią. No i ten zapach w domu.

Muffiny makowe pachnące pomarańczą

30 dkg mąki

1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

3 łyżki kakao

15 dkg roztopionego, lekko przestudzonego masła

1/2 szklanki cukru

200 ml mleka

2 jaja

10 dkg suchego maku

szczypta soli

pokrojona drobno skórka pomarańczowa

zapach pomarańczowy

konfitura lub dżem pomarańczowy (albo inny)

Tradycyjnie trzeba wymieszać produkty suche, potem dodać „mokre”. Szybko wymieszać, mogą pozostać grudki. Na końcu dodać skórkę. (W oryginalnym przepisie były czekoladowe drażetki o czym melduję miłośnikom czekolady). Wypełnić foremki do połowy, włożyć pół łyżeczki lub nieco więcej dżemu, przykryć pozostałym ciastem do 3/4 foremki. Piec 15–20 minut w 200 st. C.

Bardzo proste. Szybkie. Pyszne jeszcze ciepłe. Do gorącej herbaty lub kawy, na śniadanie pierwsze, drugie lub na podwieczorek.

PS Upiekłam z połowy składników, tyle że wzięłam 2 jajka.

Dodaj komentarz