Alina Kwapisz-Kulińska – 28/02/2011 6:38 Świętem prawdziwego filmofila wcale nie jest noc Oskarów. Jest nim zawsze możliwość oglądania filmu ulubionego, intrygującego, znanego lub takiego, na którego obejrzenie się długo czekało. Są kina, są wypożyczalnie, są wreszcie kanały telewizyjne. Dzisiaj dla miłośników starego dobrego film, mających program „Ale kino”, dobry dzień, a raczej wieczór. W programie…
23. wpis
Alina Kwapisz-Kulińska – 27/02/2011 10:15 Chce się niekiedy słodkiego. A innym razem niebanalnego. Oto propozycja na połączenie dwóch tych „chętek”. Mały deser na zakończenie eleganckiego obiadu. Albo wręcz na zakończenie miłego dnia. Warto o nim pomyśleć nawet dzień wcześniej. To crème brûlée. Delikatny śmietanowo-żółtkowy z chrupiącą karmelową skórką. Nie spotkałam dotąd nikogo, kto by go…
22. wpis
Alina Kwapisz-Kulińska – 21/02/2011 11:36 Lubię Iwaszkiewicza. Nieodmiennie. „Sławę i chwałę” czytam co kilka lat, wciąż odnajdując w niej coś nowego. Szkoda, że jej uekranowienia nie były dotąd ani razu udane. A przecież solidny serial, z dobrymi aktorami, mógłby dorównywać klasycznym brytyjskim produkcjom. Poezje też lubię. Jest tomik Iwaszkiewicza pt. „Krągły rok”. Z 1967 (to…
21. wpis
Alina Kwapisz-Kulińska – 19/02/2011 8:53 Weekendowa lekka lektura warta przelecenia, to kolejna z książek odkrywających przed ludźmi północy świat południa. Poprawi nastrój, pozwoli przetrwać atak lutowego mrozu. Takich pozycji jest sporo. Nasuwają się: zachwyt Prowansją (oczywiście u kanonicznego Petera Mayle’a) lub Toskanią (pokochały ją Amerykanki), czy poznawanie jednej z wysp greckich przez Szwedkę (mogłaby być…
20. wpis
Alina Kwapisz-Kulińska – 16/02/2011 10:44 Klasyczny angielski podwieczorek przypomniały mi oglądane ostatnio w tv seriale kręcone z pietyzmem według kryminałów Agaty Christie. Ogromnie je lubię. Stylowe kostiumy i wnętrza, specyficzny nastrój brytyjskiej prowincji, obyczaj też, na ogół sprzed wojny (niektóre tuż po), dobre aktorstwo. Mnie to wystarcza. Nawet gdy intrygi się nadmiernie plączą. I panna…
19. wpis
Alina Kwapisz-Kulińska – 14/02/2011 8:12 Niby Walentynek nie obchodzimy, na pewno nie kupujemy żadnych serduszek, nie wysyłamy karteczek, nie dostajemy czerwonych róż (a może?) i w ogóle żadnych prezencików (o, przepraszam, z mojej kochanej biblioteki dostałam „walentynkę” w postaci ślicznego ołówka!), ale… co szkodzi zafundować sobie kolację inną od pozostałych w roku. Na przykład niech…
18. wpis
Alina Kwapisz-Kulińska – 13/02/2011 9:55 Niedzielna pieczeń powinna być ozdobą tego dnia, powodem do leniwego spędzania czasu przy stole – najlepiej z najbliższymi osobami, do przyjaznej rozmowy przy kieliszku czerwonego wina. Wina? Pieczeń? A tak, skoro to włoska wołowina w czerwonym winie. W sobotę rano specjalnie do niej kupiliśmy u sympatycznego pana rzeźnika pod Halą…
17. wpis
Alina Kwapisz-Kulińska – 11/02/2011 2:06 Byłam znowu w kinie (fundatorom, moim synom, dziękuję, bilety były aż po 30 zł!!!). Siedząc w zatłoczonej sali kinowej nawet przez moment nie pomyślałam o zegarku! Wychodząc zaś z kina nie miałam wątpliwości: ten film to nie kicz. To solidna robota, bez wodotrysków i efektów specjalnych, także w grze aktorskiej,…
16. wpis
Alina Kwapisz-Kulińska – 28/01/2011 5:26 Ponuro, biało-szaro, zimno. Co robić? Sałatkę grecką! Jest to jedna z sałatek, które każdy robi inaczej. Nie warto przy niej być ortodoksem. Ja na ogół kroję typowo śródziemnomorskie warzywka, zwykle daję zwykłą sałatę, zawsze pokruszony ser feta (w miarę możliwości twardy, naprawdę grecki), dobrą oliwę, całość przyprawiam solą, najlepiej morską,…
15. wpis
Czytam (biografia W. Grossmana; poruszająca w swej ubogości, jakby w kontraście do jego wielkich i wstrząsających powieści), słucham (Komeda, dziękujemy Kasiu i Stasiu), staram się przetrwać zimę. Kucharzenie zdecydowanie pomaga. Dzisiaj – łosoś. Kto lubi, ten wie, że nie ma prostszej ryby do przyrządzenia. Kupuję tego ze skórą (trzeba oskrobać z ości, ale to w…
14. wpis
Alina Kwapisz-Kulińska – 02/02/2011 6:20 Co kraj, to obyczaj. U nas z dzisiejszą datą jest związane święto Matki Boskiej Gromnicznej. Wywodzone przez niektórych od pogańskich obrzędów Festa Candelarum. W kościelną naturę tego święta, obchodzonego zwłaszcza na wsiach, nie wnikam (wiązało się z udziałem w specjalnej mszy i święceniem gromnic, chroniących domy przez cały rok). We…
13. wpis
Alina Kwapisz-Kulińska – 03/02/2011 9:13 Wreszcie kino! I to z filmem, który przykuwa uwagę (tylko raz pomyślałam o spojrzeniu na godzinę, ale w końcu nie zerknęłam) i pozostaje w pamięci długo po wyjściu z kinowej sali. Jako nastrój. No, niech się przyzna, kto nie nucił Czajkowskiego wracając do domu… „Czarny łabędź” zafascynuje nie tylko wielbicielki…